Wnioski po GW2

0

Pukkilandia.

Ponowne podziękowania, tym razem dla Was wszystkich za ciepłe przyjęcie poprzednich wniosków – uwierzcie, naprawdę mocno doceniam. Zanim udamy się na Wolves – Man Utd, pora przeprowadzić wiwisekcję GW2.

Arsenal 2:1 Burnley

ARS: Arsenal znów idzie po linii najmniejszego oporu, choć wyglądało to lepiej niż tydzień temu. Kibice Kanonierów mogą się cieszyć – 6 punktów w dwóch pierwszych meczach ligi to coś, czego ich drużyna od dawna nie uświadczyła. W przypadku FPL jest po prostu w porządku – powodów do huraoptymizmu brak.

Za: Auba 11.0: 5 kontaktów w polu karnym, 3 strzały, z czego 2 celne, bramka. Laca 9.5: 71 minut, 6 kontaktów w boxie, 2 strzały z szesnastki, oba celne, bramka. Wiemy, na co stać obu panów, ale na co stać całą drużynę?

Różnice: Ceballos 5.6: fiku miku 2 asysty na luziku. I to mimo braku stworzonej setki – były za to 3 wykreowane sytuacje, 3 strzały (niecelne) i 2 celne crossy. Dani jako tanie zastępstwo Ramseya? Brzmi obiecująco. Niech tylko utrzyma skład względem Ozila.

Teoria: problem z Kanonierami pozostaje ten sam, co tydzień temu – zwycięstwa są mało przekonujące. Gracze FPL pragną chleba i igrzysk, skrycie śnią po nocach o zwycięstwach minimum pięcioma bramkami. Jeżeli Arsenal zacznie chociaż po części spełniać te sny, rozpocznie się rzeź niewiniątek i transferowy chaos. Póki co nudy i zdawanie wszystkiego na tróję. Co to za frajda. Na szczęście Dani Ceballos wprowadził nieco powiewu świeżości.

BUR: przegrali, ale imponowali. Oglądałem pierwszą połowę i piłkarze Dyche’a pokazali w niej kawał dobrej, prostej i skutecznej piłki. Patrząc po statystykach, w drugiej wcale nie było gorzej. xG drużyn jest zresztą wymowne – 0,84 vs 1,52.

Za: Barnes 6.6: baron Barnes znowu w akcji. 8 kontaktów w boxie (najwięcej w meczu), 5 strzałów z boxa (najwięcej w meczu), z czego 3 strzały to strzały celne (najwięcej w meczu). Jest forma.

Różnice: Gudmundsson 6.0: na 9 crossów aż 5 było celnych, co przełożyło się na wykreowanie 4 sytuacji, w tym 1 setki. Było sporo pecha w tym, że skończyło się na 2 punktach. Mee 5.0: na wyróżnienie zasłużył aż 7 kontaktami w boxie i 2 strzałami z szesnastki, jeden z nich był celny. Niezłe liczby jak na CB.

Przeciw: Wood 6.4: 61 minut, bez strzału, tylko jedna stworzona sytuacja. Nie zdziwię się, jeśli na Wilki wyjdzie para Barnes-Rodriguez.

Teoria: Obawa względem piłkarzy Burnley związana była głównie z dwoma trudnymi wyjazdami w GW2 i GW4. W dodatku, przynajmniej w moim odczuciu, zespół ten kojarzony jest głównie ze swojej ciężkiej do przebicia defensywy i świetnej gry na swoim Turf Moor. Tymczasem Ashley Barnes miażdży system i wywraca wszystko do góry nogami. Niby strzelił w zeszłym sezonie 12 bramek, ale takiego otwarcia mało kto się spodziewał. I niby są teraz Wilki na Molineux, zaraz potem Liverpool u siebie, ale zbójcerze Dyche’a po prostu są w formie, a w ofensywie ich akcje wyglądają szczególnie dobrze.

Aston Villa 1:2 Bournemouth

AVL: Mieli swoje szanse, ale pogoń okazała się nieskuteczna. Ambiwalentny występ Douglasa Luiza, który najpierw zawalił jedną z bramek, a potem odkupił winy przepięknym strzałem.

