Home FANTASY PREMIER LEAGUE O GW 1 słów kilka

O GW 1 słów kilka

0

Gwiezdne Wojny – Nowa Nadzieja. Terminator: Dzień Sądu. Albo po prostu GW 1 sezonu 2011/22. Za chwilę niewiele będzie miało znaczenia oprócz starcia Ivana Toneya z Bukayo Saką. A potem 38 kolejek pełnych frustracji, bólu, zwycięstw, wylanych łez. Jak dobrze zacząć? 

Podcasty, szablony, pressy, różnice, xG, owocowe czwartki, FPL. Mam wrażenie, że w sierpniu w mediach społecznościowych było już jakieś 72817 tematów dotyczących składów na gw1. Liderzy opinii ustalili szablony, ludzie dopytują jak tu się nie narobić i jednocześnie sporo punktów zdobyć. Czy jest jakaś recepta?

Jakkolwiek to śmiesznie nie zabrzmi – przed nami w dużej mierze loteria. Serio, mógłby to poprowadzić Conrado Moreno, nawet bez skutera. Obstawianie kto będzie w formie podczas GW 1 naturalnie może być poparte sparingami, ale najlepsza liga świata może te nasze analizy, sprawdzanie diagramów i liczenie budżetu brutalnie zweryfikować. Jak tak sobie patrzę na Twittera, od którego jestem rzecz jasna uzależniony – 99% znajomych twarzy gra w 99% takimi samymi składami. Trudno kogokolwiek czymś zaskoczyć, bo wszystkie opcje są jakże szeroko omawiane przez coraz to szersze grono tworzących podcasty czy też filmy na YT. Czy ja będę miał lepszą radę niż oni? Nie wiem. Mam jedną – grajcie tak jak czujecie. Jeżeli wydaje wam się, że Salah zrobi z Norwich marmoladę – grajcie. Jeżeli obudziliście się z myślą, że Nicolas Pepe wjedzie w beniaminka i zapyta czy są cali – bierzcie. A jeżeli chcecie pójść do muzeum lotnictwa, to pójdźcie do muzeum lotnictwa.

Czy są jacyś zawodnicy bez których ja nie wyobrażam sobie początku? Jeżeli Liverpool dostaje na dzień dobry Norwich, to rzecz jasna chcę mieć tych żołnierzy u siebie. Znamy Kanarki z poprzednich przygód w elicie – sympatyczne, ale chętnie przyjmujące kilka ciosów od faworytów. Trzeba zacząć z Salahem/Mane/Jotą/Trentem/Tsimikasem (nowy pokemon na dzielni przy kontuzji znanego i lubianego Robbo), a najlepiej z trzema panami lubiącymi kolor czerwony.

Ja swoją podróż zaczynam też w towarzystwie West Hamu i Aston Villi. Ci drudzy byli przyjemnym powiewem świeżości w smutnym jak piz** sezonie 2020/21. Teraz stracili generała Grealisha, ale za to sprowadzili do siebie dzielnych towarzyszy broni – Baileya, Buendię i Ingsa. Wszyscy trzej pozytywnie zakręceni.  A Młoty? A Młoty to konkretny i nawet nie rozwalony przed sezonem Antonio. Do tego Cresswell oraz Coufal polecają się na stół ze swoimi przepięknymi dośrodkowaniami. Gdzieś w głowie ułożyłem sobie, że wzmocniony kadrowo i mentalnie Manchester United wjedzie w rozgrywki z rozwaloną futryną i zrobi Leeds powtórkę 20 września 2020 roku. Mam nadzieję, że nie skończy się jak przygoda Morty’ego z panem Fasolką.

A poza tym? A poza tym to loteriada. Nikt wam nie powie jakim składem wyjdzie Pep Guardiola, ani co też w swojej głowie przygotował Rafa Benitez z Evertonu (kalendarz mmm). Istnieje duże prawdopodobieństwo, że idealny na papierze skład da wam 30 punktów i po kolejce będzie towarzyszył wam nastrój Arthura Flecka. Ale przecież za to tak bardzo kochamy i kochamy nienawidzić naszą ulubioną gierkę, prawda?