Błękitna armia.

Southampton 1:1 Manchester United

SOU: Kto wie, czy mecz nie skończyłby się wygraną Świętych, gdyby Danso nie zarobił drugiej żółtej kartki 20 minut przed końcem meczu? Wykrzesali z siebie naprawdę sporo, jak na swoje możliwości. Co nie oznacza, że zagrali jakoś wybitnie.

Za: nikt.

Różnice: Vestergaard 5.0: Po wpadce w meczu z Burnley Jannik jest po 4 kolejkach jednym z najlepiej punktujących obrońców. Teraz w końcu udało mu się wykorzystać swój wzrost i Lindelof nie był w stanie powstrzymać go w powietrzu. Do tego dobry występ w obronie (2 bloki, 5 przejęć, 5 odzyskanych piłek). Boufal 5.5: 3 strzały (najwięcej ze Świętych), niestety żaden celny, do tego stworzył setkę.

Przeciw: Adams 5.8: fatalnie przestrzelona setka. Łączne xG z 4 meczów wynosi 1,50, bramek póki co nie ma. Wygląda na zawodnika, dla którego Premier League to zbyt wysokie progi. W najlepszym razie będzie potrzebował jeszcze kilku meczów, by oswoić się z nową rzeczywistością.

Teoria: Święci mają teraz dwa korzystnie wyglądające mecze shu – BOU. Można próbować, ale Southampton nie jest obecnie drużyną, która kusi nas opcjami spod znaku „tanie, a dobre”.

MUN: oglądaliśmy równorzędny pojedynek dwóch zespołów ze środka tabeli. Taka prawda.

Za: James 6.1: druga bramka z rzędu, i to w dodatku całkiem konkretna. Daniel zaskakuje – spora część obserwatorów dawała mu szanse na kilkunastominutowe wejścia z ławki na początku sezonu, ale z drugiej strony jaka jest obecnie konkurencja w składzie United? Dobry występ Jamesa potwierdzają wysokie ustawienie na passmapie i liczby: 11 kontaktów w boxie, 6 crossów (2 celne), 5 strzałów (4 celne), 2 sytuacje stworzone, w tym setka.

Różnice: nikt.

Przeciw: Brak szerokiej ławki + Rashford 8.6: pogadajmy chwilę o Marcusie. Nie wyglądał jak napastnik głodny goli; przeciwnie, do spotkania podszedł dość lekceważąco i nie zmieniło się to zbytnio w trakcie meczu. Co najmniej jedno ostre dośrodkowanie w pole bramkowe powinno paść jego łupem, a on nawet nie był blisko sięgnięcia piłki, zawsze zostawał trzy-cztery kroki z tyłu. Liczby nieco fałszują obraz, w końcu 6 strzałów z boxa i 10 kontaktów w szesnastce to cyferki warte zastanowienia. Efekt jest jednak taki, że drugi mecz z rzędu Rash znajduje się w czubie zestawienia graczy z najwyższym xG, którzy nie strzelili gola (tym razem analityka wyliczyła mu szanse warte łącznie 0,74, więcej miał tylko Pulisic).

Teoria: Solskjaer jak najszybciej powinien nauczyć piłkarzy, że mecze w futbolu trwają 90 minut, a nie są grą do pierwszej bramki. Od 0:1 nie interesowali się zbytnio podwyższeniem wyniku, po wyrównaniu Vestergaarda to Soton przejęli inicjatywę. Pobudka nastąpiła dopiero wtedy, gdy United zaczęli grać w przewadze. I obserwacja: Wan-Bissaka jest świetnym obrońcą, ale z przodu brakuje mu jakości. To dziwna sprawa, biorąc pod uwagę, że w juniorach grał na pozycji skrzydłowego. W przypadku jego posiadania bardziej celujemy w CSy i bonusy. Warto?

Chelsea 2:2 Sheffield United

CHE: Zgadza się, jesteśmy dziadami.

Za: Abraham 7.2: Stworzył 4 szanse, oddał 4 strzały z boxa, miał na nodze 3 setki, zdobył drugi dublet z rzędu. Nagle Giroud z ławki już tak nie straszy; Tammy wyrabia sobie markę i szczerze mówiąc, kolejna okazja z tak tanim grającym napastnikiem Chelsea pewnie długo się nie przydarzy. Dołóżmy do tego syndrom West Hamu: obrona The Blues jest równie skuteczna co hulajnoga w przeprawianiu się przez ocean, więc piłkarze z przodu będą musieli się mocno spiąć, by przynieść punkty drużynie.