Za: McGinn 5.6: tym razem bez punktów, tylko 2 kontakty w boxie, ale za to aż 6 strzałów, z czego 3 celne. Bardzo aktywny, grał w zasadzie w linii z Wesleyem i skrzydłowymi. Przypomina mi w pewien sposób Kane’a: jak ma piłkę na nodze i odrobinę wolnego miejsca, od razu decyduje się na strzał.

Różnice: Trezeguet 5.5: w momencie, gdy każdy wzrost ceny o 0,1 odczuwa się jak o 0.5, Trezeguet może być rozwiązaniem dla menedżerów poszukujących graczy Aston Villi, a nie zdążyli na ciuchcię z McGinnem: 7 kontaktów w boxie, 3 strzały z szesnastki, choć tylko 1 celny. Elmohamady 4.5: najpierw wrzucaj, potem zwiedzaj. Gdybyście byli ciekawi, za co przy 2 straconych bramkach zgarnął trzy bonusy: aż 16 odzyskanych piłek, do tego 11 crossów, z czego 4 celne, co przełożyło się na 5 wykreowanych szans, w tym 1 setkę. Wygląda na to, że wygrał rywalizację z Guilbertem. Grealish 6.0: klątwa Jacka trwa – Grealish przegrał kolejny mecz z rzędu w Premier League, co nie przeszkadza mu grać dobrze – w meczu z Bournemouth aż 6 wykreowanych szans, co dało asystę i punkt bonusu. W dwóch ligowych kolejkach tylko KdB stworzył więcej sytuacji.

Teoria: trudno, z Wisienkami nie wyszło. Kalendarz sprzyja, chociaż w następnej kolejce na Villa Park przyjeżdża Everton, który jako 1 z 3 zespołów jeszcze nie stracił bramki (po wieczornym meczu może zostać jedynym takim zespołem). McGinna, Grealisha czy Trezegueta warto trzymać. Warto też mieć oko na Elmohamadiego i częstotliwość jego wrzutek.

BOU: 3 punkty są, szału nie ma, dupy nie urywa. Posiadacze Kinga i CalWilsona mogą być umiarkowanie zadowoleni, posiadacze Rico i Frasera smutni. Tymczasem na horyzoncie pojawił się HarWilson…

Za: Harry Wilson 6.0: aż 5 strzałów, z czego 3 z boxa, bramka na koncie. Szczęśliwa? Na pewno, ale szczęście to największa składowa FPL. Wobec kontuzji Brooksa ma bardzo dużą szansę na regularną grę. Ma też gdzie się poprawić – ani jednej sytuacji stworzonej przez 75 minut gry. Ale jeśli ma być nastawiony na strzelanie bramek, nie będziemy mieć nic przeciwko.

Różnice: Callum Wilson 8.0: na razie ogranicza się do FPL-owych asyst (teraz wywalczył karniaka, którego wykorzystał King). Oddał tylko niecelny strzał z boxa, ale ratuje go 5 wykreowanych szans.

Przeciw: Rico 4.0: przyzwoity występ w GW1 to było za mało, mecz z Villą przesiedział na ławce.

Teoria: przerywamy program z dobrym kalendarzem Wisienek na czas GW3, kiedy to na Dean Court przyjadą Pep i Przyjaciele sp. z. o. o. Jeszcze słowo o Fraserze 7.4, który punktów nie dał, z ceną już spadł, ale mimo wszystko nie wstawiłbym go do rubryki „przeciw”: 2 strzały z boxa, 1 celny, 2 wykreowane szanse, 2 celne crossy. Punkty da, ale czy na tyle dużo, by uzasadniały jego cenę?

Brighton 1:1 West Ham

BRI: Aby znaleźć miejsce dla Trossarda, Potter poświęcił Locadię. Remis pozostawia niedosyt u kibiców Brighton, tak samo jak ilość bramek przy xG drużyny wynoszącym równe 2.00. Gdzieś zapodziała się ta zwycięska bramka, przepadła wśród niewykorzystanych szans, których w meczu kilka się znalazło.

Za: Trossard 6.0: jeśli wierzyć Potterowi, ława w GW1 była spowodowana względami taktycznymi. Oby względy taktyczne uwzględniały teraz Trossarda niezależnie od rywala: 3 strzały z boxa, z czego 1 celny i zakończony bramką.

