No dobra, to kto tam jest poza tym Mitroviciem?

Było o spokoju, było o najgorętszych towarach, teraz pora na labirynt różnic obiecujących skarb w jego centrum. Haczyk? Rozstawione wszędzie pułapki z wiecznym blankiem.

Półka 6.0

W przypadku najgorętszego z nazwisk, Mitrovicia, odsyłam do analizy Fulham wykonanej przez Coleinho. Dodam tylko, że osobiście uważam go za świetną opcję mimo wysokiego posiadania (27%, wyższe z napastników ma obecnie tylko Werner), a w dodatku zaczyna sezon 3 obiecującymi meczami (tak, ten z Arsenalem też).

Dużo mniej popularnym wyborem (2,7% posiadania), choć często przewijającym się na Twitterze, jest Adams. Choć strzelił w sezonie tylko 4 bramki, wszystkie padły po restarcie rozgrywek. Święci przegrali w tym okresie tylko jeden mecz – jedyny, w którym Adams nie zanotował ani minuty. Przypadek? Być może. Przypadkiem nie są za to częste próby strzałów z boxa: aż 3,77 na 90 minut, co daje sumę 17 takich strzałów od GW30. Taki Aubameyang, na przykład, miał 20, i to mimo ponad dwukrotnie dłuższego czasu na boisku. Z tej półki cenowej tylko Rodriguez i Welbeck mogą równać się z Adamsem, z czego Welbecka nie ma już w Premier League. Nie do końca podoba mi się natomiast sezonowa heatmapa, choć pewnie Hassenhuttl jest zadowolony z udziału w rozegraniu.

Przejdźmy zatem do Rodrigueza. Początkowo był napastnikiem nr 3, ale przez kontuzje Barnesa zyskał sporo czasu na boisku i prawdopodobnie wyjdzie u boku Wooda w GW2 przeciwko lisom. Po restarcie 16 strzałów z boxa i 2 setki – mimo obu niewykorzystanych, doświadczony Anglik zdołał zdobyć 3 bramki, w tym chociażby w meczu z Liverpoolem. Wspaniały sezon 13/14 prawdopodobnie już się nie powtórzy, ale 10 bramek w sezonie – czemu nie? Jeśli tylko będzie grać…

Szukamy dalej… Może Nketiah? Dostał 82 minuty w meczu o Tarczę Wspólnoty, w 19/20 do końca grudnia był wypożyczony w Leeds, a od stycznia nałapał 633 ligowe minuty na 1440 możliwych. W tym czasie 15 strzałów, 14 z boxa, 5 setek i tylko 2 z nich wykorzystane. 30 kontaktów w boxie nie jest też niczym imponującym, to już Martinelli ma w tym aspekcie przewagę (39) przy ledwie 20 minutach rozegranych więcej, a jest sklasyfikowany jako mid 5.0. Szkoda, że jest wykluczony minimum do końca roku. A Nketiah? Rywalizacja jego i Lacazette’a wydaje mi się nieco, hmm, surrealistyczna. Jeśli jednak Eddie będzie miał miejsce na szpicy, warto będzie go rozważyć – najmocniej przemawia za nim potencjał zespołowy.

W cenie 6.0 mamy jeszcze chociażby Ayew. Pewniak u Hodgsona. W 3 z ostatnich 5 sezonów Ghańczyk zdobył minimum 7 goli, gdy tylko w danej kampanii grał ponad 2000 minut. Po restarcie jednak tylko 1 gol, 11 strzałów z boxa, 28 kontaktów w boxie. No średnio. Ale ktoś te gole musiał strzelać, skoro Zaha się do tego nie palił. Całe Crystal Palace zresztą cieniowało ostatnimi czasy, a przy szpitalu w tyłach kiepsko będzie z samym poziomem gry. Na plus na pewno można zaliczyć jego status głównego strzelca zespołu, ale taki sam ma chociażby Mitrovic. Być może transfer młodego i jurnego dryblera Eze podniesie potencjał ghańskiego Messiego? Mnie ten wybór nie przekonuje z prostego powodu: w meczach Crystal Palace pada bardzo mało bramek (81), w dodatku Orły były autorami tylko 31 z nich (mniej tylko zdegradowane Norwich – 26). Większą posuchę notowano tylko w meczach Sheffield (78), ale tam gole przynajmniej rozłożyły się po połowie. Mapka też pokazuje, jakim pracusiem chce i musi być Jordan, i dlaczego Hodgson tak chętnie na niego stawia.

