If you can’t beat them, join them.

Na bramce miało być przede wszystkim spokojnie i przytulnie, czas jednak wyjść z wygodnej i bezpiecznej sypialni. Witamy w niebezpiecznym świecie flashscorowych fajerwerków, gejzerów dwucyfrówek, fontann potencjałów, potencjalnych min. Wybuchów algorytmicznych wulkanów windujących cenę o to słynne 0.1, którego zawsze Ci brakuje. Przeglądania katalogów IKEI w celu zastąpienia zszarganej kanapy nową. Zanim podniesie się skórzana kurtyna, zerknijmy za kulisy i spójrzmy na dowódców drużyn FPL, swoistą fantasy dekatomę, która może poprowadzić ścieżkami chwały lub sprowadzić zgubionych posiadaczy do piekła. Jedno jest pewne: z ich spotkań nie wyjdziemy bez szwanku.

Bomba statystyczna właśnie wybuchła. Czeka nas ciężki trening bojowy.

Półka 8.5: Mahrez i Pulisic, i jeszcze Havertz

W przypadku Havertza odsyłam do tekstu Coleinho.

Czas gry

Algierski Messi kontra amerykański diamencik w trakcie leczenia kontuzji. Na początku nie rozważamy ich poważnie w składach, ale zwłaszcza w przypadku Pulisika warto czekać na powrót do zdrowia: w przeciwieństwie do Mahreza, jego minuty były po części ograniczone urazem. Wśród 29 ligowych spotkań, w których mógł wystąpić Amerykanin, 19 razy wyszedł w podstawowym składzie, 6 razy wspomagał The Blues jako rezerwowy, 4 razy nie podniósł się z ławki. Dało to łącznie nieco ponad 1700 minut. Głównym zagrożeniem dla występów Pulisika są transfery Wernera i Ziyecha. W najbardziej prawdopodobnym ustawieniu Pulisic – Werner – Ziyech wszystko jest w porządku. Gorzej, gdy Lampard będzie starał się zadowolić mamroczących pod nosem o pierwszym składzie Abrahama i Girouda – wtedy równie prawdopodobnym ustawieniem będzie Werner/Pulisic – Abraham/Giroud – Ziyech. A gdy Frank będzie chciał przejść na 3-4-1-2 (mój strzał w ciemno oparty na obecnej kadrze i fakcie, że w zeszłym sezonie Frank próbował ustawienia z 3 obrońcami), to mamy grajków Havertz/Ziyech jako ŚPO i Werner + Abraham/Giroud jako napastnicy.

Skrzydłowy City co prawda zebrał tych minut nieco więcej (1934), ale wypadają one gorzej w zestawieniu występów: na wszystkich możliwych 38 meczów Mahrez zaczynał spotkanie 21 razy, aż 12 razy wchodził z ławki, 5 razy przesiedział całe 90 minut. Messi (już ten argentyński) to bajkopisarstwo, ale i bez niego Algierczyk ma świeżego konkurenta na skrzydle: Ferrana Torresa. Mamy więc de facto aż 4 kandydatów do regularnej gry na prawe skrzydło: Mahreza, Fodena, Torresa, Bernardo Silvę. Oczywiście nie ma przeszkód, by Foden i Bernardo – gracze o bardzo podobnym profilu – występowali wspólnie: jeden na skrzydle, drugi w środku pola u boku KDB. Jeśli dodatkowo Pep będzie chciał zrobić z Torresa schodzącego napastnika na lewym skrzydle (choć wydaje mi się to mało prawdopodobne, w Valencii grał jako stary dobry skrzydłowy: 38 występów na prawej stronie, tylko 3 na lewej), wtedy właśnie rotowany znacznie mniej Mahrez będzie inwestycją za bezcen.