Różnice: Gross 6.5: minus – ściągnięty w 67 minucie, spore ryzyko rotacji. Plusy: aż 5 sytuacji stworzonych, z czego 2 to setki, do tego niecelny strzał z boxa. Tym razem bez punktów za wyjątkiem 1 bonusa (wystarczyło do tego zaledwie 21 BPS), ale z potencjałem na kolejne. Maupay 6.0: tak, zaczął na ławce, wszedł za Grossa, ale prędzej czy później powinien wywalczyć skład. W 23 minuty zdołał zaliczyć 5 kontaktów w boxie i oddać stamtąd 2 strzały. Do obserwacji; czekamy na moment, w którym trenerowi skończy się cierpliwość do Murraya, który zmarnował setkę. Montoya 4.5: 3 celne crossy i stworzona setka. Szkoda, że punkty nie przyszły.

Teoria: podczas gdy oczy wszystkich są zwrócone na kalendarz Aston Villi i ofensywnie usposobione Norwich, warto mieć na oku także Brighton. 4 następne kolejki to 3 fajne mecze (SOU, BUR, new) i City w GW4.

WHU: jednak nie poczekali ze strzelaniem bramek do GW3. Póki co nazwiska lepsze niż gra.

Za: Lanzini 6.5: 4 szanse wykreowane, 1 setka, co skończyło się asystą i kompletem bonusów. Nie gra tak wysoko, nie oddaje zbyt wielu strzałów (1 w meczu), ale kreacja to jego domena. Światełko w tunelu zwanym West Hamem.

Różnice: Chicharito 6.0: oddał w meczu tylko 1 strzał, ale starczyło, by zdobyć bramkę i 2 bonusy. To nadal dobry napadzior, ale jego największym minusem jest Haller – ciężko mi sobie wyobrazić, żeby Groszek był w stanie wygrać z nim walkę o skład. W meczu z Brighton Francuz był nieobecny przez kontuzję i powinien wrócić w GW3.

Przeciw: obrona West Hamu, czyli nihil novi; Fornals 6.5: żadnych ciekawych liczb, bardzo przeciętny występ, niepewny minut.

Teoria: ze względu na dobry kalendarz warto trzymać Lanziniego. Do obserwacji Felipe Anderson i Haller, gdy wrócą do składu – występując na tle Watfordu dowiemy się o ich umiejętnościach i formie znacznie więcej niż podczas meczu z City. Całej reszty tej zgrai raczej należy unikać.

Everton 1:0 Watford

EVE: od 6 lutego nie stracili w lidze gola u siebie! Doprawdy imponująca statystyka. Gomes zdążył się wyleczyć na mecz, Gbamin zagrał znacznie lepiej niż z Palace. Szkoda tylko, że z przodu nadal hula wiatr.

Za: Digne 6.0: 2 celne crossy na 6, 2 szanse stworzone, asysta, CS i 2 bonusy. Do tego 3 strzały, z czego 1 z boxa. Jak tu nie uwielbiać Pięknego Francuza? Zszedł jednak z kontuzją, czekamy na wyniki badań.

Różnice: Bernard 6.5: bramka, 5 kontaktów w boxie i 3 stworzone sytuacje. Sigurdsson 8.0: w meczu z Crystal Palace miał niewykorzystaną setkę, teraz taką stworzył. Na punkty posiadaczom przyjdzie jeszcze poczekać. Na boisku grał znacznie wyżej niż Calvert-Lewin; wygląda to wręcz tak, jakby zamienili się pozycjami.

Przeciw: DCL 6.0: mam ochotę napisać na niego całą litanię „przeciw”, co chyba wymagałoby osobnego posta. Przewrotnie szukałem zalet w statystykach i znalazłem: wygrał 5 na 10 pojedynków główkowych. To chyba dobrze, prawda? Prawda?!

