The One With The Lost Bet

Umówmy się, miło jest mieć dobre miejsce w overallu, a każdy z nas po cichu marzy o wejściu do panteonu zwycięzców Ligi Bloga, ale tym co często wyzwala największe emocje są prywatne miniligi – to one stanowią swego rodzaju punkt odniesienia, pozwalający ocenić jak poszła nam ostatnia kolejka. Tak jest też w moim przypadku. No, jest tu jeszcze jedna rywalizację H2H, ale o niej za chwilę…

W tym sezonie mam dwa tego typu punkty odniesienia: ligę niszowych redaktorów i ligę tworzoną z moimi najbliższymi znajomymi i przyjaciółmi grającymi w FPL-a. W obu początek był obiecujący. W niszowej, mimo małego falstartu w gw1, szybko udało mi się zająć miejsce na czele stawki, jednak tragiczna 9 kolejka pozbawiła mnie zaszczytnej pozycji lidera. Trudno. Uważajcie Panowie, jeszcze tam wrócę! Tymczasem, została bezpieczna przystań w postaci drugiej z wymienionych lig, w której, pomimo tragicznego 9 gameweeku, udało mi się zachować dość bezpieczną przewagę. Przynajmniej przez jakiś czas…

Kolejka 11, 60 punktów przy średniej 53 – znowu przeciętnie. Zbyt przeciętnie. Na tyle przeciętnie, że zostałem zdetronizowany. I tu dochodzimy to sedna. Nie przeskoczył mnie byle kto. Przeskoczyła mnie osoba, która ma spory wpływ na to, że zacząłem grać w FPL-a i kluczowy na to, że w lipcu zdecydowałem się odpowiedzieć na ogłoszenie Gruwwy. Osoba absolutnie wyjątkowa, tolerująca przy tym mojego małego pierdolca na punkcie ciągłego knucia nad setkami wariantów ustawieniu na wirtualnym boisku 11 niewirtualnych facetów. Przeskoczyła mnie moja dziewczyna. Koniec końców, to rywalizacja z nią stanowi derby, których wynik będzie kluczowy dla oceny sezonu.

I tu przychodzi plot twist tego przydługiego, emocjonalnego wstępu – rywalizacja ta miała wymiar nie tylko prestiżowy. Była również przedmiotem zakładu…

Przechodząc do meritum – skoro okazało się, że jest ona lepszą menadżerką niż ja menadżerem, tym razem, wyjątkowo, to ona przedstawi swoje typy na kapitana kolejki.

Żegnam się, do zobaczenia za tydzień, a tymczasem poznajcie Kaję!

Cześć! Mam na imię Kaja i od kilku lat grywam sobie w FPL-a. Grywam, bo przeważnie w okolicy połowy sezonu załamuje się moim marnym wynikiem i całkowicie tracę letni entuzjazm. W tym roku idzie mi natomiast zadziwiająco dobrze (co najprawdopodobniej wynika z tego, że przestałam w końcu nałogowo potrajać United).

Osobiście uważam, że wybór kapitana w FPL-u jest jak wybór dentysty. Spodziewamy się, że będzie boleć. a my jedynie zastanawiamy się, jak ryzyko tego cierpienia zminimalizować (a przy odrobinie szczęścia zakończyć zabieg sukcesem, szczerząc się jak pewien sympatyczny Brazylijczyk z Liverpoolu).

Spróbujmy zatem wybrać razem.

Vardy- pierwszy piłkarz Premier League, który dobił w tym sezonie do 10 bramek. Tym razem na rozkładzie Arsenal. Jamie zdecydowanie ma patent na Kanonierów – w dotychczasowych 8 spotkaniach rozegranych przeciwko nim strzelił łącznie aż 8 bramek. Lisy są w gazie, więc Pan Przechuj z pewnością jest obecnie jedną z lepszych opcji kapitańskich. W zeszły weekend zaliczony gol przeciwko Crystal Palace. U buków- 52% szans na bramkę w tej kolejce.

Abraham- złoty chłopiec Lamparda był kapitanem moich Kluszeczek przez kilka ostatnich kolejek (z wyłączeniem GW11, bo przecież to bardzo logiczne żeby zabrać mu opaskę, kiedy gra z Watfordem, co nie?) (dzięki Kevin). Tammy ma na swoim koncie już 9 bramek, a do tego widoczny gołym okiem wilczy apetyt na więcej. Ostatnio gol, asysta, zmarnowana setka i 3 bonusy. Tym razem Palace u siebie. Wydaje się, że taka strzelba jak Abraham z łatwością poradzi sobie z zestrzeleniem kilku Orłów defensywą Crystal Palace. Eksperci dają mu 57% szans na zdobycie gola- więcej niż jakiemukolwiek innemu zawodnikowi w tej kolejce (!).