Jeszcze jednym pewniakiem do gry za 6.0 jest Rodrigo – nazwisko całkiem nieźle kojarzone. W 172 meczach La Liga 38 goli i 33 asysty. Szczyt formy przypadł w ligowym sezonie 17/18 – aż 16 goli i 7 asyst w barwach Valencii. Ostatni sezon to mniej minut (1890), tylko 4 gole i aż 9 asyst. Wychodzi z tego punktowanie co 145 minut. Fun fact: na transfermarkcie jest wyceniany na 40 mln euro: tyle samo, co Wijnaldum, Foden, Ziyech czy Jimenez. Jeżeli iberyjskie trio Hernandez – Rodrigo – Costa złapie wspólny język, to były napastnik Benfiki i Valencii będzie miał sporą szansę na bramkową dwucyfrówkę na koniec sezonu. Oczywiście nie ma gwarancji udanego transferu – kilka sezonów temu pewien uznany napastnik z Hiszpanii przywdział białą koszulkę i cóż, niewiele dobrego o Soldado można było powiedzieć…

Pozostaje jeszcze dwóch jokerów, którzy mają największe szanse na wywalczenie sobie miejsca w składzie: Kean i Iheanacho. W pierwszym przypadku mamy młodego bohatera Football Managera i pierwszego napastnika do wejścia z ławki, któremu Carlo może pomóc się rozwinąć. W ostatnim sezonie 835 minut, 2 setki z 6 wykorzystane, 22 strzały z boxa oddane. Tym, co woła o pomstę do nieba, jest konwersja rzędu 6,7% – rzecz do absolutnej poprawy. Tym niemniej, gdy tylko DCL będzie kontynuował swoje postpandemiczne człapanie w poszukiwaniu formy, jest spora szansa na minuty. A The Toffees, przynajmniej na papierze, ogarnęły środek pola: Allan, Doucore i James w 4-2-3-1? Czemu nie? Przynajmniej nie będzie trzeba grać Sigurdssonem i Andre Gomesem w środku pola – chłopaki mają kilka fajnych zalet, ale ich gra obronna bez defensywnego pomocnika za plecami to proszenie się o kłopoty. Tym samym mamy w Evertonie fajne nazwiska na każdą pozycję z wyjątkiem prawego skrzydła, gdzie o skład będą walczyć Hyzio, Dyzio i Zyzio.
Natomiast nigeryjski Dwight Gayle jest zmiennikiem Przechuja bądź też jego partnerem w systemie z 2 napastnikami. Czytaj: jak dostaje szanse, to gra naprawdę przyzwoicie. Statystyki zbliżone do Keana, ale przy niezłej konwersji (13,9%) pozwoliły na pięciobramkowy dorobek. Jeśli Lisy nikogo nie ściągną (chodzą ploty o Gabrielu Barbosie) – do obserwacji.

Półka 6.5

Maupay – nie lubię gnojka. Wciąż mam w pamięci blanka mimo 7 strzałów z boxa w jednym meczu. Łącznie w kampanii 10 goli przy 16 setkach i 73 strzałach z boxa. Konwersja bardzo niska, rzędu 10,4% – Francuz potrzebuje niemal 10 strzałów na skuteczne trafienie. Dokończenie rozgrywek przyniosło drobny wzrost konwersji do 11,8%, ale to wciąż malutko. Za pół miliona chcesz jakiejś przewagi nad Mitro i Adamsem, ale Mąpę takiej nie dostarcza. Obecnie poza orbitą moich zainteresowań, tym bardziej że Brighton jest bez spektakularnych transferów z przodu.

Wood – nie takie drewno straszne, jak je impregnują. Aż 14 goli przy 65 strzałach (58 z boxa) daje wyśmienitą konwersję rzędu 21.5%. Apetyty rosną, bo po pandemii wzrosła ona do 25%, a na 3 bramki Nowozelandczyk potrzebował tylko 377 minut. Minusem jest za to zamiana big chances na bramki – Wood miał aż 31 takich szans, a tylko 11 znalazło drogę do siatki. Przypomnę, że Salah miał takich szans 29 do wykorzystania, a spośród napastników więcej setek mieli tylko Vardy, Jesus i Abraham. Wniosek jest taki, że drużyna gra na Wooda. I gdyby nie blank w GW1, posiadanie pewnie byłoby wyższe niż obecne 3,2%. Wisienką na torcie niech będzie poniższa, niezwykle atrakcyjna heatmapka:

Wilson – gra w spadkowiczu przyniosła problemy z tworzeniem szans na gole. Tylko 55 strzałów (49 z boxa), z 18 setek padło 8 goli. Przełożyło się to na średnią konwersję (14,5%). Po pandemii przestał istnieć na murawie – brak goli, tylko 1 setka do wykorzystania, zaledwie 1 na 4 strzały w ogóle okazywał się celny. Na Wilsonie nieco ciąży świetny sezon 18/19, gdy zdobył 14 bramek i aż 10 asyst. Trzeba też zburzyć mit defensywnego Newcastle i ofensywnego Bournemouth, bo sroki strzeliły tylko 2 bramki mniej niż Wisienki. To nadal źle świadczy o Newcastle, ale Wilson i Fraser zostali sprowadzeni po to, by poprawić tę statystykę. Wraz z ASM, Almironem i solidną grą w tyłach, można upatrywać w Wilsonie niezłej okazji, tym bardziej że dobrze rozumie się ze wspomnianym Szkotem.