Różnice: bida z nędzą. Tym razem dyskretny występ Mounta: bez celnego strzału i bez kontaktu w boxie.

Przeciw: obronna hulajnoga Chelsea. Nawet Emerson nic nie grał z przodu.

Teoria: Pora na Wilki na Molineux, a potem starcie z liderem z Liverpoolu. Abraham i Mount – to dwie postacie, na które głównie patrzymy w zespole Lamparda. Można kombinować z Pulisiciem, który zanotował właśnie drugą asystę, ale za 7.5 to póki co trochę mało. Rudiger wróć.

SHU: no i wyszarpali punkcik z Londynu. Szacuneczek. Patrząc na mapę, to Henderson się chyba w Neuera bawił. Zamiast tego typu rozrywek powinien wygooglować hasło jak łapać piłkę w piłce nożnej?

Za: Robinson 5.3: wysokie granie, nadal istnieje ryzyko rotacji (choć w jego przypadku chyba najmniejsze), ale nie można przejść obojętnie wobec jego występu: 4 strzały (połowa całej drużyny), 3 z boxa, 1 celny i zakończony bramką, a w końcówce to jego dośrodkowanie Zouma niefortunnie skierował do własnej siatki. Posiadanie < 1%.

Różnice: Stevens 5.0: odnotujmy asystę wahadłowego Sheffield.

Teoria: Lundstram tym razem bez strzału na bramkę. Fun fact: Sheffield ma obecnie najwięcej defensorów w grze, którzy zdobyli co najmniej 10 punktów – jest ich 6. Wiadomo, dlaczego.

Crystal Palace 1:0 Aston Villa

CRY: Cóż, nie przerżnęli po gównogolu, ale do końcówki meczu to my jeszcze wrócimy.

Za: Ayew 5.1: jeśli nie przekonuje Was posiadanie Greenwooda, a chcecie mieć taniego grającego napadziora z szansą na punkty, Ayew przybywa z odsieczą. Tym razem 7 kontaktów w boxie i 3 strzały, ale co najważniejsze, drugi mecz z rzędu z golem. van Aanholt 5.6: co by nie mówić, ma już strzeloną bramkę i 2 CS na koncie, co sprawia, że obecnie Holender jest najlepiej punktującym obrońcą w grze. W meczu z Villą 1 szansa stworzona i 2 niecelne strzały.

Różnice: Kouyate 4.9: 9 kontaktów w szesnastce, 6 strzałów z boxa. WTF?

Przeciw: Zaha 6.9: w tym meczu 2 niecelne strzały. Punkty Zahy w tym sezonie: 1 – 2 – 1 – 3.

Teoria: jest tu parę opcji na tanie mięso armatnie, chociaż termin przydatności Kelly’ego powoli się kończy – w ostatnim kwadransie wszedł za niego Sakho. W GW5 derby na wyjeździe przeciwko Totkom, ale skoro Newcastle dało radę, nie ma co skreślać ekipy Hodgsona, która póki co straciła najmniej goli w lidze (sic!). Jeśli wierzycie, że to nie przypadek, to taki Cahill czy Ward cały czas stoją po 4.5. A tak w ogóle to Milivojević wykonał w meczu 21 crossów, z czego 13 z rożnych.

AVL: No idea what it was chalked off – słowa trenera Aston Villi o, bądźmy szczerzy, obrabowaniu The Villans z remisu. A skoro Dean Smith nie wie, to chyba sam Bodzio Wołoszański będzie musiał wyjaśnić w Sensacjach XXI Wieku, co takiego wykonali cyrkowcy zwani przez pomyłkę zespołem sędziowskim. Podziwiam trenera, że mówił o tym nieporozumieniu względnie spokojnie.

Za: nikt

Różnice: Gulibert 4.4: bez CS, z szansą stworzoną i 2 uderzeniami z dystansu.

Przeciw: Trezeguet 5.4: przy takiej konkurencji czerwona kartka i mecz zawieszenia mogą spowodować posadzenie go na ławce na dłużej.