Strzały i kreacja

No bo statystyki, które Mahrez wykręcił, są wprost fantastyczne w przekroju całego sezonu: 11 goli, 9 asyst, 5 fantasy asyst (dalej FA). To daje punkcik do FPLowej klasyfikacji kanadyjskiej średnio co ok. 77 minut. Łączne xGI (suma xG: 7,81 oraz xA: 7,26) Algierczyka wyniosło 15,07 – to o 4,93 mniej, niż faktyczna suma goli i asyst (FA nie są tutaj wliczane). 74 strzały, z czego 52 z boxa, celność strzałów na poziomie 42%, konwersja na gole na przeciętnym poziomie 15%. Wisienką na torcie jest wypracowanie na przestrzeni sezonu aż 18 big chances, swojsko określanych przeze mnie setkami. Po restarcie liczby wyglądają stosunkowo podobnie i różnią się przede wszystkim szczegółami (podobny procent rozegranych możliwych minut, nieco niższa celność strzałów: 38%, nieco wyższa konwersja: 18%).

Pulisic wypada odrobinę gorzej z najważniejszymi liczbami: 9 goli i po 4 asysty i FA. Łączne xGI na poziomie 11,69, także Amerykanin dał skromne 1,31 gola/asysty ponad stan w trakcie sezonu. Ale za to samo xG przedstawia się imponująco, na poziomie 8,99. Tak, Pulisic strzelił dokładnie tyle samo bramek, ile ze szklanej kuli przewidzieli mu tęgie statystyczne głowy. Na tak wysoki xG potrzeba było o 11 mniej strzałów niż w przypadku Mahreza, a 53 strzały z boxa to wynik symbolicznie przewyższający 52 próby Algierczyka. Procenty za to ciut gorsze, ale jak najbardziej porównywalne: 40% celności, 14,3% konwersji na gole. Liczby na które warto zwrócić uwagę w polockdownowych spotkaniach, to 4 zdobyte bramki mimo niskiego xG (2,51).

Pozwolę sobie jeszcze na drobną uwagę. Są dwie szkoły dotyczące współczynników expected: szkoła falenicka przekłada wartość bezwzględną xGI ponad różnicę: krótko mówiąc, piłkarz powinien mieć jak najwięcej dogodnych okazji na gola lub asystę. Szkoła otwocka z kolei wyżej stawia różnicę między xGI a sumą goli i asyst, sugerując, że wyższej klasy piłkarz wyciśnie więcej z danych mu szans. Nie mnie przyjdzie stwierdzać wyższości jednej nad drugą, obie są dla mnie ważne, ale osobiście ciut ważniejsza wydaje mi się ta druga opcja, pamiętając zarazem, że w obu szkołach sporo zależy od szczęścia, a w szkole otwockiej przyjmuje ono złowrogą postać poziomu napotykanych bramkarzy przy xG i poziomu wykończenia akcji przez kolegów w przypadku xA.

Potencjał osobisty i zespołowy

City ma zdecydowanie największy potencjał ofensywny w lidze, kropka. Sytuacja jest prosta: jeśli wszelkie znaki na niebie i ziemi będą wstawiały Mahreza do pierwszego składu, warto go mieć. Jest to inwestycja krótkoterminowa, ale potrafi zwrócić szalenie dużo punktów nawet w pojedynczej kolejce. 29-letni Mahrez wchodzi w swój prime time i wszyscy liczymy na to, że podtrzyma swoją świetną dyspozycję z zeszłego sezonu.

Chelsea drugi sezon z rzędu będzie jedną wielką niewiadomą. Nie da się jednak ukryć, że transfery wzniosły ją (i nasze oczekiwania) półkę wyżej. Rok temu debatowaliśmy chociażby nad szpicą The Blues i Tammy odwdzięczył się 7 bramkami w GW3-GW5. Bohaterem pierwszej części sezonu był przecież Mount. Teraz oczekujemy podobnego scenariusza, tym bardziej że relacja ryzyka związanego z niepewnością do potencjalnego zysku wydaje się tu bardzo obiecująca. Oczywiście najpierw należy poczekać na to, by Pulisic wyleczył uraz, a potem obserwować, jak ważnym ogniwem jest w układance Lamparda. Warto także pamiętać, że Amerykanin ma dopiero 21 lat i ma mnóstwo miejsca na rozwój. Ale diabeł tkwi w szczegółach, a skrzydłowy Chelsea ma jeszcze jeden atut:

Powyżej wrzuciłem heatmapy na przestrzeni całego sezonu. W fioletowym kółku zaznaczyłem newralgiczną strefę, el Dorado schodzących do środka bramkostrzelnych skrzydłowych, która sugeruje, że Pulisic nieco częściej próbuje znaleźć się w centrum pola karnego, i tym samym uzyskać lepszą pozycję do wykończenia akcji. Mahrez na pewno jest zawodnikiem znacznie bardziej kreatywnym, ale jednocześnie operuje bliżej skraju pola karnego – warto mieć to na uwadze.

