Mglisty oddech normalności.

Brighton 0:0 Burnley

BRI: Na południu Anglii wciąż te same rybackie pieśni. Z 19 strzałów i kilku niezłych okazji piłkarze Pottera wyprodukowali ledwie 3 garnki, znaczy się strzały celne. Szkoda, że Potter-czarodziej został już zaklepany, najwyraźniej dwóch to za dużo, przynajmniej w Anglii. Brighton ma fatalne wykończenie – to nie słowa rzucone na wiatr. Golem kończy się średnio co dziesiąty strzał, a 26,7% celnych strzałów to najgorszy wskaźnik w lidze. Lamptey 4.7 nie schodzi poniżej pewnego poziomu – zainteresowanie Bayernu wydaje mi się całkiem uzasadnione. 2 strzały z boxa, 6 kontaktów tamże, CS zachowany. Jest git.

Teoria: Reszta nie jest git. Niestety, nie wróżę też Lampteyowi defensywnych sukcesów w fixach avl – LIV – SOU – lei. Pozostaje liczyć na farta lub gola z przodu, jeśli nie będzie siedział na ławce.

BUR: Po 1 strzale oddały sobie następujące gagatki: Wood, Mee, McNeil, Brady.

Teoria: Zbójcerze wracają do bazy z czystym kontem. Z Crystal Palace także mają spore szanse. Z City niekoniecznie.

Southampton 2:0 Newcastle

SOU: Dobra wiadomość – Święci bez Ingsa nie giną. Przynajmniej na chwilę wylądowali na szczycie tabeli, a działacze Southampton mogą przybić piątkę z prezesami Borussii Myszenblabla:

Image

Adams 5.9 – gdybyśmy nie byli zakładnikami barona Bamforda, miałby minimum 30% posiadania. Tymczasem ma 4%, a średnia punktowa do rozegranych minut zbliżyła mu się do tej z poprzedniego sezonu. 4 strzały, 2 z boxa, gol i punkcik bonusu. 11 – 8 – 5 – 7 – to wyniki punktowe Adamsa od GW5 do GW8. Z punktami z przodu kończą mecz także Walcott 5.8 i Armstrong 5.5. Ciekawostkę na pewno stanowi Romeu 4.5 – walczy z wypracowaną przez lata łatką przecinaka, zdobył już kung-fu gola w tym sezonie, a teraz stworzył 3 szanse (najwięcej w drużynie) i był od włos od kolejnej pięknej bramki – zdecydowanie za mało mówi się o genialnej interwencji Darlowa. Komplet bonusów wraz z CSem zgarnął omijany na kartach KWP 4.5.

Teoria: xG Świętych to ledwie 0,74, a oba gole wzięły się po błędach kardynalnych pokroju uznania Pana Tadeusza jako dzieła autorstwa Jana Kochanowskiego – najwyraźniej urwipołcie Almiron i Longstaff nie uważali na lekcjach i przeczytali tylko Księgę XIII. GW9-12 zapowiada się niewygodnie dla chwilowych liderów Premier League: wol – MUN – bha – SHU, czyli im dalej w las, tym łatwiej. Z transferami chyba warto jednak przeczekać przynajmniej jedną kolejkę. PS: uwielbiam Djenepo, być może bardziej niż powinienem. Trzymam kciuki, abym mógł kiedyś o nim napisać jako o realnej opcji FPL.

NEW: Wilson 6.6 się połamał i niespecjalnie jest o czym pisać. Może warto napomknąć, że Lewis jest do wygarnięcia za 4.3.

Teoria: Na Chelsea raczej nikogo nie kupimy.

Everton 1:3 Manchester United

EVE: Posiadanie nie gra. Kilka lat temu Everton mający piłkę przez 53% czasu przeciwko United pewnie byłby niespodzianką, ale nas interesuje najbardziej ledwie 1 celny strzał na bramkę. W dodatku oddał go Bernard 5.8, który i tak nie zagrzeje miejsca w składzie na dłużej. DCL 7.8 doszedł do jednej piłki, ale sytuacja była bardzo trudna, wręcz karkołomna. Z całej pety w słupek rąbnął Digne 6.1 – a mógł zabić. Mógł też podać na pustą, ale jestem w stanie zrozumieć jego decyzję. James 7.9 mimo 3 kontaktów w boxie nie stworzył żadnej sytuacji, nie oddał strzału, no po prostu wziął i zniknął.

Teoria: Powrót Richarlisona może sporo zmienić, poza tym na fixy ful – LEE – bur chłopaków Carlo po prostu wciąż wypada mieć.

