Bruno i cała reszta

Ostatnia kolejka to ofensywny popis Diabłów z tłustymi punktami Bruno, Martiala i Greenwooda, powrót Vardiego, przyzwoity występ Williana, dyskretna, dość toporna, acz ostatecznie dająca pewne zwroty gra Mane i Salaha oraz wielkie rozczarowanie ze strony Manchesteru City.

Na kogo postawić tym razem?

Bruno – świetna passa Portugalczyka trwa, przeciwko Bournemouth bramka, 2 asysty i 15 pkt. Tym razem czeka go wyjazd do Birmingham na mecz z Aston Villą, która choć z Liverpoolem wyglądała naprawdę dobrze, to nie zmienia to faktu, że nie licząc wątpliwego CS-a przeciwko Sheffield, ostatnie czyste konto zaliczyła w GW19 przeciwko Norwich. 34% na bramkę. Szanse na CS-a Aston Villi to ponoć 12%. Jeśli Diabły będą już strzelały, Fernandes prawdopodobnie będzie w te akcje zaangażowany.

Martial – o defensywnej słabości The Villans było już wyżej (choć warto wziąć pod uwagę, że pomimo przeciętnego bilansu i tak wydaje się, że po lockoucie trochę się w tej kwestii poprawiło). Martial po wznowieniu ligi zaliczył dwa blanki i dwie dwucyfrówki (te pierwsze w delegacjach, drugie u siebie). Według buków 51% na wyjazdowe przełamanie. Z Villą grał raz – bez rezultatów.

Rash – trochę dla porządku, ponieważ od wznowienia ligi Marcus znajduje się w cieniu Martiala i Bruno, a przeciwko Wisienkom, pomimo bramki, przyćmił go również Greenwood. 50%. Dwa razy grał przeciwko Lwom, raz zdobył przeciwko nim bramkę.

Pomimo przeczucia, że dobrze funkcjonująca od wznowienia ligi maszyna Ole musi się w końcu zaciąć, a walcząca o życie Aston Villa, podbudowana długimi minutami dzielnego stawiania oporu Liverpoolowi i rozdrażniona faktem, że opór ten koniec końców na niewiele się zdał, idealnie pasuje mi do zostania kijem, który w niedzielę wskoczy pomiędzy diabelskie szprychy, to na papierze zawodnicy United wydają się chyba najsensowniejszymi opcjami (z naciskiem na pewnego Portugalczyka). Kto poza nimi?

KDB – stało się to, czego można było obawiać się po 90 minutach z Liverpoolem – Kevin przeciwko Soton zaczął na ławce. Choć 30 minut, które otrzymał w drugiej połowie nie przełożyło się na punkty i skończył z zaledwie 1 oczkiem, to miał swoje sytuacje (3 strzały, 2 wypracowane sytuacje). Tym razem City u siebie podejmować będzie Newcastle, które po wznowieniu rozgrywek w lidze jeszcze nie przegrało. 38%. Szanse na CS-a Newcastle to ponoć raptem 7%. Podobnie jak w czerwonej części Manchesteru Bruno, tak w błękitnej Kevin powinien być w te potencjalne bramki zaangażowany.  Przeciwko Srokom 3 bramki i 4 asysty w 7 grach.

Foden – niszowa opcja na opaskę, ale młody Anglik od wznowienia ligi jest jednym z jej najjaśniejszych punktów. Podobnie do opisywanego wcześniej Belga przeciwko Świętym otrzymał raptem pół godziny i skończył z 1 punktem. Idąc logiką naprzemiennej rotacji wydaje się, że tym razem powinien wyjść w pierwszym składzie (o ile jest sens doszukiwania się schematów w sposobie działania Pepa). 37%.

Mahrez – 59 minut, mogła być bramka, mogła być asysta, skończyło się na interwencji McCarthy’ego. 43%. W 8 grach przeciwko Newcastle jedynie 1 bramka i 1 asysta.

Sterling – kolejny zawodnik City, który mecz z Soton skończył z jednym punktem. 51%. 5 bramek i 1 asysta w 11 występach.

Kane/Son – przeciwko Evertonowi Spurs nie zachwycili, ale 3 pkt. zdobyli. Kiedyś pisaliśmy o teście Norwich, teraz czas przerzucić się chyba na test Bournemouth. Wisienki w 4 spotkaniach po lockdownie straciły 12 bramek. Anglik i Koreańczyk odpowiednio 50 i 35%. Harry przeciwko Bournemouth 7 bramek i 1 asysta w 7 grach, Son przy takiej samej liczbie gier 5 trafień i 2 asysty.

Mane/Salah – przeciwko Aston Villi miała być powtórka z meczu z Crystal Palace, skończyło się na wymęczonym 2-0. Choć pozostał pewien niedosyt, to obaj panowie w sumie punktowali, Mane zaliczył nawet dwucyfrówkę. Tym razem The Reds czeka wyjazd do Brighton. Senegalczyk przeciwko Mewom grał 4 razy, jednak ani razu nie trafił do siatki i ani razu nie asystował. Egipcjanin w 5 występach zaliczył 3 bramki i 2 asysty. Według buków odpowiednio 42% i 47%.

Willian – stałe fragmenty robią swoje, Brazylijczyk w 3 ostatnich spotkaniach zdobył 33 pkt. Ty, razem czeka go wyjazdowy mecz z Crystal Palace, które w ciągu ostatnich 3 spotkań straciło 8 bramek. 30%. Przeciwko Orłom 2 bramki i 2 asysty w 11 grach.

Vardy – po trafieniach przeciwko Palace dołączył do klubu stu. Będące rewelacją sezonu Lisy, chcąc zachować pozycję zapewniającą udział w Lidze Mistrzów bardzo potrzebują bramek Przechuja. Czy ostatni dublet oznacza powrót Vardiego do formy z pierwszej części sezonu? Nie wiem, myślę, że byłoby to odważne stwierdzenie, niemniej nie powinniśmy przechodzić obok niego obojętnie, zwłaszcza, że Lisy zmierzą się dziś wieczorem z Arsenalem. Kanonierzy wyglądają ostatnio w obronie lepiej, czego dowodem może być chociażby czyste konto przeciwko Wilkom, jednak klub z północnego Londynu jest również jedną z ulubionych ofiar Vardiego – w 9 grach trafiał przeciwko niemu 9 razy, dodając do tego 1 asystę. 38%.

Auba – skoro wspomnieliśmy o Vardim, powiedzmy jeszcze o Aubie, który ostatni mecz skończył wprawdzie z blankiem, ale mimo wszystko zawsze pojawia się gdzieś tam na horyzoncie potencjalnych opasek. 49%. Przeciwko Lisom trafiał 3 razy w 3 występach.

Poza wymienionymi wyżej zawodnikami w myśl zasady fixy>forma celować można też w Deeneya albo Sarra. Szerszenie po wznowieniu rozgrywek wyglądają bardzo słabo, ale test Norwich to jednak test Norwich. Dla osób goniących punkty tego typu różnica na opasce może okazać się szansą na odrobienie strat w miniligach.

Powodzenia, samych zielonych strzałek.

 

PRZEKAŻ DAROWIZNĘ NA BLOGA