The memory remains.

Redakcja niszowego bloga zapodała już teksty dot. następnej kolejki, tymczasem Boxing Day zamykamy dopiero dzisiaj meczem Southampton z West Ham. Meczem symbolicznie kończącym temat dwóch równoległych szablonów i wprowadzającym pozostałe 40% aktywnych menedżerów w monogamiczną rzeczywistość jedenastek z Fabiańskim, Salahem, Hazardem, Aubą, Sonem, VVD i Digne.

Co robi dziecko gdy się przewróci? Nie analizuje. Podnosi się. Tymczasem powalony menedżer FPL, jeszcze z twarzą w mokrej glebie, kombinuje jak tu szybko się odbić. Bo nienawidzimy składów, które zawiodły. Bo patrzysz na 2 punkty Alonso i strzykasz żółcią przez zęby, że mogłeś nie czekać, tylko od razu zamienić szmaciarza na Digne. Dla tych, którzy zawiedli nie ma litości a plutony egzekucyjne pracują od wczoraj wyciągając z szeregów Sterlinga, Alonso lub Kolasinaca. To ciekawa sytuacja, przynajmniej dla analityków śledzących aktualne trendy w fantasy premier league, gdyż jeszcze dwie kolejki temu pisaliśmy o sile cierpliwości i dwóch niemal partnerskich szablonach. Widziały gały co brały. Trzymaj tego Sterlinga i czekaj na punkty. Przyjdą. Alonso zaliczył 3 słupki w trakcie dwóch ostatnich spotkań. Trzymaj. Salah na bank odpocznie z Newcastle. Bądź cierpliwy. Nie hituj. Chuj, dupa i kupa kamieni. Cierpliwość potknęła się zaraz za progiem, wyrżnęła głupim łbem o posadzkę i właśnie tam została na Boxing Day. Grube punkty natomiast liczyli wszyscy Ci, którzy na przekór logice ścigali gole Sona i pomimo Asian Cup wzięli go do składu, poprawili Digne, kupili Hazarda a na końcu okopali się w leju po bombie z Salahem. Udało się. W tej samej kolejce Guardiola nieoczekiwanie przegrał drugi mecz z rzędu stąd jego piłkarze uchodzą dzisiaj za pariasów FPL. Wartość spadku Sterlinga wynosi ok. -70%, Sane -43%, Laporte -24%, Edersona -60%, a Aguero -90%. To paniczny odwrót. Psie Pole. Posiadacze porzucają w polu wszystko co pachnie Katalończykiem i szeroką ławą biegną z powrotem do bezpiecznych okopów z Salahem i Hazardem. Tylko nieliczni popukają się w czoło, rzucą spranym argumentem, że Guardiola może roznieść w niedzielę Southampton. Nikt ich nie słucha. Tratowani, roztrącani przez dziesiątki tysięcy graczy, zostaną tak na poboczu przynajmniej do weekendu.

Boxing Day zamykamy nową rzeczywistością, taką w której opaska Salaha będzie ponownie prowadzić tłumy akolitów a o Sterlingu pamiętać będą wyłącznie stratowane ciała na ścieżce do GW20. Kiedy to jebnie Garret? W którym momencie ogłupiałe masy raz jeszcze porzucą Hazarda, sprzedadzą Salaha i wrócą do zawodników Guardioli? Trudno uwierzyć w rzeczywistość, w której Sane, Aguero lub KDB są niszą. To przecież pole do popisu dla anarchistów FPL. Dla wszystkich ryzykantów. Zazdroszczę im wszystkim. Zazdroszczę, bo już od paru kolejek, w zasadzie od dzikiej karty, trzymam się kurczowo Hazarda i Salaha, i z zamkniętymi oczyma gnam na złamanie karku z masami. Nie myślę, nie kombinuję, nawet nie hituje tylko płynę z zielonym nurtem ignorując wszelkie pokusy i ryzyko. Opłaca się. Jest zielono i są punkty. To jeszcze doświadczenie, czy to już starość FPL?

 

 

Pierwszy sezon poza TOP10k. Czas na rewanż!