MUN: W czasach, gdy każdy nosi maskę, Bruno 10.5 rozbija bank bez niej. Oddał 6 strzałów i zebrał tyle samo żółtych kartek… Cóż, przynajmniej powinien. A tak zdążył jeszcze wysłać Cavaniego 8.0 na udane polowanie. 4 szanse stworzył Rashford 9.6, a gdyby nie chodził tak często do fryzjera, miałby także gola na swoim koncie. Szkoda, że przytrafił mu się ponoć poważniejszy uraz. Ale życie pustki nie znosi i daje szansę na Urugwajczyka od pierwszej minuty na WBA. A co z Martialem 8.7? Cytując nestora polskiej telewizji: nie wiem, choć się domyślam.

Teoria: WBA w domu, wszyscy na pokład. A może jednak nie jest to oczywiste, jeśli spojrzymy na mecz z Totkami?

Crystal Palace 4:1 Leeds

CRY: Protokół byle do czterdziestki trwa w najlepsze. Na MVP meczu wyrósł Eze 5.8 – w trzecim występie od pierwszej minuty dał swoją pierwszą dwucyfrówkę. Jeśli dalej ma tak dorzucać z rożnych i strzelać z wolnych, to kolejnej możemy doczekać się jeszcze w tym roku. Po asyście zebrali PvA 5.4 i Zaha 7.4 – Iworyjczyk poza tym dorzucił jeszcze 2 stworzone szanse. Z kolei Holender oddał najwięcej strzałów (3), i do tego wszystkie z boxa. Dann 4.4 zdobył pierwszą ligową bramkę od kampanii 17/18. Z kolei jeśli Ayew 5.7 będzie grzecznie trzymał się długoterminowego sezonowego trendu, to właśnie zdobył premierowego i jednocześnie ostatniego gola w tej kampanii.

Teoria: Staram się (lepiej lub gorzej) utrzymywać szerokie horyzonty, ale Crystal Palace znajduje się za moją granicą poznania. Nawet gdyby mieli teraz ojechać Burnley 4:0, i tak im nie zaufam na dłuższą metę z przodu. Po prostu nie potrafię. A gdyby z Burnley się nie powiodło, to jest jeszcze Newcastle i West Brom na celowniku.

LEE: MVP został Eze, a równie dobrze mógłby nim być baron Bamford 6.0 – niewielka ilość transferów do drużyn poskutkowała skandalicznym skasowaniem gola przez VAR, ale to było za mało, by go powstrzymać całkowicie. Bamford wykorzystał drugą setkę z równie zimną krwią co pierwszą. W drugiej połowie niestety zapomniał wyłączyć żelazko i względnie łatwa główka skończyła się kiksem. Na pocieszenie – punkt bonusu. Drugą asystę odebrano także Matiemu 5.6.

Teoria: Wyglądało to i pechowo, i źle. Przed Matadorami z Leeds trudne zadania: ARS – eve – che – WHU to dwa względnie obiecujące mecze i dwa trudne. Mawiają, że form over fixtures, ale szansa na formę wynosi 50%: Bamford chce, Leeds nie.

Chelsea 4:1 Sheffield

CHE: Po kwadransie równorzędnie grających drużyn mecz przemienił się w futbolową adaptację Kevina samego w domu. Piłkarze Lamparda z łatwością zastawiali kolejne pułapki na niemrawych złodziejaszków, których największym sukcesem był autosabotaż w postaci porwania Brewstera. 12 kontaktów w boxie i czteropak strzały z boxa + szanse stworzone zebrał Abraham 7.2. Chilwell 6.0 to Robertson v.2.1, oddał więcej strzałów z boxa (3) niż Werner 9.4 (2). Najwięcej ciepłych słów i punktów zebrał Ziyech 8.1 za 6 szans stworzonych (najwięcej w kolejce), w tym 3 setki, 2 asysty i bardzo przyjemną grę, niemal jak odpowiednik grzańca w zziębnięty listopadowy wieczór. Łatwiej stwierdzić, kto punktów z pierwszej ’11’ nie zebrał, więc wymienię: Mount, Zouma, James, Mendy. Wniosek? Gdy The Blues złapią dobry dzień, punktować może absolutnie kurwa każdy.

Teoria: Nie tęsknię za Havertzem. Niech pogra sobie w LE. Za Pulisiciem w sumie też nie. Oby chłopaki pograli jeszcze parę meczów takim składem jak teraz. Zwłaszcza w trzech obiecujących fixach new – TOT – LEE.

SHU: yyy?

