Bal w sobotę, a kac potem.

Norwich 0:1 Brighton

NOR: W ostatnich 9 meczach ligowych Kanarki strzeliły jednego gola.

Teoria: Bitwa słabiaków w GW34: Kanarki vs Szerszenie. Zdecydowanie najmocniejsza obecnie przesłanka za jakimkolwiek piłkarzem Watfordu.

BRI: Była jedna setka w tym meczu i wykorzystał ją Trossard 5.8; Belg w zeszłej kolejce odznaczał się przede wszystkim aktywnością i odrobinę nieprecyzyjnymi strzałami; w sobotę subtelnie wykończył podanie Mooya.

Teoria: Brighton nigdy nie było ofensywnym dominatorem, a nadchodzące mecze z The Reds i City – mimo wpadek obu (choć w przypadku Liverpoolu tylko w fplowym znaczeniu) – nie zachęcają do transferu.

Leicester 3:0 Crystal Palace

LEI: Oczywiście najważniejszą wiadomością z meczu jest nowe nazwisko w klubie 100. W zorganizowaniu imprezki wydatnie pomogli rywale z Sakho i jego poślizgiem na czele. Na ironię zakrawa fakt, że 15 sekund wcześniej Vardy nie trafił w piłkę, wychodząc sam na sam.

Teoria: 10 strzałów z 15 oddał duet Vardy – Iheanacho. Solidne punkty zebrał Barnes 6.0, zważywszy na to, że przebywał na boisku zaledwie kwadrans; za dobry występ dostanie jako drugi po Vardym uścisk dłoni prezesa, a Brendan da mu pewnie pograć w pierwszym składzie z Arsenalem. No właśnie: z Arsenalem, który przestał tracić gole.

CRY: Solidna zazwyczaj defensywnie ekipa rozsypała się jak domek z kart. Ayew z jednym tylko strzałem na bramkę, niecelnym. Zapomniałem już, że jest taki piłkarz jak Wilfried Zaha.

Teoria: Mecz z Chelsea to nie najlepszy moment na kupowanie Orłów. W zasadzie to jest to jak zrywanie z dziewczyną – strasznie ciężko znaleźć dobry moment.

Manchester United 5:2 Bournemouth

MUN: Ostatnio oglądam przede wszystkim te mecze, w których gra mój kapitan, a że szczęśliwie oddałem opaskę Brunoooooooo, to w trakcie meczu twarz mi jaśniała jak latarnia morska w pochmurną noc. Dodatkowo przednią rozrywkę zapewniał defensywny kabarecik Czerwonych Diabłów wraz z miliardem interwencji VAR. Po piątej bramce przez głowę przetoczyła mi się nawet myśl o kolejce na 100 punktów. Oczywiście niedziela to konsekwentna kasacja nazbyt życzeniowego myślenia, zabijająca deskami kolejne nazwiska. Ale i tak nie zamierzam narzekać.

Teoria: Google nie przyniosło satysfakcjonującej odpowiedzi nt. jak mieć jednocześnie w składzie 5 piłkarzy jednego zespołu. Szablonowe potrojenie United wcale nie jest oczywiste i jednowymiarowe: wystarczy mieć w składzie AWB i chętkę na potrojone United z przodu, a ta gimnastyka wymaga co najmniej dwóch transferów. Odrobinę zawodzi Rashford 9.1, który zapunktował z jedenastki zamiast Bruno, a drugiego gola nie uznano po spalonym. Tego problemu nie miał Greenwood 4.5, na którego najlepiej spoglądać już jako na pełnoprawnego grajka i stawiać w rzędzie z najlepszymi, co zarazem uwalnia finanse i pozwala stworzyć niemal dowolny skład. Oczywiście można młodemu wypomnieć xG na poziomie 0,12, po którym dubletów zazwyczaj się nie zdobywa. Jednak jedną z cech najlepszych piłkarzy może być to, w jakim stopniu potrafią wyprzedzać swoje xG. Zarazem nie ma co robić z tego jedynego słusznego kryterium, inaczej (ot, ciekawostka) musielibyśmy uznać Lewandowskiego za słabiaka 😉

Tak czy siak, chyba najbardziej na plus wyróżnia się swoją grą Bruno. Reszta według indywidualnych preferencji.

BOU: Ale co Stanislas porobił, to jego.

