Uma tnie równo.

Top10 turnieju LMS. Dziesięć opasek Salaha. Jeden hit Beniaminka. Nuda, uniki, bigos i ciepłe wodniste piwo. Do dębowego stołu dosiadła się stagnacja i polewała do rana.

Maraton wytartych dykteryjek  i pozornych ruchów przerwały dwa wydarzenia. Wyproszenie Dominiki z pierwszej trójki, subtelne, niemal grzeczne. Kolega Artur odprowadził królową na 7 miejsce a sam brzęcząc i dzwoniąc rdzawą kolczugą zajął jeszcze jej ciepłe siedzisko. Drugą iskierką zmian był wjazd razem z drzwiami i futryną menedżera Bartosza i jego Galacticos. Z 11 na 5 miejsce. Na szczycie panuje nadal srogi Michał. Dziel i rządź wymalował gęstym sosem obok rozrzuconych kości i resztek panierowanych przepiórek. W składzie Doherty, Bruno Fernandes, DCL i McCarthy. Kozak. Po jego prawicy rozpycha się z 76 punktami Mateusz Bagiński. Skład podobny, niemal identyczny z Dohem i Fernandesem, ale również z robiącymi tym razem różnicę Robertsonem i Jimenezem. Za to na wylocie z biesiady dwie ekipy. Yes I Kane Bartłomieja oraz fechu Beniaminka. Obaj gryzą, szarpią  i rzucają kurwami. Grożą Bergwijnem, Martialem, Traore, oraz wymachują Janmaatem i Dendockerem. Nie ustąpię! Nie oddam! Mój ten stołek! Następna kolejka zweryfikuje. Zwłaszcza, że dolnych komnat naciskają nowi pretendenci. Na miejsce 21 z 47 awansował Michał – 76 punktów, dzika karta, Pope, Saiss, Boly, Auba, Alli i kurwa Benteke. Z 70 na 25 pozycję wbił Adam i jego Kombinacyje. Pieprzone 83 punkty, również WC, Fernandes, Martial, DCL, Pope i kapitan Mane. Kroniki czwartego cięcia pamiętać będą punkty Patryka Abramika, kapitan Jota. WTF!? Niestety reszta składu to już groch z kapustą. Ciekawie pograł Wiktor. Kante Kids z opaską TAA awansowały z 63 na 46 miejsce. To teraz cięcie.

O dużym nieszczęściu mówić może Kamil Kozanecki. Do przeżycia zabrakło, właściwie czego? Może jednego hita mniej. Może odrobiny szczęścia. Uma ścina go z 352 punktami, pozostawiając przy życiu, przynajmniej na następną kolejkę trzy inne drużyny z taką samą ilością punktów. Dalej już tylko mizeria. Nędza. Venetia Kobylin. Jego kierownictwo zagrało za 28 punktów. Leno, kapitan Ings, Aguero, Lundstram, Traore, Vardy. Tam czas stanął w miejscu a 3 punkty mniej miało turniejowe ghost konto z kapitanem Giroudem. Nie lepiej wypadł popularny propagator i wichrzyciel FPL Patryk Bednarczyk. 40 oczek. Aguero, Sidibe, głód i ubóstwo. Czerń i żałoba. Dżuma i cholera. Za 35 punktów zagrał Maciej Rosołowicz. 49 oczek zdobył mój druh Konrad; 47 menedżer ekipy Agueroooooo. To wyniki tak nędzne, tak blade i smutne, że Uma zabija je samym wzrokiem pięknych, niebieskich lodowatych oczu.

PRZEKAŻ DAROWIZNĘ NA BLOGA