Boxing Day.

Na początek jest barszczyk; wygląda niegroźnie podany w neutralnie głębokim talerzu, z czterema nieśmiało pływającymi uszkami. Obracasz go niczym Kane Burnley a tymczasem na stół wjeżdża kapusta z grzybami, paszteciki, sałatki i na pełnej kurwie chorągwie pancerne świątecznej wieczerzy, ryby. Mój teściu jest fanatykiem wędkarstwa. Jak krzyżaccy posłowie rzuca wyzwanie wbijając w świąteczny obrus dwa nagie miecze. Na środku ląduje, tonący we własnym tłuszczu, karp, towarzyszy mu szczupak, który dwa dni wcześniej stoczył z teściem swoje ostatnie Termopile. W charakterze lekkich hufców przybywają makiełki oraz podane przez rodzicielkę, a pamiętające cesarza Franciszka, krokiety w ciemnym sosie. Last but not least, specjalność teściowej, śledź pod pierzynką i jezioro kompotu z suszu. Dzieci z ciotkami śpiewają kolędy. Walczę dzielnie wymachując rodowym srebrem, wymieniam krotochwile ze szwagierką, pilnuję młodego odtwarzającego pasztecikami blitzkrieg Guderiana, kiedy z kuchni zasuwa do stołu Gwiazda Śmierci  otoczona liniowymi krążownikami Bożenarodzeniowego Imperium. Wypieki i desery. Nie odmówisz gospodyni kręconego na recepturze iluminatów makowca, albo kawałka sernika, z prawdziwej polskiej mąki i jaj, wiecznie naprutych szczęściem, kur z wolnego wybiegu.

Po pasterce ociężały niczym pancernik Potiomkin, uduchowiony i przepity odrobiną trunku szukam kibla. U teściów jest taki na piętrze. Tocząc prywatną wojnę z każdym stopniem znajduję rzeczony przybytek, sala balowa jak na Titanicu, a na środku, na łososiowym dywaniku, drzemie czarny, gruby kot. Nie jestem kociarzem. Więcej, ja i koty nie przepadamy za sobą. Ale jest po północy więc myślę, co mi szkodzi. Zagadam o kapitana GW20. Salah? Ze strony kota pozornie pełna ignorancja, ale bestia pręży się liżąc własne jajka. Mówię, że rozumiem … popularna opaska jak nie masz jaj szukać gdzie indziej. Czuję nić porozumienia. Jest chemia. Przysuwam się bliżej i mówię prosto do czarnego pyska – Aguero? – kot niespecjalnie poruszony niby prycha sięgając do jednej z dwóch misek z resztkami karpia. Wybiera jedną, potem drugą, waha się… no tak rotacja. Chcę pytać o Moratę, ale to taka oczywista oczywistość; może Alonso, ale to zawsze ryzyko; nabieram oddechu i odważnie pytam kota – Kane? Czarny i gruby robi mądre oczy Rademenesa odpowiadając – oczywiście głupcze; najwięcej strzałów w roku 2017; 8 strzałów z Burnley, 3 bramki, pewne 90 minut i tylko 2 gole aby przegonić w tym roku Messiego i wylądować na czołówkach środowych gazet. Potem zawija się na bok bawiąc frędzlem łososiowego dywanika.

Wracam na dół spokojniejszy. Przed boxing day nie ma żadnych konferencji prasowych, piłkarze spędzają czas rodzinami a na boiskach zdarzyć może się wszystko. Why worry?

.

Pierwszy sezon poza TOP10k. Czas na rewanż!