Teoria: Lansbury powinien mieć gola na swoim koncie, a Grealish asystę, kropka. Po pierwsze, dlaczego sędzia uznał, że Jack przyaktorzył? Po drugie, dlaczego nikt w VARze nie zareagował na tę parodię czegokolwiek?! Popijali tam drinki z palemką? Pomylili przed meczem wodę z bimbrem? Ech. Dobry kalendarz do GW9 obowiązuje.

Leicester 3:1 Bournemouth

LEI: przy pierwszej bramce wróciło stare dobre Leicester, czyli laga na Vardy’ego, a on zrobi resztę. Z meczu na mecz Lisy nabierają tempa.

Za: Vardy 8.9: odpłaca się za dwa puste przebiegi na początku sezonu – tydzień temu gol, teraz 2 bramki + asysta, razem z Kunem zawodnicy kolejki. Witamy z powrotem, przechuju.

Różnice: Tielemans 6.4: bramka i asysta, ale tak po prawdzie, to mam to gdzieś. Belg przebił wyczyn Andone z zeszłej kolejki, co bynajmniej nie jest pochwałą. Oto sytuacja:

I teraz uwaga! Sytuacja była analizowana na VARze. Dla mnie to bezpośrednie czerwo, dorzuciłbym ze 2 dodatkowe mecze zawieszenia. Cyrkowcy tymczasem nie dali za to wejście żadnej kartki. Żadnej. Kurwa mać.

Przeciw: Perez 6.3: łaska menedżerska na pstrym koniu jeździ – pamiętacie te piękne czasy podczas preseasonu, kiedy wydawał się jedną z najbardziej obiecujących opcji w tej półce cenowej? Sam bym pewnie zresztą zaczął z nim sezon, gdyby nie względnie trudny kalendarz Lisów.

Teoria: 3:1 to wynik, jakiego mogliśmy się spodziewać. Pora na trudniejszych rywali niż Wisienki – mecze z United i Spurs będą mimo wszystko ciężką przeprawą. Ale w obecnej formie rywali, chyba nie na tyle ciężką, by nie strzelić w tych spotkaniach paru bramek. Tym bardziej, że Vardy lubi kąsać mocnych po kostkach.

BOU: Jest źle. Tylko 2 celne strzały, poza golem Cilsona ciężko powiedzieć coś dobrego.

Za: Callum Wilson 7.8: był człowiekiem-fantasy asystą, teraz jest człowiekiem-pięciopakiem:

20 punktów w 4 meczach, a mimo to jego wartość spadła o 0.2. I weź tu próbuj być cierpliwy.

Różnice: Fraser 7.3: w końcu przyniósł punkty.

Przeciw: Rico 4.0: nawet w przypadku kontuzjowanych dwóch LB Eddie Howe woli stawiać na Ake po lewej stronie. Szkoda.

Teoria: EVE – sou – WHU – ars – NOR – wat. Obiecujące mecze, ale pamiętajmy: form over fixtures. A póki co piłkarze Howe’a są jednak pod formą.

Manchester City 4:0 Brighton

MCI: Job done. 6 celnych strzałów wystarczyło na wysokie zwycięstwo. Ruletka Pepa dopadła Bernardo i Gundogana. W pierwszej połowie Laporte opuścił boisko na noszach. Akurat w momencie, gdy wreszcie, wreszcie otrzymał powołanie do reprezentacji Francji. Jakieś naprawdę ponure fatum. Wielka szkoda.

Najbardziej za: Aguero 12.1: nie ma Jesusa, nie ma zbytniego ryzyka rotacji, na 5 strzałów są 2 bramki, asysta i przejęcie samodzielnej pozycji lidera w klasyfikacji strzelców. KdB 9.8: 4 strzały i 2 stworzone szanse, wynik to gol + asysta. David Silva 7.4: ponownie 2 asysty, a i tak spadł z ceną. Wiadomo, rotacja, bla bla, ale nadal wygląda to komicznie.

Reszta błękitnej bandy: Mahrez miał 2 celne strzały z boxa i stworzył 5 sytuacji, najwięcej w drużynie. Sterling dziadyga nawet strzału nie oddał, Zinchenko i Dilva najwyraźniej go zdusili i biedak nie wiedział gdzie się podziać. Łączymy się w bólu z posiadaczami nietrafionej opaski. Bernardo sieknął brameczkę jakieś 20 sekund po wejściu. Zinchenko/Walker tym razem bez większych liczb z przodu, choć ten pierwszy ładnie rozgrywał piłkę i odpowiadał za 2 asysty II stopnia. Punktów za to nie dają, ale to + wysoka pozycja pozwalają z większym optymizmem patrzeć w przyszłość.