Teoria: 2 gole Wisienek składamy na karb duetów Maguire – De Gea oraz Matić – Bailly (ten karny to jest XD sezonu). Następną kolejkę grają z Kogutami, co z marszu łagodzi spojrzenie na Kane’a, Sona i w ogóle cały Tottenham.

Wolves 0:2 Arsenal

WOL: Poniósł wilk razy kilka, ponieśli i wilka.

Teoria: Wahadła cichutkie, bez choćby jednej stworzonej szansy kolegom. Traore 5.8 zastąpił Jotę na ataku i miał 2 setki, obie zmarnował. Jeśli utrzyma skład i tę pozycję, punkty może przestaną się w końcu ograniczać do asystowania Jimenezowi. Jimmy 8.3 ponownie z jednym strzałem. Oglądając skróty wydawało mi się jednak, że był przy tym strzale faulowany przez Tierneya. Jeśli VAR to sprawdzał, to kontrowersyjnie nie zmienił decyzji. Jak nie sprawdzał, to tym większa kontrowersja. Gdzie jest Pan Sławek?! Oddajcie punkty Jimmy’ego! Następny mecz z Sheffield, na pewno większa szansa na CS niż z Kanonierami, choć Burnley się przejechało na tej szansie.

ARS: Miała być koszmarna, postępująca degeneracja, a jest dokładnie odwrotnie. I tylko punktów Auby brak (zaledwie jeden strzał). Pojedyncza szesnastka w perspektywie wypada ciutkę słabo, rywale nie będą wystawiać mu piłki co mecz. Choć warto odnotować, że Gabończyk znów był o krok: kilka minut przed końcem podawał do Willocka, strzał młodego minął już bramkarza, ale piłkę sprzed linii wybił Neves. Laurka i gratki dla Saki 4.7 za premierową ligową bramkę. Warte wspomnienia są trzy strzały Nketiaha 4.4 przy 8 próbach całej drużyny.

Teoria: Pierwszy skalp zdarty z czterech wymagających meczów. Teraz trzeba przechytrzyć Lisy. Auba niby do utylizacji, ale z dużymi nazwiskami bardzo łatwo wykonać pochopny ruch. Dużo dobrego mówilibyśmy o ciekawej różnicy Tierneyu 5.3, gdyby ten zszedł z boiska pięć minut później i do asysty dorzucił CS.

Chelsea 3:0 Watford

CHE: Łatwo.

Bardzo solidny występ the Blues, tyle że porażka z West Hamem wciąż jest świeża i tak naprawdę nie wiadomo czy przyzwoita forma nie zaginie gdzieś w kolejnym meczu. Niezmiennie rządzą Willian 7.2 i Pulisić 7.2. Brazylijczyk znów skorzystał z karnego po faulu na Pulisiciu. Oprócz tego 4 strzały, choć tylko 1 z boxa. Amerykanin zanotował 1 celną próbę z 3 oddanych z boxa. Do gry włączył się Giroud 6.6, zdobywając ładnego gola, a do dubletu niewiele brakowało. To był ten szukany zamiennik Ingsa – nieoczywisty, obarczony ryzykiem, ale poparty logicznymi argumentami. W ciągu 76 minut aż 6 strzałów, w tym 4 z boxa, 3 celne. Hipsterskim, wakacyjnym wyborem na ostatnie kolejki może okazać się Barkley 5.6 z pierwszym od 20 miesięcy golem ligowym. Mount 6.2 zgubił się w lesie i prosi o pomoc.

Teoria: Ekipę Lamparda czekają smakowite fixy: na przystawkę Orły, potem jakaś zupa w Sheffield, a w GW36 danie główne w postaci Kanarków. Wybór najodpowiedniejszego gracza do najprostszych jednak nie należy.

WAT: Masina 4.3 oddał strzał z rzutu wolnego, gdy przebywał na boisku.

Teoria: Gdyby nie Norwich na horyzoncie, pewnie przeszlibyśmy dalej. Ponieważ jednak taktyka gry na Wisienki i Kanarki tak dobrze ostatnio się sprawdza, podsumujmy statystyczne “dokonania” Szerszeni: Deeney 6.2 to 10 kontaktów w boxie i liche 3 strzały od początku wznowienia rozgrywek. Dodam, że wszystkie niecelne. To może Sarr 6.1? Jeszcze gorzej – 2 strzały na 353 minuty. Takowych najwięcej oddał Hughes 5.3 – 5. Łuhuhu, jest forma. Myślę, że do rubryczki chances created nawet nie ma co zaglądać. Werdyktu brak. Osamotniona gra na Norwich musi służyć jako wystarczająco przekonywający argument.