Moja subiektywna opinia

Zacznę od swojego błędu: nie spodziewałem się, że Pulisić wypadnie tak dobrze po transferze do Chelsea. Zafiksowałem się na jego mało imponujących liczbach w Borussii (nie więcej niż 4 gole w lidze na sezon), zapominając zarazem, że chłopak ma dopiero 21 lat, a w 18/19 zrobił co prawda tylko 4 bramki i 4 asysty, ale potrzebował do tego zaledwie 926 minut na boisku. Teraz drugi raz tego błędu nie popełnię i Pulisic niemal na pewno pojawi się w moim składzie w którejś fazie sezonu. Na początku nastawiam się jednak przede wszystkim na obserwację pod kątem minut i składu. To ostatnie zdanie całkowicie opisuje też Mahreza jako okazję. Tyle znaków, a wniosek prawie jednoznaczny: jak grają, to brać.

Półka 9.0: Son

Czas gry

Koreańczyk powinien być podstawowym wyborem Mourinho na skrzydle w 4-2-3-1 bądź też u boku Kane’a w 3-5-2. Na 30 możliwych meczów 28 rozpoczął w pierwszym składzie i we wszystkich tych meczach zagrał powyżej 60 minut. Największym zagrożeniem dla jego czasu gry jest on sam: 5 z 8 nieobecności to pauzy za czerwone kartki. Tym niemniej 2478 to najlepszy minutowy wynik, odkąd fplowy wróg publiczny nr 1 skrzydłowy Tottenhamu gra w Premier League.

Strzały i kreacja

Son zakończył sezon z dorobkiem 11 goli, 10 asyst i 3 FA. Tym samym prezentuje się on w tym względzie gorzej od Mahreza mimo wyższej ceny i dłuższego przebywania na boisku. O ile ilość goli jest w miarę zgodna z xG (9,22), o tyle 10 asyst to wynik zdumiewający w porównaniu do nikłego xA = 4,28. Na 10 asyst złożyło się wykreowanie 41 szans, w tym 12 setek – daje to średnio jedną szansę na 61 minut (dla porównania, Sterling co 55 minut, Salah i Mane co 48).
Od Sona oczekujemy jednak przede wszystkim goli: na 81 strzałów tylko 58 przypadło z boxa. Koreańczyk wykorzystuje w zasadzie co drugą setkę (8/15) – daje to 53%, procent niemal identyczny z, jak się później okaże, Salahem. Cieszy wysoki procent celnych strzałów (aż 46,9%), ale martwi bardzo niska konwersja (13,6%).
Po lockdownie spadła aktywność i skuteczność Sona: strzał oddawał średnio co 43 minuty (w porównaniu do strzału co 30 minut na przestrzeni sezonu). W GW30-38 zdobył tylko 2 bramki.

Potencjał osobisty i zespołowy

I tu jest pies pogrzebany. Nie można Koreańczykowi odmówić niebagatelnych umiejętności (rajdowy gol przeciwko Burnley na zawsze w sercach), ale punkty potencjalnie ogranicza osoba Mourinho i jego defensywne nastawienie. Trzeba jednak oddać, że od momentu objęcia sterów przez Portugalczyka nie widać szczególnej zmiany w częstości zdobywania bramek i asystowania. Niepokoi jednak sezonowa heatmapa:

Widać na niej, że Son często przedostaje się w róg pola karnego, ale niechętnie (lub po prostu nie daje rady) wkracza bliżej w stronę pola bramkowego, tak jak robi to chociażby Pulisic. Może to tłumaczyć niską konwersję strzałów na gole: Son ma po prostu mało dogodnych pozycji.

