Sztuka przegrywania.

Jesteśmy graczami FPL. Potrafimy sobie radzić z rozczarowaniem, ale ósma w sezonie czerwona strzałka resetuje oczekiwania i odbiera oddech. Nie ma co teatralnie rozdzierać szat – od tego jest Twitter – czekając na nowy sezon można odejść na aut obserwując pozostałe ekipy. Eden Hazard posłał w kąt całą październikową encyklopedię wiedzy a jego piąta, od dziesiątej kolejki, bramka wywróciła do góry nogami tabele FPL.

30 punktów z opaski Hazarda (pozdro Gruwwa), przy tak niskiej średniej kolejki, dało potężną dawkę pozytywnej wkurwoenergii każdemu kto poszedł pod prąd rezygnując z gry dwójką napastników premium. Swoje punkty dorzucił jeszcze, kupowany często w pakiecie z Edenem, a posiadany przez zaledwie 4%, Calvert -Lewin,  i nagle w mini ligach zrobiło się strasznie. Liderzy nerwowo liczą koszty sprowadzenia Hazarda a młode wilki szarpią starszyznę. Czołówka krwawi starym szablonem. Waha się. Czy wskoczyć na pociąg z napisem Hazard, czy też dać jeszcze ostatnią szansę np takiemu Kane’owi, Richarlisonowi albo Sane. Argumenty są non stop takie same. Cierpliwi przypomną nadciągającą Ligę Mistrzów, raczej pewną rotację Hazarda albo kalendarz Kane’a, Zahy czy Richarlisona.

Cała reszta rzyga już Wembley albo ławkowanym Jesusem. Okopy toną w fekaliach i posoce. Zostaliśmy sami na ziemi niczyjej a front już dawno przesunął się dalej.

 

 

Load More In FANTASY PREMIER LEAGUE

Sprawdź

Ankieta

Kolega Norbert, ma prośbę o wypełnienie ankiety o FPL. Na szali stoi kwestia spokojnych wa…