Uma tnie równo

Człowiek w czerni uciekał przez pustynię a Uma podążała w ślad za nim. Ruszył naprzód ku samotnej, mrocznej wieży. Przysadzista baszta, ślepa jak serce szaleńca, z brunatnych kamieni – nie ma podobnej nigdzie na szerokim świecie. Minął pochylone ku czerwonej wypalonej ziemi gołe drzewo a na nim rozpięte, wysuszone na wiór zwłoki. Groteskowo splecione z ostem, przekłute długimi czarnymi kolcami. Na horyzoncie odległe wzgórza pokładły się jak olbrzymy na łowach. Do wieży, prócz niego, zmierzało dokładnie sto dziewiętnaście innych postaci. Awanturników przepadłych, jemu podobnych. Ten silny, tamten zuchwały a każdy już zgubiony. I oto stanęli rzędem przed wieżą zebrani, jak do zbiorowego portretu, a zanim gasnące słońce odeszło, błysnęło jeszcze przez chmur szczelinę. Ostry blask padł na wrota, te ciężko, niechętnie,  rozwarły się zapraszając uciekinierów do chłodnego wnętrza. Na najwyższe piętro, na marmurowy taras, na ostatnią ucztę Last Man Standing.

Pierwsze cięcie jest formalnością. Błyskiem stali, niedbałym gestem Umy. W mgnieniu ostrza poeta widziałby sprawiedliwość wymierzoną ręką mrocznej wieży. Uma nie dzieli na lepszych i gorszych. Tnie równo uznanych menedżerów, jak i tych bardziej anonimowych towarzyszy broni. Wycina pechowców, kombinatorów, tych co hitowali i tych cierpliwych. Pośród pierwszej odprawionej dziko i brutalnie grupy żegnamy Tomka, który w dgw24 zagrał za 30 punktów szukając szczęścia w opasce Mane czy Bednarku, ale Perła to byt eteryczny, jest ponadto szablon i woli grać Trossardem; odchodzi szybko Zenek z Jamesem na C a za nim Pogchampy z Sonem (c) czy Pretorianie z Cancelo. To błędy matrixa pospiesznie poprawiane przemocą przez Umę. Wśród ściętych znane awatary: sympatyczny Patryk, kolega jotpeg, kamraci z drafcika, wojujący nadszyszkownik Kwiatek, prawie numer 1 na świecie w FPL Oskar, mój niemal wymarzony mentor Pan Myiagi, odkrywca talentów Maciej Chorążyk i wielu innych. W turnieju pozostaje 120 dusz.

Czas na pierwszą dziesiątkę turnieju. Dziesięciu wspaniałych, którzy jeszcze nieśmiało rozglądają się po zastanej biesiadzie, marmurowej sali, uginających się pod pełnymi jadła i trunków stołami i po przeszklonych tarasach najwyższego piętra wieży. Tabela jest jeszcze dość płaska, przeciwnicy dyskretnie lustrują otoczenie zawierając pierwsze sojusze. Kuba chyba wciąż nie wierzy, że udało się wbić na pierwsze miejsce z kapitanem Fodenem; pecha przeklina Maciej z C Tarkowskim. Pierwszą dychę zamyka Longer z zagranym BB łącznie za 125 punktów. I jeszcze uma-opta; w dgw24 odpalono 11 x 3C – 1 x Gundogan Roberta (graty); fartowny Foden Banana, reszta to puste przeloty Sterlinga. Opaski rozłożyły się głównie na Gundogana (44%) i Sterlinga (38%). Do tego 4 zagrane BB, gdzie najwięcej pkt zdobył Longer a kolega Marcin Borowski tylko 84.

Po DGW25 ścinamy następne 20 menedżerów. Na razie turniej zamyka Gruwwa, któremu do bezpiecznego miejsca brakuje tylko 9 punktów.