Piątku Pamięci Żałobny Rapsod

Trudno uwierzyć, ale za tydzień o tej porze odliczać będziemy już wyłącznie minuty do startu nowego sezonu 2018/2019. W robocie, na wakacjach, gdziekolwiek. Tymczasem atmosfera w moim obozie wojennym siadła. Jękliwe tony, głośne westchnienia, skromne ofiary. Nic wielkiego i patetycznego. Zasady gry są jasne. Może być tylko jeden! Reszta przegra, ale zanim osiągnie pełne katharsis i zrozumienie pachnącej słodyczą zgnilizny porażki, przejdzie katusze i okropności przy których Apokalipsa św. Jana wydaje się weekendem w Ciechocinku. A skoro najdalsza podróż zaczyna się od pierwszego kroku to brakuje mi tej piątkowej nocy przed odpaleniem piekła.

Wyruszanie na walkę, o której wiadomo, że się niej nie wróci, daje człowiekowi coś w rodzaju jasnego obrazu. Ten zawsze najbardziej klarowny wydawał się w piątkową noc przed GW1. Świat śnił a ty niczym wielki Cezar układałeś strugane pionki na drewnianej szachownicy, marszcząc czoło planowałeś tuzin ruchów do przodu, czułeś się władcą czasu i przestrzeni. Tymczasem sralnik trwa już w zasadzie od momentu odpalenia nowego sezonu a układanie składu przypomina zamieszki starych i nowych koncepcji. Jednym słowem pożar w burdelu. Seks w akademiku. Ten cholerny brakujący piątek wyciszał cały ten gwar. Tworzył pewną klamrę zamykającą preseason. Obdarto nas z tej ciszy. Osierocono, a nagich wystawiono na żer głodnym i szalonym wieżom.

Orbitowski półżartem napisał, że w każdym wysiłku najpiękniejsza jest jego daremność. Na bezcelowość FPL najczęściej uwagę zwracają nasze penelopy. Wziąłbyś się do roboty. Znowu te piłkarzyki? Widzę, że ci dzisiaj nie poszło. Odruchowym wnioskiem z przytoczonych tylko kilku klasycznych przykładów jest to, że najszczęśliwsi w FPL muszą być twardoskórzy, asertywni, samotni introwertycy. Nie szedłbym bym jeszcze w tą stronę, bo źle rozegrany politycznie sezon może osłabić każde relacje. Więcej, nalegam i przypominam aby właśnie ten weekend wykorzystać w pełni. Niespodziewany obiad, kolacja, romantyczne lub mniej szmacenie się, weekend na bogato w oparach upału. Ale wracając do daremności FPL – ci wszyscy wolni od nałogu, stój kurwa… wolni od pasji FPL, uduchowieni niczym indyjski fakir z wysuszonym członkiem lubią rzucić nietuzinkową myślą – są ważniejsze sprawy. Polityka, globalne ocieplenie, pokój na bliskim Wschodzie czy religia. Serio? To zabawne jak wiele życia może zejść na jałowe dywagacje o świecie i ludzkiej kondycji. Jesteście tylko wy. Jednostkowe życia. Rodziny i związki jak wyspy.  U niektórych też FPL, w którym utoniecie rozumiejąc, że prawdziwe zwycięstwo to pogodzenie się z nieuchronnym końcem (gry?) oraz emocje kiedy nagle zauważeni przez wieże uciekać będziecie przeznaczeniu.

GW1 rozpoczyna się w piątek o 21:00 meczem Manchester United – Leicester. To na wypadek gdyby ktoś mi zarzucił pisanie nie na temat.

 

 

PRZEKAŻ DAROWIZNĘ NA BLOGA