Teoria: to nie był najlepszy mecz w wykonaniu graczy Pepa. Zwycięstwo zasłużone, ale xG=1,81 oznajmia, że City zrobili wynik ponad stan. No i nie byłoby czystego konta, gdyby Trossard zachował trochę więcej zimnej krwi. Aż do GW11 brak spotkania z zespołem TOP6, więc jeśli posiadać trzech graczy Pepa, to najlepiej właśnie teraz.

BRI: Potter wyszedł na Guardiolę tak samo, jak zrobił to w pucharowym meczu 18/19, gdy prowadził Swansea – wtedy Łabędzie o mało co nie wyrzuciłyby City z FA Cup. Sobotnie spotkanie potoczyło się gorzej, ale trener Brighton konsekwentnie czyni zespół Mew coraz lepiej operującym piłką. Posiadali ją zresztą przez 46% czasu – to naprawdę dobry wynik na Etihad.

Za: Trossard 6.0: wartość spadku to -66%; kto wie, może zejdzie z ceną w trakcie przerwy reprezentacyjnej? 3 strzały z boxa, 2 setki na nodze, czyste konto City naprawdę wisiało na włosku. Może wielki stadion tak go onieśmielił?

Różnice: Bernardo 4.5: ultraniszowa różnica (posiadanie 0,2%) pod warunkiem utrzymania składu na lewym wahadle (czyt. March zasiądzie na ławie lub przejdzie do przodu obok Maupaya i Trossarda, jak podczas meczu w Manchesterze). Na Etihad stworzył zmarnowaną przez Belga setkę. Oczekiwalibyśmy od Bernardo tego samego, czego nadal oczekujemy od Montoyi.

Przeciw: Duffy 5.0: usiadł na ławie. Być może to tylko jeden mecz, być może nie, ale w zeszłym sezonie było to nie do pomyślenia.

Teoria: Mewy grają naprawdę ładną piłkę. Pierwsze efekty są już wyraźnie widoczne, choć na fajerwerki pewnie trzeba będzie poczekać. Póki co przed piłkarzami Brighton dwa dobre mecze BUR – new, potem nieprzyjemne che – TOT.

Newcastle 1:1 Watford

NEW: łuhu, zdobyli gola.

Różnice: Schar 5.0: to on zdobył gola. Atsu 5.4: 3 sytuacje wykreowane.

Przeciw: Almiron 5.9: 1 strzał z boxa, 1 szansa stworzona. Punkty sympatycznego Paragwajczyka: 1 – 2 – 3 – 2.

Teoria: wyjazd na Anfield w GW5.

WAT: łuhu, zdobyli gola.

Różnice: Hughes 5.5: to on zdobył gola. Cleverley 4.9: 2 sytuacje wykreowane + 3 strzały, najwięcej w meczu.

Przeciw: Deulofeu 6.3: 8 minut z ławki.

Teoria: Arsenal na Vicarage Road w GW5.

West Ham 2:0 Norwich

WHU: komplet punktów w dwóch ostatnich meczach. Piłkarze Pellegriniego złapali trochę wiatru w żagle, a kwartet Haller – Felipe Anderson – Lanzini – Yarmolenko wygląda imponująco nie tylko na papierze.

Za: Haller 7.5: najlepszy dowód na to, że gracz na dziewiątce nie potrzebuje wiele czasu, by przystosować się do nowego środowiska po transferze. Koniec końców i tak chodzi o to, by dołożyć nóżkę do pustaka. Na bramkę złożyły się 4 strzały z boxa, z czego 2 celne.

Różnice: Lanzini 6.5: 4 szanse stworzone i także 4 strzały. Tym razem bez punktów. Yarmolenko 5.9: najtańsze wejście w ofensywę Młotów, powinien wywalczyć miejsce w pierwszym składzie. 8 kontaktów w boxie (najwięcej w meczu), 3 strzały i piękny gest ze strony Ukraińca, który po strzelonej bramce pobiegł podziękować ludziom ze sztabu medycznego. Masuaku 4.5: popędził lewą stroną i zagrał piłkę w punkt do Hallera, a także wykreował jeszcze drugą setkę. W połączeniu z CS zgarnął pełen bonus. Przy tak klasowym napastniku jak Haller Masuaku może ugrać kilka asyst.

