Klęska w FPL

0

I see dead points.

 

W życiu piękne są tylko chwile, niestety w FPL tak samo a nawet rzadziej, to jest gra w której wygrywa tylko jeden na 8 milionów. Oczywiście mini ligi mają swoich zwycięzców, podobnie jak w tenisie. Tenis to sport składający się w większości z porażek.

Dla mnie FPL to mix szachów i pokera, przewidujemy kilka ruchów do przodu z wkalkulowanym ryzykiem, dobierając jak najlepsze układy. Gorzej że czasem można wejść z parą dwójek przeciwko karecie, a fantasy nie uznaje blefów.

Pamiętna kolejka

Większość z Was widziała na Twitterze co narobiłem transferami w tej kolejce, w skrócie przypomnę, sprzedani Ronaldo i Gallagher za hita dali dwucyfrówki, a ja zostałem z dwoma blankami Toneya i Fodena. Zniszczyło mi to kolejkę doszczętnie, spaliło moją nadzieję na zieloną strzałkę, bezlitośnie jak napalm dżunglę.

 

Mając mocno zabieganą sobotę sprawdzałem co jakiś czas tylko wyniki. Zaczęło się jak zwykle od wyższości ESR nad Saką (mimo to cieszyłem się że w końcu dał jakieś punkty).

Później przyszedł mecz City z Palace. Szybki gol Zahy po asyście Conora, klasyka przecież sprzedałem gościa po 3 blankach.

O 18:00 wchodząc na TT zobaczyłem, że wpis z moimi transferami jest podawany dalej z dopiskiem teraz czas na Ronaldo.

Jakie było moje zdziwienie jak spojrzałem na końcowy wynik meczu Obywateli, 0-2 i gol wiadomo kogo.

Mecz Manchesteru United ze Spurs spędziłem na zakupach, sprawdzam wynik w trakcie 0-1, no to już nie musiałem nawet patrzeć na strzelca, ja to wiedziałem przecież przed meczem.

Po spotkaniu zaczęły przychodzić wiadomości ze współczuciem, nie mogło być inaczej jak kolejna dwucyfrówka sprzedanego zawodnika.

Dopełnieniem kolejki była bramka mojego jedynego „zombiaka” na ławce, który zagrał pierwszy raz od dawna, Omabamidele rezerwowy obrońca najgorszej drużyny ligi strzela gola i zgarnia maksymalne punkty bonusowe, obłęd. Gość zdobył 1/4 punktów mojej ekipy i oczywiście nie wszedł z tymi punktami. Tutaj traktuję to jako ciekawostkę bo przecież nigdy nie myślałem żeby nim grać.

 

 

Geneza FPL’owego klauna

Początek równi pochyłej to oczywiście dzika karta w GW5 i gigantyczna strata punktów względem starego składu, dokładnie 25, brzmi znajomo?

Popsułem Ronaldo, Lukaku i Bamforda na dzień dobry. Zaczęła się beka z moich transferów, pech też nie odpuszcza, załapałem się na większość kontuzji co spowodowało hity. Czas klauna nastał z pompą i jak na razie nie odpuszcza.

Zjazd z 55k na 408k nie jest może aż tak dramatyczny ale mam poczucie, że popsułem piękny początek sezonu, nie licząc oczywiście błędu z Barnes’em.

Tylko spokój nas uratuje

Wracając do weekendu, stracić 30 punktów przez dwa transfery w jednej kolejce, szaleństwo, dobrze że tydzień wcześniej nie eksperymentowałem z kapitanem typu Havertz, bo zgarnął bym śmiertelnego kombosa. Wiem, wiem, powinienem szukać gdzie się klika „skasuj konto” ale…

Zabrzmi to dziwnie ale miałem spory ubaw, z tego co się stało i jak zostało to odebrane. Śmiałem się jak debil do siebie w tym sklepie jak zobaczyłem Tottenham 0-3 MU.

Zaskakująco dobrze zacząłem przyjmować porażki w tym sezonie. Tłumaczę sobie, że to przez duże doświadczenie w zbieraniu wirtualnego wpierdolu.

Czekam już od poniedziałku pełny optymizmu na GW11, bo kto mi zabroni? Po burzy zawsze wychodzi słońce a co bardzo rzadko się zdarza podoba mi się moja drużyna, dlatego pewnie skończy się na 35 punktach.

Polecam ostatnio na spokojny tydzień nie sprawdzanie cen zawodników, przynajmniej do czwartku. Zapraszam do śledzenia moich kolejnych transferów z wiadomych przyczyn. Pcham dalej ten głaz, chociaż czasem czuję się nie jak Syzyf a jak żuczek gnojarz.

Po tej fantastycznej reklamie Fantasy pozdrawiam i życzę zielonych strzałek!