It’s a trap!

Z punktu widzenia kibiców Premier League okres świąteczno-noworoczny to prawdopodobnie najprzyjemniejszy czas w ciągu roku.

Z punktu widzenia fantasy menadżerów okres świąteczno-noworoczny do zdecydowanie najtrudniejszy czas w ciągu roku.

Piłkarze nie mają czasu na solidny odpoczynek, my nie mamy czasu na solidny namysł. Zresztą, w sytuacji w której słowem odmienianym przez wszystkie przypadki jest rotacja i tak ciężko byłoby coś sensownego powiedzieć. Przyjrzyjmy się więc przede wszystkim nazwiskom z największymi szansami na grę, tak żeby zminimalizować szansę na wpadnięcie w pułapkę imienia Pepa Guardioli.

Salah – z Lisami oddał 4 strzały, przy czym żaden nie zmierzał w światło bramki. Powinien mieć asystę przy bramce Mane, ale Senegalczyk zdecydował inaczej i z tylko sobie znanych powodów żadnej bramki nie strzelił. Zjazd do szatni w 69 minucie sugeruje, że w niedzielę zacznie w pierwszym składzie. Liverpool, nawet biorąc pod uwagę prawdopodobną rotację, powinien być w gazie. The Reds goszczą na Anfield mające na regenerację niepełna 48h Wilki. Dotychczas Mo grał z nimi 2 razy, zaliczając gola i asystę.

KDB – asysta przy bramce Sterlinga. Taktyczny zjazd do szatni w 66 minucie. Przeżywana na ławce frustracja spowodowana porażką. W niedzielę wieczorem Sheffield u siebie. Zejście za Gundogana sugeruje, że Pep widzi dla Belga miejsce w wyjściowym składzie na The Blades (wciąż pamiętajmy – to jest Pep).

Kane – tutaj sytuacja trochę inna, mówimy o gościu, który rozegrał w Boxing Day 90 minut i sporo się przy tym napracował, ale patrząc na sytuacje kadrową Tottenhamu ciężko chyba znaleźć kogoś, kto mógłby go zastąpić. Wyjazd do Norwich to na papierze dla napastnika zawsze dobry fix. Przeciwko Kanarkom 4 bramki i 1 asysta w 2 meczach (!).

Rash – bramka i 6 pkt. z Newcastle. Zmieniony w 62 minucie. Nie znam norweskiego, ale wydaje mi się, że to może znaczyć “Marcus, w sobotę zaczynasz w pierwszym”. Pamiętajmy, że Burnley na wyjedzie do najprostszych nie należy. Rashford grał z nimi trzykrotnie – bez efektu.

Kun – przeciwko Wilkom miał zanotować wielki powrót, skończyło się na zostaniu już w 13 minucie poświęconym jako ofiara potrzebna do przywołania z ławki Claudio Bravo. Plus jest taki, że Argentyńczyk powinien być wypoczęty i gotowy na niedzielę. Ciężko coś powiedzieć o jego formie, ale jeśli Kun jest pewny składu (dobra, u Pepa nigdy nie można mówić o pewności, ale szanse są chyba spore), to zawsze jest opcją.

Ings – przeciwko Chelsea tylko 21 minut. Tym razem pewniak do gry. Orły u siebie. Choć podopieczni Roya Hodgsona są chwaleni za dobrą grę w defensywie, to 3 ostatnie mecze bez CS-a. W sobotnie popołudnie 1-0 dla Soton, brameczka i 3 BPS-y Danny’ego? Nie zdziwiłby mnie szczególnie taki scenariusz. 2 bramki i 1 asysta w 6 spotkaniach.

Maupay – taktyczny rest przeciwko Tottkom (tylko 22 minuty) to próba oszczędzenia Francuza przed bardzo ważnym spotkaniem z Wisienkami. Wcześniej, kiedy zaczynał od pierwszej minuty 3 z 4 kończył z bramką.

Auba? – trochę podobnie do Kane’a. Arteta co prawda ma nazwiska, które teoretycznie mogłyby zastąpić Gabończyka, ale ciężko uwierzyć, żeby w prestiżowym pojedynku z Chelsea nie wystawił gościa, który tak naprawdę sam ciągnie Kanonierów. Grał z The Blues 3 razy, 0 bramek, 0 asyst.

Opcji jest ofc o wiele więcej. Świetnie w ostatniej kolejce pokazał się Martial, który teraz (być może) zmierzy się z Burnley (choć do wyjazdu na Turf Moor podchodziłbym z dystansem, nawet gdyby Francuz miał zacząć od pierwszej minuty). Wbrew głosom panującym na forach, być może wpierdol od Liverpoolu spowodował, że Jamie dostał extra sesje w komorze i jutro nie tylko wyjdzie na West Ham w pierwszym, ale zrobi sobie też przeciwko Młotom rozgrzewkę przed zabawą sylwestrową ( z drugiej strony, Brendan może dać równie dobrze Przechujowi resta, a super opaską może okazać się Iheanacho). Problemy kadrowe Tottków mogłyby sugerować plac dla Dele, ale problemy mięśniowe Anglika i żółte pole przy jego nazwisku wywołują jednak pewne wątpliwości (może w takim razie Lucas, pomimo fatalnego spotkania z Brighton?). Do tego mamy jeszcze próbującego przełamać złą serię Tammiego, który również z uwagi na krótkiego resta i swoją ostatnią dyspozycję nie może być pewny placu (choć waga spotkania z Arsenalem może sugerować, że Anglik dostanie jeszcze jedną szansę), Stera, który wczoraj wieczorem zaliczył dublet w przegranym spotkaniu z Wolverhampton, lecz blisko 80 minut gry w 10 z pewnością odcisnęło na nim swoje piętno, czy kogoś z duetu Bobby/Mane, którzy być może nie oddadzą jednak w niedzielę placu duetowi Shaq/Origi i również dołączą do obławy na zmęczone Wilki. Jeśli nie boicie się ryzykować, któryś z wymienionych wyżej panów może okazać się strzałem w dziesiątkę, jednak obawiam się, że u każdego ryzyko rotacji jest spore.

Jeśli ktoś ma komfort posiadania Mo albo Kane’a, przynajmniej przed startem kolejki może czuć się zwycięzcą. Jeśli nie, i tak powinien mieć przynajmniej KDB. Wydaje mi się, że przed tą trudną kolejką to na papierze trzy najlepsze wybory.

Powodzonka, życzę wszystkim, żeby w weekend po zobaczeniu składów nie mieli przed oczami kultowej sceny z Gwiezdnych Wojen.