I znów jak ten Syzyf będę wtaczał do góry głaz myśląc, że tym razem mi nie wyleci i rozpocznę spektakularny, triumfalny marsz w górę tabeli. Kto ma mi w tym pomóc, a gdzie będą popularne ciężary? GW 22 już we wtorek!

Co trzeba zrobić? Niezmiennie ufać Manchesterowi City. Potrojeni liderzy z błękitnej części Manchesteru zdenerwowali nas rotacjami Pepa w GW 21, ale koniec końców dzięki 90+ minutach na ławce Sterlinga, Cancelo czy Stonesa, wielu zyskało bezcenny zastrzyk z ławki. Znając łysego maga rotacji – cała trójka zamelduje się na placu gry w wyjazdowym meczu z Burnley. Grożą nam czyste konta, więc podwajajmy obronę, a do tego dołóżmy Sterlinga lub np. Gundogana. Jeśli ktoś wierzy, że bramka Gabriela Jesusa (9.2) z Sheffield nie była jedynie białym krukiem, to może spróbować różnicy w ataku (3,1% posiadania). Uwaga – kiedyś musi też nastąpić rest Diasa.

Przed minionym GW wymieniłem Raphinhę na Zahę i Vardy’ego na DCL-a. Na ławce zostawiłem Bamforda, który jak na złość nie postanowił w magiczny sposób teleportować się do podstawowej jedenastki. Dostałem rzecz jasna obuchem w głowę, ale nadal upieram się jednak, że Zaha (7.2) lub jego efektowny kumpel Eberechi Eze (5.8, 0,8% posiadania!) muszą się znaleźć w naszych składach. Orły grają teraz z Newcastle na wyjeździe, następnie jadą do Leeds, podejmą Burnley, ruszą na podbój Brighton i zakończą ten maraton 28 lutego derbowym starciem na Selhurst Park z Fulham. Kiedy jak nie teraz?

Co można zrobić? Opaska dla Mo Salaha. Wydaje się, że to najrozsądniejszy wybór. Domowe starcie z Brighton wygląda jak kopalnia punktów, ale trzeba przy tym uważać na potencjalny rest wielkiego faraona. 2 gole z zawsze groźnym West Hamem sprawiło, że zapomnieliśmy o niechlubnej serii faworyta do korony króla strzelców, ale powinniśmy też spojrzeć na rozpoczynających na London Sadium na ławce Mane czy Firmino. Wujaszek Jurgen może nam tutaj sprawić psikusa.

Ufać Anglikom z Leicester. W świetnej formie są Harvey Barnes i James Maddison. Zapewne marna to pociecha dla Berndana Rodgersa, który po 1:3 z Leeds rzucił niejedną “motylą nogą’, ale dla FPL-owych świrów istotne jest to, że ten pierwszy ma w 4 ostatnich GW (2+2), kosztuje skromne 6.9 i regularnie zagraża rywalom. Sympatyczny Madders to 4 zwroty na 5 ostatnich kolejek (3+1) i groźne uderzenia z rzutów wolnych. W perspektywie sympatyczne mecze z Fulham (A) i Wolves (A) i rychły powrót Vardy’ego (być może na GW 23).

Jest jeszcze znana i lubiana w niektórych kręgach Chelsea. Tutaj mocno bije się z myślami. Niebiescy pokonali Burnley, które postanowiło zająć najlepsze do oglądania miejsca na boisku i przyglądać się ferajnie Tuchela. Nadal jednak nie wiemy, komu w 100% ufa niemiecki szkoleniowiec. Okazuje się, że w tym momencie wyżej od uwielbianego do tej pory Chilwella może znaleźć się Alonso (5.6, bramka z The Clarets). Kuszące opcje? Ruediger (4x 90 minut, 3 CS, 4.5) i Hudson-Odoi (5.7, asysta z Burnley). Ten drugi na wahadle wygląda całkiem świeżo. Timo Werner ponoć z zazdrością obserwuje swoje kompilacje z czasów gry w Lipsku.

Czego nie wolno robić? W poprzednim wpisie namawiałem do pozostawienia w składach Kane’a i Sona. Efekt? Ten pierwszy sprawdza stabilność angielskiej służby zdrowia, a Koreańczyk pozbawiony swojego kumpla snuje się po boisku czekając na lepsze jutro. Z Brighton uderzył raz celnie i przeklinał na nieudolnego Bale’a. Wydaje się, że obecnie ofensywa Tottenhamu jest jak Młody z “Psów”. “Nie mam k**** broni!”. Jeżeli macie Sonaldo i pilniejsze potrzeby – zostawcie go, ale pod żadnym pozorem po niego nie hitujcie.