Burnley 1:1 Sheffield Utd

BUR: Na Turf Moor mogliśmy oglądać całkiem ofensywne spotkanie. Fajną okazją mógłby być grający przymusowo w pomocy Pieters 4.2, gdyby nie fakt, że Gudmunsson uporał się już z kontuzją i symbolicznie zmienił Holendra w ostatniej minucie. A szkoda, bo mielibyśmy okazję; w meczu z Szablami wypracował podaniem setkę Vydrze, ten minimalnie chybił. Do tego Pieters oddał 2 niecelne strzały. Piłkę na 2:0 zaprzepaścił za to McNeil. Chyba nie jest już tak łakomym kąskiem dla innych klubów jak kilka miesięcy temu.

Teoria: Zbójcerze to i tak przede wszystkim polowanie na CSy. Gol Tarkowskiego to kolejny po Mee wynik dobrze bitych SFG. Obok Tarkowskiego na środku obrony partnerował mu Long 4.3 – według wzoru przyszła pora na jego gola po SFG w meczu z West Hamem.

SHU: Całkiem fajnie wyglądały kombinacje z przodu, McGoldrick był o krok od miodnej asysty, ale McBurniego powstrzymał nie kto inny jak Pope.

Teoria: Szable to również przede wszystkim polowanie na CSy. Ucieszyć się mogli posiadacze Egana 4.5 z jego premierowego gola, gola zresztą wysokiej jakości. Problem polega na mało korzystnych fixach WOL – CHE – lei. Kończy się także czas taniego Jacka 4.0 – zastąpił go O’Connell przed 60. minutą.

Newcastle 2:2 West Ham

NEW: Fajny meczyk także w Newcastle. Najwięcej strzałów oddał Almiron 5.8 (4), do tego zdobył gola! O zgrozo! Drugi gol z rzędu? Niebiosa! Najbardziej czekano na gole i asysty ASM 5.5 – takowych nie odnotowano, Allan oddał tylko 2 niecelne strzały z dystansu, a za asystę II stopnia nie przyznaje się punktów. W dodatku Bruce bardzo mocno sugeruje rest na City. Tymczasem Gayle 5.0 punktuje po raz trzeci, do dwóch goli z poprzednich kolejek dokładając asystę.

Teoria: W Newcastle gramy o kontrakty i możliwe znaczne podwyżki, w końcu każdy będzie się starał załapać na całkiem prawdopodobny arabski przypływ pieniężny. Zaiste dziwny to rok, w którym nie dość, że tyle rzeczy już się przydarzyło, to jeszcze Almirona można jakkolwiek rozważać do składu.

WHU: Mocny początek meczu przez Antonio 6.9, który potem nieco przygasł. Zdobył jednak drugą bramkę z rzędu i na Norwich w GW35 może być bardzo ciekawą opcją. Ponownie z golem Soucek 4.8 – przyszłość pokaże, czy to tylko efekt SFG. Z asystą skończył mecz Bowen 6.4 – a mógł z dwoma, gdyby to Rice zdobył gola po rożnym. W dodatku skrzydłowy miał świetną okazję na wpisanie się na listę strzelców, ale intuicyjnie bronił Dubravka.

Teoria: Chyba warto jeszcze przeczekać mecz z Burnley, na Kanarki posiadanie Antonio i Bowena może wzrosnąć skokowo.

Liverpool 2:0 Aston Villa

LIV: The Reds zwyciężają w trybie półgwizdkowym, a zero z tyłu w dużej mierze zawdzięczają Alissonowi. Dziurawa przez niemal cały sezon defensywa Aston Villi dopuściła do oddania jedynie 6 strzałów. Połowę oddali rezerwowi Jones (2, w tym bramka) i Firmino (1), drugą połowę Mane (2, w tym bramka) i Salah (1). Ach, ta symetria. W trybie gdybania Faraon miałby drugą asystę, gdyby tylko strzału Firmino nie obronił Nyland Reina.

Teoria: W świecie, gdzie możemy polegać na Greenwodzie czy też Nketiahu, cena Mane czy Salaha nie ma aż takiego znaczenia. Wystawienie ich na Brighton i Burnley to nic innego jak kwestia zaufania i wspaniałej historii. Statuetka króla strzelców nie jest najwidoczniej porównywalną motywacją z wygraniem ligi. Póki co po restarcie Liverpool odnotował tylko jeden świetny występ. Trafne przewidywanie rezultatów w ich przypadku to błądzenie w coraz to gęstszym labiryncie.