Teoria: Szable podczas wiadomego rożnego przemieniły się w Barcelonę podczas prime’u Guardioli. Nie dało się tego obronić (choć lewa flanka Chelsea fatalnie zawiodła przy trzecim od końca podaniu). Potem wszystko wróciło do normy. Teraz mecz z West Hamem – za kilka dni astrologowie ogłoszą tydzień Młotów.

West Ham 1:0 Fulham

WHU: Z całego meczu najlepiej wyabstrahować początkowe bombardowanie i szaloną końcówkę. Aż szok, że zakończyło się tylko na 1 golu. Poprzeczkę obili Haller i Cresswell, a jedynego gola zdobył Soczek 4.9. W końcu, można rzec. Głowa pechowa, noga na szczęście nie – ta jest precyzyjna i dała 3 punkty w ścisłej współpracy z Lookmanem. Niezłą zmianę, wraz z asystą, dał Benrahma 6.0. Bowen 6.3 próbował czterokrotnie pokonać bramkarza i przez drobną obcierkę jeden z jego strzałów o mało co nie skończył się golem.

Teoria: 16 strzałów (10 z boxa) i kilka groźnych sytuacji przy xG = 1,31 możemy uznać za przyzwoity prognostyk na resztę obiecującego kalendarza: shu – AVL – MUN – lee – CRY.

FUL:

Teoria: 

7 lessons ‘The Simpsons’ can teach parents about bullying ...

West Brom 0:1 Spurs

WBA:

TOT: Papier szeleści, ale meczów nie wygrywa. Spotkanie rozpoczęło się z godzinnym opóźnieniem, co nie oznacza, że w drugiej połowie grała tylko jedna drużyna. Ponownie dałem opaskę Sonowi, ponownie strzelił więc Kane 11.0, po raz kolejny główne zagrożenie Spurs z przodu – aż 7 oddanych strzałów (4 z boxa) i 4 szanse stworzone. Po 3 razy próbowali Son 9.6 i Reguilón 5.6 – oficjalnie, bo strzał Koreańczyka z pierwszej połowy to kartofliska świata. Z kolei wśród mieszkańców Londynu krążą pogłoski, że na jednym z pobliskich cmentarzy zaczęło straszyć wołaniem spod ziemi. Niektórzy się boją – niepotrzebnie! To tylko pochopnie pochowany Doherty 5.8 próbuje wydostać się na powierzchnię. Skromna asysta to jednak za mało, by przekupić tego zdziercę Charona.

Teoria: I tak oto kończy się dobry kalendarz, a ciężkie fixy wjeżdżają na pełnej: MCI – che – ARS powinny ograniczyć Tottenham w składach. Z drugiej strony w dwóch następnych kolejkach Mou pewnie będzie chciał przygotować swoich piłkarzy na odpieranie ataków i przeprowadzanie zabójczych kontr. Son ma prędkość, Kane ma w zasadzie wszystko – i skill, i formę, i karne. Ale taki Reguilón to człowiek do odpalenia – no hard feelings, rozstajemy się w zgodzie, może do siebie wrócimy, zobaczymy co przyniesie przyszłość.

Leicester 1:0 Wolves

LEI: Lisy są szczwane, Lisy to są cholerne penalty magnets. W trakcie 8 kolejek przyznano im 8 karnych – średnią na mecz nietrudno wyliczyć. Tym razem po raz pierwszy pojawił się jednak karny niestrzelony – Przechuj 10.1 najpierw zaprosił Patricio na imprezę, ale w drugim przypadku zabrakło trunków. A przecież powszechnie wiadomo, że nie ma futbolu bez alkoholu. Zamiast 13 punktów są więc 4, tak samo jak jest 6 punktów zamiast 11 dla Justina 4.8, który złapałby fantasy asystę przy drugim karnym. Był jeszcze strzał Barnesa 6.9, który zaczął mecz z ławki.

Teoria: non-penalty xG dla Lisów to ok. 0,4 przy 8 strzałach. Te liczby nie rozgrzewają serc, choć można wziąć poprawkę na to, że przeciwko Wilkom ciężko gra się z przodu. Po Liverpoolu pojawia się kilka bardzo obiecujących spotkań: FUL – shu – BHA – EVE.

WOL: Bieda. 8 strzałów i tylko 2 celne. Pod koniec spotkania wykazał się Schmeichel po strzale Nevesa 5.3 (ogółem 3 próby, obligatoryjnie z dystansu). Po 1 strzale oddali: Kilman, Neto, Dendoncker, Semedo, Fabio Silva. Brakuje jakichś nazwisk? No pewnie! Jimenez 8.4 to tylko 2 kontakty w boxie. Ani strzału, ani wypracowanej kolegom szansy. Podence 5.5 odnotował 2 szanse stworzone i 59 minut na boisku – 1 punkt.

