conan

Życie jest nieskomplikowane. Conan wiedział co jest najważniejsze – stanąć twarzą w twarz ze swym największym wrogiem, ujrzeć jego krew wsiąkającą w ziemię i usłyszeć lament jego kobiety. Nie ma tu miejsca na FPL. I słusznie. Inny, nie mniej znany barbarzyńca, Cohen jeszcze celniej zauważył: Pytałem, jakie są najwspanialsze rzeczy w życiu? Wojownicy pochylili się. Warto będzie tego posłuchać. Gość zastanawiał się dość długo i w skupieniu. I po pewnym czasie oświadczył: Gorąca woda, dobre zęby i miękki papier toaletowy. Ponownie, ani słowa o FPL. Jeszcze bliżej skóry czuć to w trakcie urlopu. Z każdym ciężkim krokiem w górach. Wychylonym kuflem z przyjacielem, albo pogowaniu z własnym synem do nutek Post Regimentu. W chwilach takich FPL jawi się jako kosmiczny pasożyt owinięty wokół naszego serca, jelit czy innych tam flaków. Niepotrzebne ciało obce. Tyle, że nie daje o sobie zapomnieć. Wierci w głowie dziurę, przygina do asfaltu gdy wyrzygujesz własne wnętrzności, odbija się czkawką albo odbiera oddech. Różnie, różniście. Nie powinieneś tego robić, ale sprawdzasz twittera, apki z wynikami, nawet podglądasz bloga czy inne sajty.

Rozdarty pomiędzy negacją a uzależnieniem maszerując, niczym dzieciaki w Wielkim Marszu Kinga, analizowałem własne błędy ostatnich kolejek. Stanęło na błędzie konfirmacji. To zjawisko preferencji opinii, które potwierdzają nasze wybory i są zgodne ze światopoglądem czy doświadczeniami minionych kolejek. W FPL błąd konfirmacji to najczęściej gonienie ostatnich kolejek. Preferowanie własnych opinii zwiększa pewność menedżera, tworzy iluzje kolejek na setkę, nawet w obliczu mocnych argumentów drugiej strony o nieprawidłowości danej tezy. Błąd konfirmacji występuje najczęściej w przypadku zjawisk, w których w grę wchodzą silne emocje i tak naprawdę w fantasy premier league to nasz chleb powszedni. Jak sobie radzić z tym syfem? Można na ten przykład spróbować odejść od szablonu. Łatwo napisać – trudniej wykonać. W środku tygodnia Ibrahimovic powalczy z upadłym Hull City, Sanchez ma u siebie Watford, Costa wyjątkowo lichą, w tym roku, obronę Kloppa a Tottenham wyjeżdża na stadion pogodzonego już chyba z losem Sunderlandu. Trudno w takich spotkaniach łamać szablon. Można spróbować. Wykorzystać powinniśmy przede wszystkim niewiedzę szerokich mas o BGW26 i BGW28.  Analizujący bowiem wyniki angielskich pucharów hardcorowcy to wciąż garstka pośród menedżerów;  i to dość wąskie grono  wie, że aktualnie jedyne pewne, ekipy, które rozegrają swoje spotkania w 26 i 28 kolejkach to: BOU; EVE; HUL; SWA; WBA; WHM. W kontekście panicznych ruchów, jakie pojawią się za 4 kolejki, można teraz rozważyć drugą szansę dla Antonio, Lukaku, Sigurdssona, Snodgrassa oraz odpalić niszowe transfery jak Mirallas, Llorente, Rondon, Lanzini, Reid, Fonte, Holgate i kilku innych. Nie wymieniam pewniaków typu: boczni obrońcy Koemana, Stanislas, Phillips albo obrońcy Pulisa.

Miałem przed GW23 brać Yoshidę i Kane’a. Mam te 2 darmowe transfery i powiem, że bolą jak nieudany tatuaż. Czuje, że pewne ruchy nic nie dadzą a cierpliwość do Lallany czy Francy wyjdzie mi bokiem. Odpaliłem lapka, polałem browar i przy dźwiękach boskiego Rammsteinu usiadłem do tego tekstu. Brakuje w nim duszy i pewnie żaru. Wiruje dookoła mnie ostatnio. Ktoś umarł. Ktoś się urodził. W oparach lepszych fajek, w oparach wódki słucham różnych historii przyjaciół i tak zdaję sobie sprawę iż zacząłem artykuł od grubego kłamstwa. Życie jest skomplikowane. Przecież wiedziałem o tym. Dość mocno, na zasadzie słodko – gorzko poruszyła mnie historia z filmu 50/50. Rzecz o oczekiwaniach i nadziei. Szpi­tal­ne ko­rytarze nie sprzy­jają nadziei. Zwłaszcza kiedy czas płynie ra­zem z deszczem, prze­radza się w is­tną ulewę se­kund mi­jających bez­powrot­nie, wsiąkających w błot­nistą glebę oczekiwania.  Wkurwiają mnie kłamstwa, polityka, ryje z ekranów, oczekiwania że coś powiem albo zrobię. Podobnie jak wkurwiają mnie oczekiwania i kłamstwa FPL. A tu we wtorek już grają.

 

Pierwszy sezon poza TOP10k. Czas na rewanż!