Osobista opinia

Lubię Sona. Być może dlatego, że nie miałem go w składzie, gdy dostawał -1 za (nie)przypadkowe czerwo z Evertonem, a tym bardziej nie miałem na nim opaski. Nie było jednak zimowego wybuchu formy, do czego przyzwyczaił nas wcześniej, a na co liczyłem. Wydaje mi się obecnie opcją atrakcyjniejszą od Kane’a, nie tylko ze względu na niższą cenę, ale też na porównywalny ciąg na bramkę przy nieco mniejszym zaangażowaniu w rozegranie – nie trzeba daleko sięgnąć pamięcią, by przypomnieć sobie Księcia Harry’ego zmieniającego się w niektórych meczach w głęboko grającego Rooneya starej daty.

Z drugiej strony Spurs od dłuższego czasu jest drużyną cholernie niepewną, chimeryczną i nieprzewidywalną. Nie sądzę, by miało się to zmienić z Mourinho u celu, a jeśli ktoś zyskuje na potencjale, to jest to defensywa. Mam go obecnie w składzie, ale będę go pilnie obserwować – jeśli zacznę z nim grę, prawdopodobnie będzie jednym z pierwszych do odstrzału, na jego miejsce czekają choćby Pulisic, Ziyech czy – w przypadku wygrzebania zaskórniaków z sakiewki – Rashford. A, i może jeszcze James rzutem na taśmę. Jest z kogo wybierać.

Półka 9.5: Rashford

Czas gry

31 możliwych spotkań, 31 razy w pierwszym składzie, łącznie 2645 minut, tylko raz zszedł przed 60′. Czyli to, czego chcemy i oczekujemy.

Strzały i kreacja

Możemy mówić o przełomowym sezonie Rasha. Wcześniej nie udało mu się przekroczyć pułapu 10 ligowych bramek, natomiast zeszły sezon skończył z 17 golami. Co ciekawe, aż 95 oddanych strzałów to wynik wyższy od Auby (93), natomiast tylko 56 strzałów padło z boxa. To nie dziwne, Marcus lubi sobie od czasu do czasu uderzyć z dystansu wypierdolić piłę na trybuny: tylko 1 jego bramka to wynik uderzenia spoza pola karnego. Reszta bramek to wykorzystanie części swoich big chances (16/29) – wynik nieznacznie lepszy od Salaha (15/29). Imponujące. Aha, xG Rasha zatrzymało się na świetnym poziomie 19,19. Konwersja na poziomie 17,9% to solidny wynik, zwłaszcza przy w miarę częstych próbach z większej odległości.
Cieniem kładzie się jednak jego skuteczność od GW30, kiedy to tylko 3 razy udało mu się trafić do siatki (przy xG 4,25; konwersja spadła do 14,3%), a zamiast niego punktował dwa razy tańszy Greenwood.

Potencjał osobisty i zespołowy

Rashford z każdym kolejnym sezonem wskakuje na coraz wyższe obroty i tendencja ta ma duże szanse, by się utrzymać. United wzmocnieni Bruno i VDB (z tych akronimów chyba damy już radę ułożyć pełnoprawną jedenastkę) przy odrobinie szczęścia i zgrania będą walczyć o tytuł, a co. W sezonie naznaczonym wirusem i pandemią znacznie więcej będzie od tego szczęścia zależeć. Pytanie, czy Rashford na nowo będzie liderem ofensywy, czy też odda to miano Martialowi lub Bruno. Jako przestrogę zobaczmy heatmapę do lockdownu:

I po lockdownie:

Osobista opinia

Przyjście Fernandesa zdjęło z Rashforda brzemię lidera i obowiązek strzelania karnych. Szkopuł w tym, że z tym brzemieniem lidera szło mu jakby lepiej. Osobiście wolę tańszego o dwa miliony Greenwooda – zakładam, że afera islandzka nie wpłynie na jego pierwszy skład. Nie można przeoczyć także przyzwoitego kalendarza Czerwonych Diabłów, więc Rashford w składzie nie powinien być rozczarowaniem w dłuższej perspektywie.

Półka 10.5: Bruno

Czas gry

Gra wszystko co popadnie, nie ma co analizować.