Teoria: Trudny kalendarz zrzuca pojedyncze Wilki do roli różnic lub rezerwowych.

Manchester City 1:1 Liverpool

MCI: Co prawda nie skończyło się nudnym 0:0, ale wraz z upływającymi minutami działo się coraz mniej. City oddało 7 strzałów, aż 4 z nich wykonał Kevin 11.5 – skończył mecz z asystą, ale przestrzelony karny kosztował go zapewne 10 punktów. Gola zdobył Jesus 9.3 – drugi start, druga bramka. Inną sprawą jest, że powinien kończyć mecz z dubletem. Sterling 11.5 miał tylko 1 sytuację, ale Alisson go powstrzymał. A więc Torres 6.9 bez strzału i zjazd do bazy po godzinie. Cancelo 5.4 znów dobry mecz i powinien kończyć go z asystą. Napisałbym, że Mahrez 8.3 zaginął w akcji, ale przecież w jego przypadku nie było żadnej akcji. Nie było go w kadrze.

Teoria: Wyglądało to nieźle i po meczu z Tottenhamem będzie sporo transferów chłopców w błękitnych koszulkach do drużyn.

LIV: Szalona opaska Mixersky’ego naprawdę mogła być strzałem w dziesiątkę – to Jota 6.5 oddał najwięcej strzałów wśród The Reds (3). Jakościowo niestety były bardzo słabe mimo niezłych okazji. Salah 12.4 zdobył bramkę z karnego i oddał jeden strzał z gry, do tego dorobku dorzucił 3 szanse stworzone. Mane 12.0 bez strzału, ale jedenastkę wywalczył. Robbo 7.1 stworzył jedną szansę, a Trent się połamał.

Teoria: LEI – bha – WOL – ful. Domowe mecze trudniejsze niż wyjazdy, choć wielkiej różnicy pewnie nie ma.

Arsenal 0:3 Aston Villa

ARS: No gówno grają, co tu mądrego można powiedzieć. Jak już były sytuacje, to Laca i Willian kiksowali jak popadnie. Auba nie kiksował, bo nawet nie miał do tego okazji. Serio, ani jednego strzału w wykonaniu Gabończyka. I to w meczu, gdzie strzały oddało dziesięciu Kanonierów.

Teoria: Wyczuwam wygraną Leeds 2-1 za niecałe dwa tygodnie. I pomyśleć, że wielu z nas przed sezonem otwarcie myślało o przywróceniu Auby do składów od GW8…

AVL: Kolejna drużyna enigma, kolejny Robin Hood na horyzoncie. Czy cs był fartowny? Trochę tak… Czy Villa zasłużyła na zwycięstwo? Jeszcze jak! Najwięcej punktów zebrał Watkins 6.1, zaraz po nim Targett 4.5, ale na boisku wszyscy spisywali się świetnie. Barkley 6.0 wypracował aż 6 okazji, Grealish 7.5 niby tylko 2, ale przy 9 kontaktach w boxie oddał stamtąd 4 strzały i znów ktoś mu wybił piłkę z linii bramkowej. Ma już 4G + 6A, a w zeszłym sezonie zebrał 8G + 7A, także nawet słabowidzący dostrzeże wyraźne oznaki formy. Fun fact: żaden strzał The Villans nie był niecelny – piłkarze kopali albo w bramkę (5 razy), albo ich próby były blokowane (aż 10 razy!)

Teoria: Obrazek z gatunku Things you love to see:

Kącik Szydery im. West Bromu:

  • Almiron i Longstaff zamieniający się w dzieci w piaskownicy i wyrzucający swoją ulubioną zabawkę bez powodu;
  • Sędziowie VAR za brak penalizacji faulu Lascellesa;
  • Spostrzegawczość i koncentracja Mesliera przy golu samobójczym;
  • Sędziowie VAR (Combo x2) za bardzo wątpliwe wyrysowanie linii przy wyznaczaniu spalonego Bamforda;
  • Nieistniejący w zespołach Auba i Firmino;
  • Równie nieistniejąca ofensywa Brighton;
  • Sędziowie (znowu?) za parę fatalnie niewykorzystanych okazji na czerwo dla Bruno;
  • A, no i karny Lookmana. Za karę będzie musiał o nim pamiętać.
PRZEKAŻ DAROWIZNĘ NA BLOGA