AVL: Zła passa Grealisha trwa, choć w 90′ pewnie by ją przełamał, gdyby na posterunku stał inny niż Alisson bramkarz.

Teoria: Pora zatrzymać rozpędzony czerwony pociąg z Manchesteru, choć znaczna większość z nas będzie miała nadzieję, że pociąg przyspieszy i przebije bez wysiłku wszystkie bariery.

Southampton 1:0 Manchester City

SOU: Piłkarze Świętych zrobili co mogli, by powstrzymać City, i to wystarczyło. McCarthy okazał się ścianą nie do przebicia. Niebieski pociąg tymczasowo się wykoleił. 3 strzały oddał Redmond, setkę miał Ings po świetnym zagraniu Walkera-Petersa

Teoria: Ciężej nie będzie. Może być równie ciężko z czerwoną częścią Manchesteru, ale Everton to półka niżej. I tam Ings musi się pokazać z dobrej strony, jeśli chce nadrobić dystans do Vardy’ego.

MCI: Shit happens. To nie było tak, że piłkarze nie tworzyli sobie sytuacji – po prostu zmarnowali ich cały arsenał. Sam Jesus podjął 6 prób z boxa, a gdyby wykorzystał wszystkie setki, schodziłby z murawy z hattrickiem. Dalej Bilva (4 strzały + 5 wypracowanych szans), Kevin (3 niecelne strzały + 2 wypracowane szanse), Dilva (3 strzały w tym setka + 3 szanse stworzone). Po dwie setki dostarczyli Cancelo i winowajca przy golu Zinchenko. Sterling był naprawdę bliski bramki (2 strzały i oba bardzo groźne), Mahrez z niezłą sytuacją do zakończenia golem bądź asystą, skończyło się interwencją bramkarza. Foden przez pół godziny nie zrobił nic.

Teoria: Zdarzenie uznajemy za jednorazowe. Cały ofensywny kwartet solidarnie po jednym punkcie. Jesus wciąż czeka na przełamanie. A poziom rywali będzie tylko spadać: teraz Sroki, a potem bha – BOU – wat – NOR.

Kącik Szydery im. Davida Luiza (Ech, ostatnimi czasy tylko wpiszę kogoś jako zaszczytnego patrona tej skromnej rubryczki i ten ktoś z marszu gra klasę wyżej, chyba pora na GW34 wrócić do McGoldricka):

  • Szalona kiwka Benteke w polu karnym zakończona niemalże asystą II stopniadla Lisów;
  • Poślizg Sakho – zbyt skrupulatnie próbował odnaleźć w sobie Gerrarda;
  • Kanał założony Maguire’owi przez Stanislasa jakby od niechcenia, a także ustawienie De Gei odsłaniające krótki słupek jak dziurawe bokserki odsłaniające nie powiem co;
  • TO podanie Maticia i TA decyzja Bailly’ego o próbie powstrzymania rzutu rożnego kosztem choćby rzutu karnego, no błagam XD;
  • Niecelna dobitka McNeila w wymarzonej sytuacji, kosztująca zbójcerzy Dyche’a dwa punkty;
  • Notoryczne marnowanie pracy i zasobów ludzkich przez Jesusa. Mało chrześcijańska postawa.

PS: Zacząłem faktycznie korzystać z Twittera – dzięki GRUWWA za oznaczenie, postaram się postować, śmieszkować i komentować, wykorzystując całą swoją wiedzę i elokwencję 😉

PS2: O Ennio Morricone dowiedziałem się w gimnazjum. Utwór poniżej był pierwszym, jaki powiązałem z jego nazwiskiem. Tak mnie słuchanie wciągnęło, że przez resztę gimnazjum służył mi wielokrotnie jako hymn przed wyjściami do szkoły na wymagający sprawdzian. Nigdy nie byłem i nie będę podobny do Eastwooda, ale dzięki muzyce Morricone przynajmniej chciałem liznąć tej pewności, nabrać tego twardego, odpornego charakteru, który przydałby mi się podczas niszczenia sprawdzianów w zarodku.
Nie będę oszukiwał, że później słuchałem Morricone często i namiętnie. Ale już ten jeden klasyk sprawia, że o nim nie zapomnę. A przecież było ich znacznie więcej…

PRZEKAŻ DAROWIZNĘ NA BLOGA