Teoria: nie możesz oczekiwać gradu goli, gdy drużyna oddaje 2 celne strzały w meczu, robi xG=0,67 i gra z napastnikiem ze wskaźnikiem xGI (xA + xG) wynoszącym szalone 0,01. Wszyscy posiadacze Siggy’ego (i Richarlisona, który szału nie zrobił: 3 strzały z boxa, ale żaden celny) powinni wystosować petycję do Marco Silvy o kulturalne wypier…, ekhm, przesunięcie DCL do rezerw. Kean do jedenastki, dać Tosunowi szansę na wejścia z ławki (nie chce mi się wierzyć, by był aż tak słaby), inaczej będzie to jedno z największych kalendarzowych marnotrawstw FPL. Przypomnę: tylko dwa mecze z TOP6 do GW14 włącznie. To właśnie zieleń kalendarza i Piękny Francuz trzymają nas w niebieskiej części Liverpoolu.

WAT: 180 minut, 0 bramek, 4 stracone. Still, could be worse.

Za: nikt. Niby passmapa nie wygląda źle, 56% posiadanie piłki to niezły wynik, broni się jeszcze xG drużyny = 1,23, ale poza tym statystyki nie mówią nic ciekawego: 6 sytuacji stworzonych, tylko 2 celne strzały.

Różnice: Deeney 6.4: 7 kontaktów w boxie, celny strzał.

Przeciw: transfery in.

Teoria: Krzysiek Bielecki z Angielskiego Espresso zadał niegdyś pytanie: po co jest Watford? No właśnie, po co?

Norwich 3:1 Newcastle

NOR: takich beniaminków to ja rozumiem. Oglądanie Kanarków sprawia wiele frajdy, a 3 gole Pukkiego doprowadziły do niejednej ekstazy.

Za: Pukki 6.7: drugi najlepszy snajper w historii Finlandii zaraz po człowieku zwanym Simo Häyhä. Jak tak dalej pójdzie, to nawet go zdetronizuje: 7 strzałów z boxa i 6 celnych. Hattrick nie wziął się znikąd. Dorzućmy do tego stworzoną setkę. Chelsea? Phi. Cantwell 4.5: Yes he can. 5 sytuacji stworzonych, z czego 1 setka, 2 asysty, 5 kontaktów w boxie, celny strzał z szesnastki, 2 bonusy. Spójrzmy raz jeszcze na cenę tego sympatycznego młodziana.

Różnice: Buendia 6.0: 3 celne crossy, 4 wykreowane szanse.

Teoria: trzy kolejne mecze to CHE – whu – MCI. Pukkiego ma już 13,2% menedżerów. Tylko mecz z MCI wygląda mocno nieciekawie; właściwie dlaczego Pukki miałby nie strzelić gola The Blues?

NEW:

Jako różnicę różnic można spróbować Shelveya. Tyle w temacie, są ciekawsze zespoły do wyboru.

Southampton 1:2 Liverpool

SOU: Niby Liverpool grał, niby przeważał, ale to Ings miał na nodze wyrównanie dla Świętych. A że Anglik zamiast stóp ma kostki masła, to już inna sprawa.

Za: nikt

Różnice: Ings 6.0: mimo 26 minut zdołał oddać 3 strzały z boxa. Zdobył gola, aczkolwiek miałbym problem z nazwaniem tego strzałem, po prostu Adrian zrobił prezent. Ward-Prowse 6.0: 2 celne crossy, 2 sytuacje stworzone, jedna setka.

Teoria: bha – MUN – shu to trzy kolejne mecze Southampton. Żaden z nich nie będzie łatwy: Święci to w tym momencie – to chyba najważniejszy wniosek – przeciętna drużyna. Może zdejmą CS-a w Brighton, może napsują krwi Czerwonym Diabłom, ale inne drużyny po prostu prezentują się na ten moment lepiej.

LIV: 2 mecze, 0 CS: misterny plan z podwojoną obroną The Reds póki co nie zdaje egzaminu. Zanim zaczniemy wieszać psy na Adrianie, pamiętajmy, że w zeszłym sezonie podobnego babola w meczu z Leicester zrobił Alisson, który potem zapisywał się w pamięci kibiców już tylko świetnymi interwencjami. Pozostaje tylko wierzyć, że na Adriana zadziała to tak samo dobrze, przynajmniej do czasu powrotu Brazylijczyka do bramki.

