Dreamworld

Po pierwszej kolejce społeczność FPL-a, żądna chleba i igrzysk, dostała nawet więcej, niż można było sobie wyobrazić. Potrzebowaliśmy takiego startu sezonu, motywującego do dalszej gry, wysokie wyniki cieszą wzrok do teraz i nawet ci, którzy zdobyli mniej punktów, bo Bournemouth zabrakło skuteczności i szczęścia (Wilson z trzech metrów), nie mają wielkich powodów do narzekań. Start sezonu z punktu widzenia wież również jest wymarzony, ponieważ wielu nowych graczy po takim początku zaloguje się na następne kolejki.

Czego więc możemy sobie życzyć przed GW2? Przede wszystkim braku umiaru Liverpoolu, a zwłaszcza Pana Piłkarza, Kapitana Po Wsze Czasy, Uwielbianego Mohameda Salaha. To on ponownie zdominuje wybór na kapitana kolejki, ale czy można się temu dziwić? Bournemouth gra z Aston Villą – przy odpowiednio nastawionych celownikach wynik może podskoczyć nawet do 5-4. Po środowym Superpucharze można było naprawdę zobaczyć potencjał młodych wilków i starej gwardii Lamparda, więc mecz z Leicester to może być ten moment, kiedy Abraham zamiast w słupek, jak w meczu z United, trafi do bramki, a podania Pulisicia będą tak wypieszczone, jak przeciwko Liverpoolowi 2 dni temu. Tak, po raz kolejny widać potencjał nie na 100, a na 150 punktów. Tego życzę sobie (przede wszystkim) oraz Wam.

A czego możemy się spodziewać w rzeczywistości? Chociażby tego, że Salah po 120 minutach w środę zapewni solidnego blanka posiadaczom, a wielu z nas nawet podwójnego blanka. W międzyczasie Sterling nie pokaże nic więcej, a City z Tottenhamem zakończy mecz na 1-1 po golach Winksa i Rodriego (albo samobóju Zinchenki). Wszystko może pójść dokładnie odwrotnie niż zamarzyliśmy sobie w naszym wspaniałym, wyśnionym świecie, w którym kapitan zawsze jest daje dwucyfrówkę, w którym nawet jak obrońca nie utrzyma czystego konta, to i tak dołoży bramkę (van Dijk), a piłkarz, którego po pierwszych 45 minutach ogólnoświatowa społeczność FPL-a wysłała na stos otrzymuje w zamian 20 punktów (Ster). To jest świat Fantasy Premier League – w którym najważniejsze jest po prostu cieszyć się futbolem. Lepsze kolejki świętujemy, gorsze opijamy (lepsze w sumie też), ale koniec końców, choćbyśmy się zapierali jak małe dziecko, to nasza gra, nasza Premier League, nasze hobby i nasza radość. I tym się cieszmy zawsze.

 

PRZEKAŻ DAROWIZNĘ NA BLOGA