Strzały i kreacja

Ponieważ Bruno to ŚPO, zacznijmy od działu kreacji: z jednej strony wypracowana szansa co 40 minut (lepszy i kosmiczny wynik osiągnął tylko KdB – ledwie 21 minut na szansę), z drugiej strony ledwie 3 z nich zostały uznane za setki, a mówimy to o zawodniku, który zanotował 7 asyst. Każdy inny zawodnik premium miał tych asyst mniej niż wypracowanych big chances, więc wynik Fernandesa zadziwia i można odbierać go jako anomalię.
Portugalczyk w minionej kampanii oddał wiele strzałów (44 – średnio jeden co 27 minut!), ale większość z nich spoza boxa (aż 25). Nie dziwi więc relatywnie niskie xG (6,19). Ale uwaga! Gdyby nie wliczać w tę statystykę karnych, otrzymamy wręcz przepołowione xG na poziomie 3,03. Warto pamiętać, że strzelone 4 karne windują wyżej celność (40%) i konwersję (18%).

Potencjał osobisty i zespołowy

Gołym okiem widać, ile dał czerwonemu Manchesterowi transfer Bruno. Wszedł do ligi z drzwiami i futryną, a gdyby drzwi były obrotowe, to też by z nimi wszedł. Zastąpienie Lingarda/Pereiry na pozycji ’10’ musi być uznane za jedno z największych wzmocnień w ostatniej dekadzie, zaraz po Salahu w Liverpoolu, de Bruyne w City i Peszce Majewskim w Wieczystej. To może być początek pięknej i długotrwałej przyjaźni z Czerwonymi Diabłami, jednakże zazwyczaj z dala od pola karnego przeciwnika:

Osobista opinia

Gdyby podtrzymał tak imponującą częstość punktowania, znów stanie się must have. Nie sądzę jednak, by do tego doszło, bo oznaczałoby to 20+ goli i 20+ asyst na koniec sezonu. W paru meczach Bruno zamiast pruć dalej będzie próbował wstawić wyrwane drzwi i futrynę z powrotem na swoje miejsce. Uważam, że pozostawi niedosyt na przestrzeni pierwszej połowy sezonu, a być może i całego.

Półka powyżej 11.0: Sterling, KdB, Mane, Salah, Auba

Czas gry

O Mane, Salaha czy Aubę teoretycznie martwić się nie musimy, tymczasem Sterling i Kevin mają bardzo podobną liczbę minut do reszty. Czyżby słynna karuzela rotacji była tylko łysym mitem? W kolejności rosnącej:

  • Sterling: 2660
  • Mane: 2753
  • Kevin: 2798
  • Salah: 2884
  • Auba: 3138

Same minuty to jeszcze żaden dowód, dorzućmy więc zestawienie: możliwe mecze do rozegrania/rozegrane mecze/wejścia z ławki:

  • Sterling: 36/33/3
  • Mane: 36/35/4
  • Kevin: 37/35/3
  • Salah: 37/34/1
  • Auba: 36/35/1

Dodajmy do tego, że każdy niepełny występ Mane albo miał rzetelny powód (powrót z PNA, powrót po urazie), albo miał miejsce, gdy Liverpool miał już zapewniony tytuł. Wygląda więc na to, że Salah jest oszczędzany niemal równie często co Sterling czy Kevin. Warto także przypomnieć, że Ster po odejściu Sane nie ma naturalnego zmiennika. Z tego powodu nie warto nadmiernie przejmować się guardiolowym dziubaniem w składzie, bo dla Kevina i Stera prawie zawsze znajdzie się miejsce. A jeśli już naprawdę chcemy ultrażelaznych pewniaków, skierujmy się w stronę duetu Auba – Mane.

Strzały i kreacja

W xG mamy dwóch liderów: Salaha (19,15) i Sterlinga (19,09). Dopiero sporo niżej znajdziemy kolejnych zawodników: Aubę (14,53, który z 22 zdobytymi bramkami pokazuje wielką klasę) i Mane (14,11). W ilości oddawanych strzałów (z boxa) niepodzielnie rządzi Faraon: 132 (110), reszta poniżej 100 strzałów i poniżej 80 z boxa. W kontaktach w boxie tylko Sterling podejmuje walkę (322 Salah, 302 Sterling, potem Mane 217). Warto przypomnieć także statystykę wykorzystanych setek przez Egipcjanina: 15 na 29. To lepiej niż Mane (11/29) i Sterling (14/33), ale najlepszym wykończeniem może pochwalić się Auba (17/27). Potwierdza to najlepsza konwersja (23,7%), symbolicznie lepsza od Mane (23,4%), lepsza od zaskakująco dobrze wypadającego Sterlinga (20,7%) i o lata świetlne lepsza od Salaha (14,4%) i Kevina (13,1%).