Przeciw: tradycyjnie obrona West… A nie, jednak nie tym razem.

Teoria: Do GW12 tylko 1 mecz z TOP6, czyli spotkanie z Manchesterem United w GW6. Prawdę mówiąc, przy obecnej formie zespołów tylko Liverpool i City wydają się naprawdę trudnymi fixami. Zanim dojdzie do konfrontacji Haller-Lindelof, Młoty czeka wyjazd na Villa Park.

NOR: szok i niedowierzanie, Norwich nie strzeliło bramki w meczu. Jak to w ogóle możliwe?! Przecież miało być 5:5 i przybycie dziewic z muzułmańskiego raju… Witamy w FPL.

Różnice: Aarons 4.5: odnotujmy stworzoną setkę młodego obrońcy.

Teoria: My tu gadu-gadu i marzu-marzu o kolejnych golach Pukkiego i Cantwella, a tymczasem Norwich zameldowało się w strefie spadkowej. Jeśli Daniel Farke nie zamierza rezygnować z radosnego futbolu, dobrze dla posiadaczy. Może jednak przyjść taki czas, że cel będzie uświęcać środki i zacznie się grzebanie w taktyce. Pukki oddał co prawda 2 celne strzały, ale miał tylko 1 kontakt w boxie. Główka Cantwella to z kolei rzecz na Kącik Szydery.

Burnley 0:3 Liverpool

BUR: nie podołali, trudno.

Teoria: pora na fajny kalendarz: bha – NOR – avl – EVE. Można w nim poszukać głównie paru bramek Barnesa (albo Wooda, jeśli w końcu przejmie część popisów strzeleckich kolegi) i czystych kont Pope’a. Ryzykanci i Władcy Chaosu kierują wzrok w stronę McNeila.

LIV: 4 mecze, 4 zwycięstwa. Pytanie: jak długo jeszcze, skoro w xG wynik brzmiał 0,87 – 1,00?

Za: Firmino 9.5: wykosztowałeś się na trio Sterling/KdB/Aguero? Chcesz zmieścić jeszcze do składu zawodnika ofensywy Liverpoolu? Kup do swojego zespołu Roberto Firmino za jedyne 9.5! Gwarantowane strzały na bramkę (w tym przypadku: 5) i stwarzane szanse (2, z czego jedna stuprocentowa). A tak poza tym: Salah – 10 kontaktów w boxie, 2 celne strzały, 3 sytuacje stworzone i łatka samoluba mimo asysty, bo powinien prawidłowo dzielić się tortem z kolegami. Mane – 3 kontakty w boxie, 2 strzały z boxa, 1 gol, 1 sytuacja stworzona i frustracja związana z Faraonem Samolubnym. Nie przejmowałbym się tym zbytnio: pamiętacie jeszcze zszargane nerwy Aguero, gdy ten schodził z boiska w GW2? No właśnie. W meczu z Newcastle Mane i Salah zrobią dwójkową akcję i uśmiechnięci pobiegną w stronę trybun po bramce strzelonej rywalowi. TAA 7.0: absolutny przekocur. Jedne z bardziej fartownych punktów Trenta w tym sezonie, ale co tu dużo mówić, znów to on zrobił lepszy wynik od Robertsona. Do tego stworzył 3 szanse wobec 0 Szkota.

Przeciw: Robertson 6.9: taki Matip 5.4 ma w tym momencie 5 punktów więcej. Gdzieś osłabł ten huragan dośrodkowań Andy’ego – w 4 spotkaniach zanotował 28 crossów, a jego partner z prawej strony – 41. Co prawda w celnych crossach Szkot prowadzi 6 – 5, ale to TAA ma póki co punkty. I w sumie nie ma się co dziwić, gdy spojrzymy na fakt, że Robertson stworzył tylko 1 setkę wobec 4 TAA, a „zwykłych” szans: 5 wobec 14.

