Boxing Day.

Głupi ci Anglicy. Drugiego dnia Świąt zamiast wyjadać resztki lukrowanych serniczków, łamać się flaszką ze szwagrem, tłumaczyć ciotuni kiedy się rozmnożysz i oglądać Szklaną Pułapkę, ten wyspiarski durny lud ciągnie do sklepów na poświąteczne wyprzedaże i na stadiony oglądać dziewiętnastą kolejkę Premier League. Tak mają.  Tradycją nazwać tego nie możesz. I nie możesz uchwałą specjalną zarządzić ani jej ustanowić. Kto inaczej sądzi, świeci jak zgasła świeczka na słonecznym dworze. Tradycja to dąb, który tysiąc lat rósł w górę. Niech nikt kiełka małego z dębem nie przymierza. Tradycja naszych dziejów jest warownym murem, to jest właśnie kolęda, świąteczna wieczerza… To jest ludu śpiewanie, to jest ojców mowa, to jest nasza historia, której się nie zmieni. A to co dookoła powstaje, od nowa, to jest nasza codzienność, w której my żyjemy. Więc nie tradycja, a zwyczaj, który na Wyspach sięga średniowiecza, kiedy to możni obdarowywali biedotę podarunkami zapakowanymi w pudełka (box). Boxing Day to również dzień wolny od pracy, akcje charytatywne, fiesta, popita i zabawa na stadionach. Stąd z Boxing Day wiążą się mity o niesamowitych wynikach Premier League i graniu przede wszystkim dla nawalonych kibiców. Ile razy widzieliście już ten obrazek?

Nasze Boxing Day rozpoczyna się o godzinie 13:30 meczem Fulham z Wilkami i potrwa aż do około godziny 22. Mam problem z tą kolejką bo co najmniej dwa mecze to wyroki śmierci wiszące niczym miecz Damoklesa nad moim skromniutkim składzikiem. Ciężko grać będzie bez piłkarzy Pochettino i Guardioli. Boxing Day to również pierwsze rysy na szablonowym składzie z Edersonem i Sterlingiem. Wartość obu piłkarzy spada, Sterlinga to nawet już spadła, menedżerowie wystawiają również za próg Laporte, gdyż słusznie zakładają, że Vardy silniejszym tradycyjnie coś wciśnie. Jakby tego było mało, w sobotę rusza 20 kolejka, co na bank przełoży się na rotacje. Jutro lub w weekend. Zasady znacie, dobrze ułożona ławka, przemyślane VC i umiarkowanie w hitowaniu piłkarzy zagrożonych restem.

Tyle na dzisiaj, przecież nie ma co się rozpisywać o rzeczach oczywistych. O tym, że trzeba także odpocząć od codzienności, wybaczyć najbliższym nudną normalność, wścibskość czy wszelakie ograniczenia, nabrać dystansu i może nawet zrobić coś dla innych. Poruszył mnie wczoraj odnaleziony na TT film:

Żyjemy wiedząc, że życie i niesprawiedliwość są ze sobą złączone. I dlatego może zamiast spodziewanych wysokich wyników Boxing Day cenniejsze będą akcje charytatywne towarzyszące spotkaniom GW20. Zwłaszcza, że Boxing Day to przede wszystkim niespodzianki jak przegrana Arsenalu z Brighton rok temu, porażka Chelsea z Watford aż 4 : 1 czy rozklepanie Manchesteru City przez Lisy 4 : 2. Powodzenia.