Przy Kevinie się zatrzymajmy, bo dotąd forsowaliśmy fachowców z wykończeniówki, podczas gdy Belg zajmuje się stawianiem solidnych fundamentów. Nikogo nie zdziwi przewaga nad resztą stawki w szansach stworzonych (136 to więcej niż Salah i Mane łącznie) i aż 33 stworzone setki. 20 asyst należy więc odebrać jako spory niedosyt, a niepobicie rekordu za cud nad Tamizą. Z drugiej strony 13 zdobytych bramek wyrasta dość mocno podczas xG na poziomie 7,39. Cóż jednak poradzić, skoro strzela się takie gole jak z Newcastle czy Chelsea…

Fun fact: Sterling, mimo 9 wykreowanych setek dla kolegów, zanotował tylko 1 asystę. Przez cały sezon. Reszta to FA głównie po wywalczonych karnych.

Potencjał osobisty i zespołowy

Liverpool po nieodległym jeszcze zdobyciu LM i świeżym tytule Mistrza Anglii ma prawo poczuć się nasycony. Co może w takiej sytuacji zrobić Klopp? Wykrzesać z nich jeszcze więcej. Bo Liverpool nie przeprowadził żadnego znaczącego transferu (o istnieniu Tsimikasa nie wiedziałem do oficjalki), a Thiago to wciąż odległe ploty. Czy jednak The Reds potrzebują nowych zawodników? Potrzeba im raczej zabójczej formy Mane i Salaha, profesury Fabinho, spokoju w tyłach spod znaku VVD itd. Nie da się jednak ukryć, że obaj liverpoolscy kilerzy osiągnęli nieco słabsze wyniki punktowe niż w 18/19. Krótko mówiąc: stać ich na więcej.
Sterling z kolei niby na takiego killera nie wygląda, ale przy porównaniu konwersji na gole odstawił przecież Faraona o dwie mile. Ale i Anglik ma za sobą mniej owocną kampanię (205 pkt wobec 234 w 18/19 i 229 w 17/18) – głównym winowajcą okazała się asystencka posucha. Z kolei dyrygent KdB nie powinien poprzestać na jednym wybitnym sezonie i potwierdzić w kolejnym, że jest najlepszym graczem ligi i kluczowym zawodnikiem Pepa.
Auba z kolei wciąż ma abonament na występy i zdobywanie goli; Lacazette będzie walczył z Nketiahem, Pepe z Willianem, gdzieś Arteta pewnie będzie jeszcze chciał wciskać młodziana Sakę. Praca Artety powinna zaprocentować jeszcze mocniej w tym sezonie – z korzyścią dla Auby i jego xG. Warto przypomnieć, że gdyby doliczyć Aubie po punkcik za gola i CS, w 19/20 byłby gorszy tylko od Kevina.

Osobista opinia

W osobistym rankingu najwyżej cenię sobie Aubę – skoro zrobili go pomocnikiem, to nic, tylko korzystać. Następnie są do rozważenia dwie pary. Z liverpoolskiego duetu preferuję Salaha. Zazwyczaj ma więcej szans na bramkę, a dwa sezony temu pokazał, na co go stać. Jeśli konwersja Mane (23,4%) i Salaha (14,4%) nieco się wyrówna, nie ma wątpliwości, kto wyjdzie zwycięsko z wewnętrznego pojedynku. Natomiast para Sterling/KdB to rzut monetą. Raz jeden zapunktuje lepiej, raz drugi, a obaj naraz naruszą równowagę 400 wymiarów. Ale wiecie co? Mimo całej sympatii mojej do Kevina, chciałbym, żeby hipotetyczny rzut monetą wskazał na Stera. Czuję, że może pokazać jeszcze więcej, że może lepiej kończyć akcje. A co może lepiej zrobić Kevin? Chyba tylko przebłagać bozię i kolegów, by częściej korzystali z jego dograń…

No i na sam koniec heatmapki, bo skoro dla wszystkich poprzednich wstawiłem, to i tutaj będę konsekwentny:

PRZEKAŻ DAROWIZNĘ NA BLOGA