Teoria: Niby ciężko się przyczepić do zespołu, który po 4 kolejkach ma komplet punktów, ale relatywnie niskie xG = 6,64 wciąż podskórnie niepokoi. Jest to wartość, która nie daje miejsca nawet na podium – na pierwszym miejscu niepodzielnie rządzi City z xG = 11,17, srebrny medal dla West Hamu = 7,67, a trzecie miejsce okupuje United z 7,40. xG nie jest oczywiście wyrocznią, chłopcy z Liverpoolu nadal będą strzelać bramki, ale równolegle nieustannie walczą o naszą uwagę ze Sterlingiem i Aguero, którzy kosztują podobnie, a grają w drużynie obecnie kreującej więcej szans i mającej nieco lepszy kalendarz. Na ten moment rezygnacja z Salaha i Mane na rzecz dołożenia kogoś dodatkowego z City może mieć jakąś rację bytu, ale jak mecz w GW5 skończy się pogromem Srok, ta myśl będzie nosić znamiona szaleństwa. Jedno wiemy na pewno – jak najwięcej City i Liverpoolu z przodu to dobra myśl. Swoje proporcje trzeba ustalić w zaciszu domowym.

Everton 3:2 Wolves

EVE: Serduszka dla Marco Silvy, który poszedł po rozum do głowy i posadził DCL-a na rzecz Keana (a także Bernarda na rzecz Iwobiego i Schneiderlina na rzecz Delpha). Efekt, jak widać, natychmiastowy.

Za: Iwobi 5.9: Lord Iwobi, coraz bardziej pewny minut, staje się dobrą i tanią opcją. Stworzył 1 szansę i oddał 1 strzał, ale za to zakończony bramką. 2 punkty bonusu – grzebałem chwilę w statach, ale nie doszukałem się wyraźnego wytłumaczenia premii dla Iwobiego. Może po prostu bramka starczyła, kto wie. Richarlison 7.9: nie jest to tak świetny start sezonu jak dwa poprzednie, ale menedżerowie wierni talentowi Brazylijczyka mają swoją małą chwilę chwały. 3 strzały z boxa, wszystkie celne, 2 bramki. Digne 6.1: maczał palce przy obu straconych bramkach swojego zespołu (zwłaszcza przy pierwszej, gdy Traore minął go jak juniora) ale częściowo odkupił winy asystą na główkę Richarlisona. Drugi najlepiej punktujący obrońca w grze po van Aanholcie.

Różnice: Sigurdsson 7.8: w końcu dał punkty, ale tylko jedna asysta w 4 meczach wywołuje kwaśny uśmiech na twarzy. Tym bardziej, że tylko w tym spotkaniu stworzył kolegom 5 szans, miał 8 kontaktów w boxie i oddał stamtąd 2 niecelne strzały. Mina 5.6: 3 strzały, 2 celne, w końcu trafi do siatki, a komentatorzy przypomną raz jeszcze, że to ten typek, który strzelił nam bramkę na mundialu.

Teoria: od 75 minuty Everton grał w dziesiątkę (wejście DCL-a), a i tak zdołał przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Delph nie jest tak skuteczny w obronie jak Idrissa Gueye, ale wprowadził sporo spokoju do rozegrania piłki w środku, dzięki czemu akcje Evertonu nieźle się zazębiały – widać nauka u Guardioli nie poszła w las. Do GW15 tylko 2 spotkania z TOP 6 – City w GW7 i Totki w GW11, oba mecze u siebie. I nagle piłkarze Marco Silvy stali się opcją. Hmm, ciekawe dlaczego.

WOL: tylko bilans bramek trzyma ich poza strefą spadkową. Są jedyną obok Watfordu drużyną, która jeszcze nie wygrała meczu. Puchary, mało imponująca ławka… Manchester United przesyła serdeczne pozdrowienia.

Za: Jimenez 7.4: trochę na wyrost, ale zdobył drugą bramkę z rzędu. W meczu 2 strzały z boxa.

Różnice: Saiss 4.4: byłby świetną opcją jako oop def, ale zbyt wielu minut w sezonie raczej nie uzbiera jako zmiennik Moutinho/Nevesa/Dendonckera. Może zagra przeciwko Chelsea za zawieszonego Boly’ego, ale to tyle.

Przeciw: Boly 5.0: frajer. Diogo „A mogłem wziąć Pukkiego” Jota 6.4.

Teoria: CHE – cry – WAT – mci. Zespół NES nie przekonuje, kalendarz nie zachęca.

