Uma tnie równo.

LMS się zmienia. Mówi mi to woda. Mówi mi to ziemia. Wyczuwam to w powietrz. Wiele z tego co było zostało utracone, bo nie żyją już ci, którzy to pamiętali. Zaczęło się od ataku Stefana, który z wynikiem 34 oczek dopadł w końcu Mańka. 17 punktów lidera LMS w GW34 to mało nawet jak na taką chujową kolejkę. Do tego drugie życie wygrał Michał Wysocki, który z 52 punktami wjechał do top3 niczym paladyn w złotej zbroi płytowej. Splątanej w nienawistnej walce trójce pozostały już tylko 2 kolejki – triple gw i bgw – dwie okazje aby wykazać się strategicznym kunsztem, nieszablonowym ruchem, wszystkim co dozwolone aby przechytrzyć przeciwnika. Pozostała przy życiu piątka uczestników robi już trochę za tło, ale takie barwne, awanturnicze, knujące i czekając na potknięcie kogoś z top3. A nie będzie lepszej kolejki na niespodzianki niż GW35. Jedziecie koledzy.

Ścinamy szóstkę. John Doe numer 2, Cezary, Maciej, Krystian, Patryk i Konrad – doszli naprawdę daleko, niektórzy z nich zagrali nawet przyzwoitą kolejkę. Przed Umą nie uciekli, ale odeszli z honorem, z tarczą. Dzięki panowie.