Winter is coming.

Wbrew obiegowej opinii bardzo lubię i doceniam reprezentacyjne przerwy. Widziałem rzeczy, w które wy ludzie nigdy byście nie uwierzyli… Statki płonące w okolicach Pasa Oriona, rogale w piekarniku, odświeżoną Contre, zdziesiątkowanych Niemców w Codzie, był nawet czas otworzyć drugi tom Kaznodziei i poczytać dzieciom. Jednym słowem odpocząłem. Teraz, siadając do FPL czuje się jak świeżak przysłany wraz z posiłkami na front wschodni. Naiwny, z wymiętą fotką ukochanej w kieszeni munduru, opuszczam nagrzany przedział a gruby sierżant nakurwia goniąc do szeregu. Winter is Coming.

Tak sformatowany wziąłem na warsztat aktualną listę problemów w składzie. Wyleciał Eriksen z Mbembą, ale w drużynie mam ponownie 15 grających zawodników. O minus 4 i hattricku Duńczyka z Irlandią pomyślę jutro. Kapitan? Salah. Może pójdę za stadem i zmienię opaskę, na środę rano jest to Salah. Przeanalizowałem własne wybory C od pierwszej kolejki 17/18 – na 11 kolejek zawiodło aż 6 oczywistych kapitanów; z czego 4 razy Kane na Wembley. Pozostałe dwa przypadki to Lukaku. Zielono w składzie było natomiast przy okazji wyborów nieoczywistych jak Kane z Evertonem i Liverpoolem. Teraz Harry weźmie udział w jednej z najbardziej zaciętych bitew sezonu, derbach północnego Londynu, z przeciwnikiem, któremu gole wbija regularnie. Drugą niszową opaską jest właśnie Salah. Jestem przekonany do Egipcjanina, byłbym bardziej gdybym wiedział czy zagra Mane; i tak wiem, że obrona Southampton jest szczelniejsza niż ta Newcastle, ale Lukaku odpycha mnie swoją oczywistością i urokiem zmęczonej kanapki z żywiecką. Nie dorabiałbym ideologii do niszowych opasek; nie róbmy z tego wielkiego halo. Lukaku po prostu nie straszy już tak jak przed początkiem sezonu. To kwestia zderzenie się mitów jak siły Czerwonych Diabłów na Old Trafford i regularnego gnębienia słabszych przez Lukaku z realiami, w których drużyna Mourinho kaleczy ofensywę  a Pogba spotkanie z Newcastle prawdopodobnie opuści. Za oczywistą opaską Lukaku przemawia natomiast posiadanie; to jest ten ból, że teoretyczne 2 bramki przy 2.5 mln kont pozamiatają każdego bez Belga; drugi równie logiczny argument to defensywa Srok, która Bournemouth pozwoliła aż na 11 strzałów z własnego pola karnego.

Do marca gramy non stop. Grudniowa kulminacja emocji jeszcze przed nami, jest czas przeanalizować repy. Obyło się bez poważniejszych kontuzji; jest kilka urazów popularnych zawodników stąd zamiast panikować to czekamy na konferencje. Mourinho szczerze odpowie co z Jonesem a Guardiola rozda kartki ze składem na weekend. Gdyby kadry przełożyć na FPL wypadałoby napisać akapit czy dwa o formie Eriksena, Moraty, Lacazette lub Martiala, błysku Rashforda albo zauważyć, że Neymar, Jesus i spółka nie dali rady Anglikom z Gomezem, Loftus Cheekiem, Hartem i Livermoorem w składzie. Nie robimy tego bo wychodzimy z założenia, że repy to reset a gole w kadrze to także ewentualne zmęczenie, sodówka, potłuczenia ale również dodatkowa motywacja i energia. Wchodzimy za to w najciekawszy okresy fantasy premier league; w owiany legendami grudzień, który oddziela mężczyzn od chłopców a ze składów wyciska punkty nawet ostatniego na ławce obrońcy. Przede wszystkim: kalendarz. Potem minimalne oczekiwania. Weterani wiedzą jak będzie; wiedzą, że nic nie wiedzą a cała kampania grudniowa będzie serią dynamicznych potyczek a nie zaplanowanym z góry starciem. Uczestniczymy w nieliniowej wojnie. To oznacza, że nie ma żadnych stron; nie ma prawdziwych sojuszników, ustalonych wrogów ani określonego pola walki. No może poza boiskiem. Konflikt przenika dziedziny sportu, komunikacji, propagandy, formy, ambicji i celów w postaci zmieniającej się nieustannie matrycy, która może doprowadzić do upadku waszą drużynę, wywołać wojnę albo dać niespodziewane zwycięstwo. Boxing Day is coming. Już wkrótce.

ps. GW12 to również start eliminacji pucharu Bloga; to ostatnia szansa aby dołączyć do niemal 700 menedżerów. Konkret jak na niszową zabawę i równie niszowego Bloga.

 

 

 

PRZEKAŻ DAROWIZNĘ NA BLOGA