Arsenal 2:2 Tottenham

ARS: Ależ to było meczycho! Najpierw trio Sokratis – David Luiz – Leno przekazało darmowy voucher na gola dla Totków, a potem bumXhakalaka w swoim stylu wyciął Sona w polu karnym wślizgiem spóźnionym o jakieś trzy tygodnie. Potem Kanonierzy wypili ukryty w butelkach sok z gumijagód i przez niemal całą resztę meczu zapieprzali we wszystkie strony i robili derbowym rywalom z dupy jesień średniowiecza. Starczyło tylko na remis.

Za: ofensywne trio Arsenalu – Auba 11.0: z golem i pełnym bonusem (6 kontaktów w szesnastce, 3 strzały z boxa, 1 celny), Laca 9.4: z golem (6 kontaktów w boxie, 6 strzałów, 3 celne). Zszedł z kontuzją, zapewne niegroźną – jest szansa na występ GW5. Pepe 9.4: z asystą (stworzona setka i aż 7 strzałów, choć tylko 1 celny).

Przeciw: cała reszta tej wesołej zgrai z wyłączeniem Ceballosa 5.7, który poza porcją soku z gumijagód wykąpał się w kociołku Panoramiksa. W 27 minut stworzył 2 okazje, odpalił petardę w stronę Llorisa, a żywiołowym machaniem rękoma prawie wywołał drugiego Doriana.

Teoria: Do GW16 jedno spotkanie z TOP6 – Czerwone Diabły w GW7. Ofensywne trio Arsenalu jest drogie, a derby rządzą się swoimi prawami. Gdyby grali co kolejkę tak jak z Kogutami, mieliby status must have. Na to się jednak nie zanosi, ale zarazem nie wydaje się niemożliwe.

TOT: Źle się dzieje w Tottenhamie. Ktoś powie, że 9 celnych strzałów to świetny wynik, ale tylko 3 z nich padły z boxa, z czego jeden to dobitka Eriksena na pustaka, a drugi to karny wykonywany przez Kane’a. Mam bardzo mieszane uczucia po tym występie, bo znaczną większość meczu zdominował Arsenal, a bramki stracił na własne życzenie – Koguty nie wykreowały żadnej setki w meczu. Z drugiej strony kto wie, jakby to wyglądało, gdyby Harry zamiast w słupek trafił do bramki na początku drugiej połowy.

Za: nikt

Różnice: Kane 11.0: poza karnym i strzałem w słupek nie wyróżnił się niczym więcej. Harry to nadal 25% posiadania i wiadomo, że stać go na lepszą grę. Ale jeśli zespół nie będzie funkcjonował prawidłowo, to Kane nie będzie wart tej ceny.

Przeciw: forma Totków. Szczęście nie będzie trwało wiecznie.

Teoria: trudny dylemat, bo kalendarz sprzyja (CRY – lei – SOU – bha – WAT), a zespół Pochettino nie powala. Przede wszystkim pozostaje wiara w Kane’a i może Sona (8 kontaktów w boxie, oba strzały celne).

Kącik szydery im. DCL:

  • Znowu muszę zacząć podśmiechujki od siebie: tym razem sprzedałem moją ukrytą broń znaną pod nazwiskiem Robinson. Wymiana gracza Sheffield za Cantwella wyglądała dobrze na papierze, ale papier to jeszcze nie książka.
  • Frajerzy kolejki to oczywiście Kevin Friend, Peter Bankes i ich gromadka przyjaciół na VARze. Nie stać mnie na jakąkolwiek wymyślną szyderę – każde cholerne wspomnienie tego pojebanego dziadowskiego pseudosędziowania psuje mi humor. Nawet weganie rzucali by przy nich mięsem.
  • Nagroda za największe pudło – główka Todda Cantwella. Oj, zawiało B-klasą.
  • Wyróżnienie dla Boly’ego, któremu ktoś przestawił wewnętrzny magnes z BPS na żółte kartki. Zdobyć drugie żółtko minutę przed końcem meczu w niezbyt groźnej sytuacji to nie lada wyczyn.
  • A skoro przy Wilkach jesteśmy, to duet Patricio – Coady na początku meczu zamienił się we Flipa i Flapa.
  • Raz jeszcze pozdrowienia dla wesołej defensywy Arsenalu – pierwsza stracona bramka to rzadkie domino pomyłek.

Uff, pora na chwilę oddechu podczas reprezentacyjnej przerwy.

PRZEKAŻ DAROWIZNĘ NA BLOGA