Antonio – względy pozasportowe potrafią przekreślić nawet tak, wydawałoby się, oczywiste okazje jak Antonio. Dorzućmy do tego chyba najgorszy kalendarz GW1-GW8 w lidze i mamy posiadanie na poziomie ledwie 12,5%. Piszę ledwie, bo gdyby nie kalendarz i złe nastroje w szatni po sprzedaży Diangany, byłoby pewnie z 40% posiadania. Wciąż żywo przecież pamiętamy, że Antonio odpalił właśnie po restarcie, czego punktem kulminacyjnym był czteropak wręczony kanarkom. Żeby nie być gołosłownym: 8 bramek w 740 minut gry, 12 setek do wykorzystania (najwięcej w lidze w czerwcu-lipcu), konwersja rzędu 24,2%. Wspomniane problemy każą jednak zrezygnować i skierować się w inną stronę. Tym bardziej, że w sparingach DM wrócił do ustawienia z Hallerem na szpicy i Antonio na skrzydle.

Haller – oczekiwania były znacznie większe. Transfery młotów jakoś nie chcą zadziałać. Ledwie 10 setek na nodze, ledwie 4 strzelone, łącznie ledwie 7 goli, konwersja niskiego rzędu 12,5%. Tym bardziej poczekajmy na ewentualne transfery młotów do GW9.

Półka 7.0

Giroud – czy Franca będzie miała pierwszy skład? Po transferze Wernera wydaje mi się to bardzo wątpliwe. Warto jednak odnotować bardzo dobrą formę po restarcie: 6 goli, 4 z 8 setek zamienione na bramki, wysoka konwersja (22%), strzał średnio co 21 minut, trochę kontaktów w boxie do lansu i kolekcji (45). Dobra okazja pod ścisłym warunkiem hojnie otrzymywanych minut.

DCL – największa zagadka futbolowej ludzkości. Zaczął jako zakała rodziny i sponsor Kącika Szydery, którego w żadnym wypadku nie planowałem zmieniać. A tu nagle do Evertonu przychodzi Ancelotti (?), daje chłopowi moralnego boosta niczym czyniący święcenia proboszcz (??) i w połowie sezonu DCL staje się panem piłkarzem z 10 golami uzbieranymi w 15 meczach (???). A po wznowieniu wszystko jakby wróciło do szarej dla DCLa rzeczywistości. 717 minut, 20 strzałów, 16 z boxa, 3 setki, wszystko niby w normie, tylko goli brak. Teksty Carletto o staniu się topowym zawodnikiem Europy chyba przestały już działać, ale może podania Jamesa uruchomią napastnika na nowo? A teraz wyobraźmy sobie, że cofamy się w czasie do 2014 roku i przedstawiamy biednym nieświadomym ludziom obecną sytuację: no, ten James faktycznie wyborny, za 6 lat będzie dogrywał piłki do Calverta-Lewina pod okiem Ancelottiego w 12. zespole Premier League. Oby tym razem pandemia nie przerwała sezonu i oby kibice mogli wrócić na stadiony…

Na półce 7.5 stoi osamotniony Abraham, którego sytuacja jest kopią tej Girouda. Statystyki po przerwie kiepskie: mało minut, 7 setek, tylko 2 wykorzystane. Na przestrzeni całego sezonu wygląda to jednak dobrze: 88 prób, aż 79 z boxa, aż 32 setki, przyzwoita konwersja na poziomie 17%. I fajna heatmapka:

Na niemal już premium półce 8.0 siedzi sobie z kolei Richarlison z 11% posiadaniem. Brazyliczyk robił po pandemii co mógł; zdobył 3 bramki mimo tego, że koledzy stworzyli mu tylko 1 setkę do wykorzystania. Przy 18 strzałach mamy całkiem prosty procent konwersji do wyliczenia (16,7%). Na przestrzeni całego sezonu tych big chances też było niewiele (13), a konwersja niższa (14,4%) przy sporej liczbie oddanych strzałów. W dodatku Richa stał się napastnikiem, co odbierze mu ok. 20 punktów z dorobku. W dodatku w 4-2-3-1 będziemy oglądać go out of position, ale nie takim, jakiego byśmy sobie życzyli.

 

PRZEKAŻ DAROWIZNĘ NA BLOGA