Za: Mane 11.5: gol, asysta, 2 celne strzały z boxa, 5 sytuacji stworzonych, z czego aż 2 setki. Świetny występ. Firmino 9.5: robi swoje, tym razem bez wykreowanych sytuacji, za to z bramką na koncie.

Teoria: Robertson oddał celny strzał z boxa i stworzył sytuację, Trent wykreował setkę i posłał aż 14 crossów wobec 4 Szkota. Salah tym razem bez blasku i ze zmarnowaną setką. Fun fact: największe posiadanie w grze ma van Dijk i wynosi ono prawie 53%. Z przodu punkty się znajdują, z tyłu dopiero przyjdą. Być może nie w meczu z Arsenalem, ale ten w dwóch pierwszych meczach wielkiej piłki nie zagrał. A że piłka lubi być nieprzewidywalna, zaryzykuję stwierdzeniem, że Liverpool zgarnie CS w GW3. Ot, taka intuicja.

Manchester City 2:2 Tottenham

MCI: Wiadomość do wszystkich fanatyków Football Managera: tak, tak bardzo niesprawiedliwe mecze jak najbardziej zdarzają się także w rzeczywistości. Los do spółki z VARem pokazał piłkarzom Pepa i ich 30 strzałom środkowy palec. A wystarczyło, żeby Ederson ustawił się jak na bramkarza przystało przy golu Lameli.

Za: Sterling 12.1: „tylko” bramka. Było 13 kontaktów w boxie, było stamtąd 6 strzałów, ale tylko 2 celne, do tego 2 stworzone sytuacje. Bramka przeciwko Kogutom, przed meczem wzięta w ciemno, po meczu pozostawia kwaśną minę. KdB 9.6: aż 18 crossów. Aż 7 celnych. Aż 9 wykreowanych szans. 3 to były setki. 2 strzały z boxa. 2 asysty. Pełen bonus. Ważna notka: gdy na boisku są wszechstronni Gundogan i Bernardo Silva (którzy bronią lepiej niż Mahrez i David Silva), de Bruyne gra znacznie wyżej: podczas pressingu City potrafiło wyglądać jak w formacji 4-2-4 z Kevinem obok Aguero. To przyjemność oglądać specyficzne, mocne i podkręcone dośrodkowania Belga, obie asysty to miód dla oczu. Pan piłkarz.

Różnice: Gundogan 5.5: ma miejsce w przypadku nieobecności Davida Silvy. 3 sytuacje stworzone, najwięcej po KdB.

Teoria: Zinchenko po prostu złapał skurcz; jego wyjściu w jedenastce na Bournemouth grozi tylko ruletka Pepa. Któryś (obaj?) z dwójki Sterling/KdB to must have. Ich brak zagraża Twojemu życiu lub zdrowiu.

TOT:hahahahahah, heheheheh, hihihi” ~ Mauricio Pochettino

Różnice: Lamela 6.0: gol, który nie powinien wpaść i asysta z rożnego na główkę mierzącego 1,72m Lucasa Moury. Deal with it.

Teoria: po meczach z MCI ciężko wyciągać jakieś poważne wnioski z gry rywali. No bo co powiedzieć o ofensywie Kogutów, jeżeli oddali 3 strzały dające xG=0,13, a Kane grał jako CDM?

Dalej: Ndombele wzrósł o 0.1, za co w dużej mierze odpowiadają początkujący gracze: gol z GW1 to rodzynek, asysta przy golu Lameli to było zwykłe podanie w środku pola, podanie jakich wiele. Lucas Moura wszedł z ławki, by po 20 sekundach załadować bramkę z dyńki – jakie były na to szanse? Martwi fakt, że Lucas, mimo absencji Sona i Dele, nie znalazł się w wyjściowym składzie. A trzeba będzie jeszcze upchnąć Lo Celso…

Sheffield 1:0 Crystal Palace

SHU: Sheffield to lepsze Cardiff. Wygranie z obecnym Crystal Palace wydawało się wręcz obowiązkiem. 1:0 to najniższy wymiar kary, czego dowodem xG=2,18.