Jiménez– na ten moment statystyki Meksykanina nie powalają na ziemię- w 11 meczach strzelił 4 bramki i zanotował 2 asysty. Mimo tego to nadal klasowy zawodnik, a gol strzelony w zeszły weekend Arsenalowi i przede wszystkim reszta statystyk strzeleckich: 8 prób, 4 w światło bramki, pozwalają wierzyć w to, że i tym razem przynajmniej raz pokona bramkarza przeciwników. Bukmacherzy dają mu na to 41% szans. Nie jest to oszałamiająco wysoki procent, ale i drużyna, z którą zmierzą się Wilki nie jest byle jaka. Aston Villa ostatnio potraciła sporo punktów, ale dziwne byłoby gdyby tego nie zrobiła – The Villans w odstępie kilku dni mierzyli się z City i Liverpoolem i byli o krok od sensacji przeciwkoThe Reds. Zobaczymy, czy Wilki pomogą im w powrocie do osiągania dobrych rezultatów- moim zdaniem będą gryźć ile wlezie.

Sterling/Kun- Dzieje się. Już w tę niedzielę dojdzie do pojedynku, na który wszyscy czekamy. Obrońca tytułu przyjedzie na Anfield, by pokazać pretendentom z Liverpoolu, że mimo zaliczonych w tym sezonie głupich strat punktów, łatwo skóry nie sprzeda. Powołani pod broń zostaną wszyscy Obywatele. City nie ma wyjścia. Kto tym razem okaże się głównodowodzącym w wojsku Pepa Guardioli? Jak zwykle, przewiduje się, że największy wpływ na przebieg bitwy mogą mieć kapitan Sterling lub kapitan Aguero (odpowiednio 33 i 39% szans na zadanie rywalowi najpoważniejszego ciosu). Kun zaliczył w zeszłym tygodniu trafienie w spotkaniu z Southampton, natomiast jego kolega z drużyny wpisał się na listę strzelców w środowym meczu Ligi Mistrzów. Jeżeli chodzi o statystki z meczów przeciwko The Reds- tu zdecydowanie wygrywa Argentyńczyk, który w 15 spotkaniach trafiał do siatki siedmiokrotnie. Sterling grał przeciwko Live 10 razy, a gola strzelił tylko jednego. Niedzielny poligon najtrudniejszy z możliwych, ale The Citizens potrzebują w tym meczu zwycięstwa i z pewnością nie będą kalkulować. Stawka spotkania i 73 minuty Jesusa z Atalantą powodują, że o plac dla Kuna możemy być spokojni. Nie możemy. Pep to k…

Mané/Salah- W przewidywaniach ekspertów Mane ma takie same szanse na strzelenie w niedzielę gola jak Sterling. I bądź tu człowieku mądry. Mo ostatnio staty ma trochę gorsze niż kolega, ale nie oznacza to absolutnie, że powinno się go skreślać. W dotychczasowych siedmiu spotkaniach przeciwko City Faraon trafiał trzykrotnie. Bilans Senegalczyka to natomiast 12 rozegranych meczów i 5 strzelonych bramek. W zeszły weekend to właśnie on wpisał się na listę strzelców, a do tego zaliczył asystę. Pamiętajmy, że zmarnował też dwie setki. Salah coś tam próbował: 4 strzały, z czego tylko 1 celny. Z drugiej strony, Mo na Anfield jest królem- w tym sezonie strzelał tylko w meczach rozgrywanych na własnym boisku.

Lundstram – oddajmy lordowi, co lordowskie.

Juan Mata na potrójnym(zawsze chciałam to napisać)

Poza wymienionymi wyżej zawodnikami jest jeszcze przynajmniej kilka dobrych opcji. Mecz z Lisami na pewno nie będzie należał do najłatwiejszych dla Arsenalu, ale pamiętajmy, że Auba to nadal czołg. Bournemouth tym razem zmierzy się z Newcastle- być może będzie to okazja dla Calluma Wilsona, żeby przypomnieć sobie jak się strzela. Jako kibic Czerwonych Diabłów nie mogę oczywiście nie napomknąć o tym, że ciekawą opcją kapitańską może być w tej kolejce także Neal Maupay z Brighton. Oczywiście możecie ryzykować też z Rashem czy Martialem, ja osobiście jestem na odwyku. Prawdopodobnie wracam na łono do Abrahama.

 

Pan redaktor Mixersky to niezły cwaniak. Powierzył mi wytypowanie opcji kapitańskich w jednej z najtrudniejszych kolejek w sezonie. Jeśli jesteście zwolennikami teorii „są hity, są bramki” to na pewno czujecie przed tą rundą przeszywający dreszcz emocji.

 

Na koniec krótki apel do wszystkich fantasy świrków. Wyluzujcie trochę (zabierzcie dziewczynę na randkę czy coś). FPL to przede wszystkim zabawa. Da się mieć dobre wyniki bez spędzania całych piątków z telefonem w ręku 🙂

 

Życzę wszystkim powodzenia i wspaniałych piłkarskich emocji w ten weekend. Pamiętajcie, prawdziwy mecz na szczycie (nie mylić z Live-City) już w piątek wieczorem!

PRZEKAŻ DAROWIZNĘ NA BLOGA