Subiektywnie po GW6

Opcja zerowa, czyli idealna kolejka żeby odskoczyć od peletonu wyborem kapitana, czy niszowym zawodnikiem w składzie. Szkołę pt. jak grać w FPL daje nam w ostatnich dwóch kolejkach Pazdannavaro.

Hity:

Patrick Bamford – jedni śmieją się z posiadaczy, drudzy śmieją się z łatwych punktów. Od początku sezonu wiadomo było, że złotem FPL będzie zawodnik, który zogniskuje ofensywny potencjał Leeds. Za Bamfordem ciągnęła się przeciętna reputacja z Championship, dodatkowo transfer Rodrigo sugerował szybką utratę składu. To jednak Anglik okazuje się nowym Pukkim, a nawet lepszym bo posiadanym przez mniejszy procent graczy (28% TSB). W tym sezonie Bamford gra na przekór wszystkim, według mnie wliczając trenera, który na pewno widzi że w koronkowych rozegraniach akcji z przodu znajduje się ciało obce:

W przeciwieństwie do swojego przydomka Bielska nie jest trenerem szalonym, więc Bamford załatwił sobie spory kredyt zaufania na najbliższe kolejki. Statystyki byłego gracza Chelsea w tym sezonie:

xG 2.58
strzały 23 (20 z pola karnego)
5 dużych okazji strzeleckich
4 stworzone szanse strzeleckie

Liczba goli przerastająca xG o 3.42 to drugi najwyższy wynik w lidze (po Sonie). Tradycyjnie wytłumaczenia są dwa: ponadprzeciętna jakość gry zawodnika, lub fart po którym przyjdzie bolesne statystyczne wyrównanie. Mam wrażenie, że przyjdą jeszcze w tym sezonie czasy gdzie potulnie będziemy ściągać Bamforda w cenie np. 6.3 na serię dobrych spotkań.

I… to by było na tyle plusów. Poza Bamfordem można pochwalić jeszcze występ Lookmana, Cairneya, albo obronę Manchesteru United czy Chelsea, ale jedna jaskółka wiosny nie czyni. Na wyróżnienie za tę kolejkę zasługuje Zaha, czyli taki mały Vardy tego sezonu, gracz w kontrze do statystyk i formy zespołu.

Kity:

Defensywa Aston Villi – xGC łacznie przed meczem z Leeds wyniosło 3.71. Pawie dodały do tej statystyki mocne 2.38. 27 oddanych strzałów, biorąc pod uwagę efektywny czas gry to kanonada – Leeds praktycznie każdą akcję kończyło uderzeniem na bramkę, realizując filozofię trenera. Następne mecze pokażą, czy defensywa z Birmingham została wyjątkowo rozpracowana przez Bielsę, czy The Villans wracają do stanu z zeszłego sezonu.

Ofensywa Chelsea – przed sezonem widać było podwojony atak Werner – Havertz, można było trafić na Pulisica. Tymczasem cała ofensywna machina z Londynu oddała w Manchesterze 6 strzałów. Najbardziej komicznie z tego zestawienia wychodzi Havertz, który na razie broni miejsce w składzie wyłącznie sumą transferu. Aklimatyzacja nie przebiega najlepiej i trzeba będzie poczekać na tego zawodnika. Pytanie czy w Chelsea będą potrafili to zrobić. Na razie Havertz uczy się asekurować prawego obrońcę:

Everton – no Richarlison, no party. Szybko przyszły konsekwencje ataków sprzed tygodnia. Nastąpił też efekt kuli śnieżnej, bo nałożyła się widoczna na boisku niedyspozycja Rodrigueza oraz wykluczenie Digne. 6 strzałów oddanych z przeciętnym defensywnie Southampton to wstydliwy wynik. Podobne słabo wygląda dostępna kadra Evertonu, która szybko się skurczyła. W obronie dostępnych jest 4 zawodników, już wliczając Delpha. Z przodu dziurę po Richarlisonie próbowano łatać Iwobim (nieudanie) i po przerwie Bernardem (niezły występ, ale nie jest to zawodnik na podbicie Premier League). Przykro wygląda człapiący Sigurdsson, który bardzo brzydko się starzeje. Mam nadzieję, że ktoś się skusi na jego wypożyczenie w styczniu, a nowe środowisko wskrzesi przygasającą karierę.