Za: Jaśnie Pan Lundstram 4.0: kibice Sheffield szczekają, John jedzie dalej. Tak, mam Lundstrama w składzie. Tak, wystawiłem go w pierwszej jedenastce. Tak, cieszyłem się jak dziecko, gdy wróciłem niedzielnym wieczorem do domu i dotarła do mnie ta informacja. Zarazem wielka szkoda wszystkich tych menedżerów, którzy muszą patrzeć, jak gwiazdka koło niego świeci na tak bardzo odległej ławce. Byłbym zapomniał: obok gola 3 kontakty w boxie i stworzona setka. Nie chce mi się wierzyć, by nie grał dalej w podstawowym składzie. Henderson 4.5: daje pewność w tyłach, typowałbym go jako Fabiańskiego zeszłego sezonu: zgarnie parę CS, sporo punktów za sejvy, czasem wleci jakiś bonus, może też obroniony rzut karny?

Różnice: Norwood 5.0: dobry występ, aż 5 wykreowanych szans, ma część rożnych. O’Connell 4.5: CB z 3 strzałami z boxa.

Teoria: Tani najemnicy z Sheffield mogą być bardzo pomocni przy konstrukcji składu. O ile ofensywa jest zagrożona rotacją, a oop Robinson zszedł po 55 minutach z kontuzją (bez szału: 2 strzały, z czego 1 z boxa, oba niecelne), o tyle Jaśnie Pan Lundstram czy Henderson to bardzo ciekawe i obiecujące wybory.

CRY: obok Newcastle typuję ich do spadku. Kocioł z odejściem-nieodejściem Zahy, starzejąca się kadra, brak potencjału. 2 strzały z dystansu Townsenda, 1 Schluppa, 1 strzał z boxa Benteke – oto wszystkie celne strzały Orłów z tego spotkania. Meczowe xG=0,27. Idźmy dalej.

Chelsea 1:1 Leicester

CHE: 1 punkt w sześciu meczach. Z Lisami równie dobrze mogli wygrać, jak i przegrać. Nie wszystko wygląda słabo, ale efektów póki co brak.

Za: Mount 6.0: pupilek Franka odwdzięczył się za zaufanie: 5 strzałów, z czego 3 celne, 3 wykonane rożne, 1 stworzona sytuacja, 1 bramka. Prawdopodobnie posadzi Barkleya na ławce na dłużej.

Różnice: brak.

Przeciw: Pulisić 7.5: nie oglądałem meczu o Superpuchar Europy, gdzie ponoć spisywał się świetnie, ale w Premier League póki co bieda: 0 strzałów, 0 szans stworzonych, 2 niecelne crossy. Napastnicy Chelsea: gdyby grał jeden z nich, byłby świetną opcją za 7.0, jednak ani Abraham, ani Giroud nie mają takiego statusu, a do zabawy może kiedyś dołączy Batshuayi.

Teoria: z Mounta będą ludzie. Aż się prosi, by wstawić go na Norwich.

LEI: mogą być rozgoryczeni meczem – gdyby tylko Maddison strzelił z kilku metrów w bramkę, Lisy wracałyby w zupełnie innych nastrojach do Leicester, a posiadacze cieszyliby się z punktów na wagę złota.

Za: Maddison 7.0: okej, nie wykorzystał setki, ale póki co ciągnie ofensywę Lisów w pojedynkę. Abonament na SFG dał mu asystę z rogala na główkę Ndidiego, który odkupił winy za stratę przy bramce Mounta.

Różnice: Tielemans 6.5: aktywny, 3 kontakty w boxie, 3 strzały, z czego 1 celny.

Przeciw: Vardy 9.0: bez strzału celnego; utrata 0.1 to kwestia czasu, być może będzie to nawet dziś. Perez 6.5: tylko 1 celny strzał, bez żadnej wykreowanej szansy. On też pewnie potanieje.

Teoria: pora na mecze z Sheffield i Bournemouth. Posiadacze Maddisona mogą być spokojni, dla reszty to dwie szanse na pokazanie się z lepszej strony. Nie wiem, czy warto pozbywać się Vardy’ego i Pereza już teraz; kiedy po GW4 przyjdą mecze z United i Tottenhamem, wtedy takie ruchy będą jak najbardziej zasadne. Oczywiście przy założeniu, że obaj ponownie nie dadzą wielkich punktów w dwóch nadchodzących spotkaniach.