2017: Kane > Messi, Ronaldo, Lewandowski, Chima Chukwu.

Znaków i cudów było pod dostatkiem. Sami musimy mieć do siebie pretensje, że źle je zinterpretowaliśmy. Ułomność wielu menedżerów FPL nie wpływa zupełnie na ich cudowną zdolność przewidywania wszystkiego po fakcie. Grom z jasnego nieba uderzył we Wzgórze Nekropolitarne. Piorun trafił w murawę stadionu; kamienie spadały z nieba, posągi krwawiły. Kapłani z kilku świątyń donieśli, że u składanych ofiar nie odnaleźli serca lub wątroby. Jedna z ofiar uciekła, gdy rozpruto jej brzuch i nie udało jej się schwytać. W szatni Czerwonych Diabłów, gdzie zakwaterowane były kohorty Manchesteru United, wizerunek Mourinho  odwrócił się w drugą stronę. Przed dziewięć wieczorów z rzędu, dziesięć czarnych sępów okrążało wieże FPL; następnie jeden z nich przepędził orła, który gnieździł się na szczycie Wieży. Z obawy o własne życie astrologowie nie chcieli przepowiadać, po ulicach wałęsał się szalony wieszcz a bluszcz na zewnętrznych szańcach szatni Liverpoolu zwiądł i ustąpił miejsca pnączu, które traciło czarny kolor jedynie w najjaśniejszym blasku słońca. Takie rzeczy zdarzają się jednak co roku. To głupcy robią potem ze wszystkiego omen.

Dwadzieścia ostatnich kolejek minęło pod znakiem Harrego Kane’a. To napastnik Tottenhamu zawalił nam sierpień w FPL, to przez niego kilka razy zmarnowaliśmy opaskę na Wembley i jakoś tak nagle Kane przestał straszyć. Stracił status Baba Yagi. W niejednym składzie stał się brzemieniem, pierścieniem Frodo, jego cena na przemian spadała lub rosła. Sam zniecierpliwiony chciałem go wywalić przed rewanżem z Burnley; został w drużynie wyłącznie przez zawieszenie Moraty. Pozbył się go Gruwwa, ale instynkt weterana kazał mu go od razu sprowadzić po hattricku z zastępami Dyche’a. To Kane, a nie Salah lub Lukaku, budził największe emocje. Po 12 punktach ze Stoke City, w GW16, wydawało się, ze wrócił do formy a chwilę później zaliczył dwa przeloty po 1 – 2 punkty. Wczoraj napastnik Tottenhamu pobił poprawił rekord Alana Shearera, pobił tegoroczny bilans strzelecki Messiego i został najskuteczniejszym napastnikiem minionego roku. 18 bramek w bieżącym sezonie, 131 punktów FPL, DGW22 – to zamyka temat Kane’a na jakiś czas. Mniej więcej do Ligi Mistrzów, która dla Pochettino może być większym priorytetem niż kolejność w top6. Nam co najwyżej pozostaje do rozstrzygnięcia kwestia ewentualnej potrójnej opaski w trakcie DGW22.

Jeżeli oprócz kapitana Kane’a zagrał wam wczoraj Alonso/Azpi, Coutinho, Son lub Firmino Święta kończycie na zielono.  Pozostała kwestia Manchesteru City, który skromnie dorzucił do puli gola Sterlinga, asystę KDB i CS Otamendiego oraz jutrzejszy pojedynek Arsenalu z Crystal Palace, gdzie w OR namieszać mogą jeszcze popularni Zaha, RLC, Lacazette i Bellerin. Przed nami sobotnia BGW21, w której osamotnieni brakiem Kane’a wybierać będziemy opaskę pomiędzy graczami Liverpoolu a Chelsea. Jak się można było spodziewać grudzień podbił OR weteranów; moje 5 ostatnich kolejek to 4 zielone strzały i dalsza gra w pucharze FPL. Czat bloga opanował dawno nie widziany entuzjazm, koledzy na TT czy fejsie również kipią od pozytywnych emocji. Pozostaje poprawnie odczytać kolejne znaki FPL. Ostrożnie wybrać pomiędzy gonieniem punktów a dublowaniem WHU. Glen Cook, od którego po trochu rozpocząłem wpis, napisał tak: Najlepszymi wróżbitami są jednak ci, którzy przepowiadają przeszłe wydarzenia. Ich osiągnięcia są fenomenalne.

Dopiero w następnym Co poszło nie tak będziemy wiedzieć, czy rozsądnym ruchem była ostatnia szansa Hazarda lub wymiana Aguero – Firmino.

Pierwszy sezon poza TOP10k. Czas na rewanż!