Wracam. Umęczon pod kontuzjowanym Maguire’m za -8 znów wypadłem poza top 100k. Jestem wypalony, zmęczony i mam dość tego sezonu, ale choć niby w nic nie wierzę, to jednak naiwnie wierzę. Ma to sens? Zobaczymy.

W “Pieskim popołudniu” z Alem Pacino plan był dobry, ale wszystko szybko zaczęło się pieprzyć. Nagle się okazało, że w banku nie ma pieniędzy i jesteśmy otoczeni. To trochę jak z Harrym za -8, który grał wcześniej od deski do deski. Naturalnie, że podczas TGW rozwalił się już w pierwszym meczu. Zresztą, mocarny Luke Shaw postanowił uzbierać aż… dwa punkty. Zajebiście Manchesterze, wielkie dzięki za nic w tyłach. Jedynie Bruno król FPL Fernandes osiemnasty zrobił swoje, a że Greenwooda nie miałem, to na twitterowe reakcje po golach patrzyłem z bólem tylnej części ciała.

No ale do rzeczy. W kogo wierzę, choć miałem w nic nie wierzyć? Na pewno trzeba iść w Liverpool. Skoro banda Kloppa musi z robić wszystko, aby obronić się przed chłodnymi wieczorami z Ligą Europy czy też Ligą Konferencji, to w gwiazdach jest zapisana masakra na The Hawthorns. Niby dlaczego mają tego nie zrobić, skoro szkalujący Kamila Grosickiego Big Sam już zleciał do Championship. Salah (12.7) poleca się na kapitana, Jota (7.0 i TAA (7.6) to też dobre opcje, nawet na opaskę. Nie ma tu wielkiej filozofii – przynajmniej dwóch graczy LFC trzeba mieć.

Drugą drużyną, na której opieram swoje nadzieje w BGW 36 jest hałaśliwy somsiad The Reds, czyli znany i powszechnie lubiany Everton. Osobiście idę na łatwiznę i na duet DCL (7.6) i Digne (6.2). Kogo jeszcze warto mieć pod lupą? Fajnie ostatnimi czasy prezentuje się Godffrey (5.0) (asysta z WHU na wyjeździe), dla szukających różnic Richarlison (7.8) i Sigurdsson (6.9). Niby u siebie niebiescy z Merseyside potrafią przyknurzyć, ale kiedy jak nie z Sheffield, które już dawno miało swój piękny pogrzeb? Cyk, przerywnik muzyczny.

 

Wreszcie Tottenham. Mecz u siebie z Wolves nie zostawia złudzeń – potencjał na grube punkty Kane’a (11.8), Sona (9.6) czy Bale’a (9.2) jest ogromny. Wilkom już nic w tym sezonie nie grozi, więc brzmi jak prosty plan. Ja osobiście wywaliłem Harry’ego, żeby na TGW mieć DCL-a i nie mam jak go odkupić, ale jeśli nie macie tego problemu pierwszego świata, to ruszajcie na zakupy.

Pozostaje pytanie – kto napastnikiem za Nachosa z Leicester? Kelechi blankuje (podobnie jak gracze Manchesteru United, Chelsea, Arsenalu). Tutaj uśmiechy bombelka w kierunku Wooda (6.4), Antonio (6.5) i Che Adamsa (5.7). Ten ostatni jest bardzo hot. Gra z Fulham u siebie, to raz. Wrócił Ings, z którym się świetnie rozumie, to dwa. Jest najtańszy, to trzy. Niemniej, każda z tych opcji może dać korzystne zwroty. Sympatyczny drewniak ma Leeds, które jest jak Dr Jekyll&Mr Hyde, a West Ham jeszcze walczy o pucharzy, więc z pewnością pogryzie trawę na wyjeździe z Brighton. Aha, jest jeszcze Benteke (5.5), ale istnieje teoria, że on już zużył amunicję na następne kilka lat.

Wraca też Ollie Watkins (6.5), który wygłodniały może rzucić się na Crystal Palace. Ja osobiście nie lubię meczów na Selhurst, bo kojarzą mi się z solidnymi ciężarami, choć pan Liverpool się z tego śmieje. Nie będę się rozpisywał na temat Dallasów, Bamfordów, bo każdy ich klasę zdążył już poznać i wie, że to jak rzucanie kostką do gry. Stuart na pewno zapunktuje jak go posadzicie na ławce, to jest tzw. pewniaczek. Pozostaje mi życzyć powodzenia i zieloności!

Skład Night Mistress na BGW 36: Martinez – Saiss (niestety), TAA, Digne – Salah (c), Lingard, Son, Matheus Pereira – Watkins, Wood, Calvert-Lewin (vc)

Maguire, Iheanacho – OUT
Digne, Wood (-4) – IN