„To, że jesteśmy w dupie, to jasne. Problem w tym, że zaczynamy się w niej urządzać.” Tak o sytuacji w Polsce pisał Kisielewski, jakże idealnie pasuje to do mojej sytuacji w FPL w tym sezonie.

Debiutancki tekst na blogu obiecałem już Garretowi pod koniec lipca, jako relacja z preseasonu. Wraz z paczką kumpli wsiedliśmy do auta i wyruszyliśmy do Berlina na mecz Hertha – Liverpool. Jednakże brak czasu, może brak weny, no i oczywiście poniekąd luki w pamięci z wiadomych przyczyn, sprawiły, że tekst się nie ukazał.

Czuję się trochę jak zwierzyna, która wpadła w ruchome piaski. Z każdym ruchem zapadasz się jeszcze bardziej. Nie robisz nic? Niedługo umrzesz z głodu lub pragnienia. Na przykład kisisz Ramseya 7 kolejek podczas których daje 2 (słownie dwie) marne asysty? Sprzedajesz, a on w kolejnych 6 GW 2 gole i 6 asyst. Podobne sytuacje z tego sezonu mógłbym wypisywać tak długo, aż każdy stwierdziłby „tl;dr”

Ale nie o tym chciałem pisać. Nie miał to być lament urażonej dumy, lecz wpis ku pokrzepieniu serc. Coś jak Mickiewicz, tylko dla świrów FPL. Jeśli chcesz przetrwać „w dupie”, to polecam stosować się do tych paru punktów.

#mianowicie:

  1. Always look on the bright side of life. Po każdej nocy przychodzi dzień, a po burzy spokój. Nie można ciągle oglądać czerwonych strzałek, gdzieś tam w przyszłości, być może niedalekiej, czai się zielona strzała i kolejka na setkę.
  2. Keep calm. Tylko spokój może Nas uratować. Daj szansę zawodnikom, ten jeden extra gameweek. Nie bez powodu popularne hasło na czacie głosi: „XXX wynagrodził cierpliwych”
  3. React. Punkt poniekąd sprzeczny z poprzednim. Jeśli mamy pacjenta w życiowej formie, bierz nawet za hita. Spłaci się, uwierz mi, jak nie w tym GW to w następnym. Nic tak nie boli jak „chciałem go wziąć ale to -4/-8…”
  4. Feel, don’t think, use your instincts. Czyli najstarsze hasło bloga, użyte dawno dawno temu w odległej galaktyce, gdzie jeszcze nikt nie słyszał o „Kun. Easy.” Ten jeden, dwóch, góra trzech zawodników spoza szablonu, zaprzeczającym cyferkom, heatmapom czy Bóg jeden wie jeszcze czemu. Po prostu zwykła darthowa „czutka”.
  5. I see dead people. Grudzień. Boxing day. Postrach nowicjuszy. Mityczne rotacje. Trupy co powypadały w GW3 i świecą się jak ślepia byka na corridzie. Miej zawsze ławkę, która wejdzie w najważniejszym okresie w FPL. To ci maluczcy, wchodzący z ławki gdy masy grają w 10, robią największą różnicę.
  6. Chipsy. To już 3 sezon kiedy mamy je do dyspozycji. Wytrawny menadżer wie o tym, że dobrze wykorzystane są w stanie nawet fatalny sezon zamienić w niezły. W zeszłym sezonie byli tacy co chwalili się wynikami po 200 punktów.
  7. Wytrwałość. Pamiętajmy fpl to nie sprint, to maraton. Uciążliwy, rzucający kłody pod nogi, morderczy wyścig trwający 38GW. Nawet na koniec sezonu z OR 1mln+ możesz być dumny, dobiegłeś do mety. Szacun. Gloria victis.

To byłoby na tyle. Będzie dobrze, ledwo minęliśmy półmetek. Prawdziwa gra dopiero się zaczyna.

https://www.youtube.com/watch?v=zyV22q8PfBA