Szczęście czy fart?

Po meczach i kontuzjach GW31 szablon układa się sam. Zaraz w każdym składzie zobaczymy zestaw Salah, Son, Jota, Bruno, Lingard + Kelechi, Kane. Albo płyniemy z prądem robiąc różnicę obroną, albo szukamy słabych punktów na przyszłość.

Jedenastka GW31:

Emiliano Martinez – kolejny mecz bez CS i kolejne 4 punkty. 8 obronionych strzałów –jeszcze jeden i po wskoczeniu na 2 bonusy mówilibyśmy o typowym 6-punktowym występie. Życie wyśmiewa koncepcję rotacji, czy wymiany bramkarzy, o ile ktoś nie ma Johnstone’a.

Stuart Dallas – są w piłce rzeczy niewytłumaczalne i to właśnie zdarzyło się w meczu z Obywatelami. xG dwóch oddanych przez Leeds strzałów to 0.06 i 0.11. Mecz Leeds z City to esencja FPL, która zrównała z ziemią opieranie się na logicznym przewidywaniu wydarzeń. Z drugiej strony Dallas to potwierdzenie słuszności wyborów tych, którzy go posiadają (posiadali). Grube punkty zgodnie ze statystyką były ciągle blisko, trafiło po prostu na niewłaściwy mecz.

Nelson Semedo – po absurdalnie słabym występie z WHU, przyszedł absurdalnie dobry mecz i to bez zmiany ustawienia Wilków. 11 CBI, 10 na 13 udanych wślizgów i 3 punkty bonusu nabite z dużą przewagą. Do tego 2 szanse stworzone i xA 0.12 – niewielkie, ale i tak największe w zespole. Czy ten występ jest jakąś obietnicą na przyszłość? Uczciwie – nie mam pojęcia.

Kai Havertz – kolejny dobry występ jako fałszywa 9, choć znowu z niską skutecznością. 5 strzałów na bramkę, z czego 3 setki. Właśnie przez ich zmarnowanie wypadł z bonusów. Mimo mankamentów prezentuje lepszy instynkt strzelecki od Wernera (w sumie ciężko o gorszy…). 1 stworzona szansa strzelecka zakończona asystą. Czy ten występ będzie miał przełożenie na FPL? Wiele osób, które ściągały go na WBA zdążyło się go pozbyć, transfer teraz to duże ryzyko, jak każdy zaciąg z Chelsea. Zgrupowanie kontaktów na heatmapie to stałe miejsce, z którego Niemiec oddał 4 z 5 strzałów:

Mason Mount – świetny występ, z tradycyjnie minimalnym przełożeniem na FPL. 5 oddanych strzałów (3 z pola karnego), 4 sytuacje stworzone (2 duże). Mount bił wszystkie sfg, które były permanentnym zagrożeniem. Dał w meczach z WBA i Crystal Palace to czego można było oczekiwać, chociaż trawa gdzie indziej (Lingard, Jota, Greenwood) jest bardziej zielona. Moment na jego sprzedaż jest teraz (różnie może wyglądać skład po meczach LM i FA Cup), lub po meczu z Fulham w GW34.

Mohamed Salah – mecz z Aston Villą był powrotem do starych dobrych czasów. 7 strzałów (6 z pola karnego), 13 kontaktów w polu karnym. Widać chemię na linii Jota-Salah, która napędza Liverpool w tym momencie. Nawet Firmino zaczyna mieć sens i swoje miejsce na boisku w tej konfiguracji. Mam nadzieję że Klopp to widzi i Mane częściej zagości na ławce.

Jesse Lingard – Pan Piłkarz Lingard udowadnia, że forma ponad kalendarz. Można było racjonalnie wytłumaczyć sobie, że branie go na Leicester nie jest konieczne. Można było też wziąć go za wszelką cenę i liczyć kolejne wielkie punkty. Statystyki znowu nie imponują (3 strzały, jedna setka stworzona), ale co z tego. Pierwsza bramka to dowód, że jak idzie, to idzie – strzał trochę od niechcenia, walczący z prawami fizyki. Czy trzeba mieć Lingarda na Newcastle? Można sobie zracjonalizować, że ze Srokami nie będzie gry z kontry, że kiedyś musi przestać strzelać z niemożliwych pozycji, że szkoda robić minusów. Można też po prostu zbierać kolejne punkty. W tym momencie Lingard jest graczem na poziomie Bruno i KDB, a media wpychają go do Realu, czy PSG.

Mason Greenwood – dużo mówiło się o podwojeniu Liverpoolu w pomocy, a być może to zespół United powinien być tym podwojonym. Wejście Greenwooda z ławki przełożyło przewagę United na gole dające 3 punkty. Za 7.0 młody Anglik wskakuje na półkę ciekawych różnic, nawet mimo dobrego występu Cavaniego. W meczu z Tottenhamem brak miejsca w składzie był raczej powodem defensywnego ustawienia, docelowo na słabszych przeciwników Pogbę można ustawić niżej, uwalniając więcej ofensywnego potencjału.

Kelechi Iheanacho – Leicester nic nie grało przez większość spotkania, a Kelechi i tak wyrwał dwie bramki ze słabych pozycji. 6 oddanych strzałów, jedna stworzona sytuacja strzelecka. Istotne jest też, że to Vardy wycofuje się i pełni rolę podwieszonego napastnika w fazie kreowania akcji. Forma Nigeryjczyka wciąż jest, Lisy nie imponują, ale kalendarz WBA-CRY-sou-NEW podaje tlen.

Matej Vydra – bohater dzikich kart spłacił się już w pierwszym meczu. Bardzo obiecujący występ z 6 strzałami (wszystkie z pola karnego). Może być czymś więcej niż tylko zapychaczem ławki. Vydra strzelał na bramkę z naprawdę ciekawych pozycji, łączne xG to 0.91.

Alexandre Lacazette – 4 strzały, 2 setki, 2 gole. Zadaniowiec FPL znowu robi swoje, tak jak w BGW29. Laca ma już 13 goli i brakuje mu tylko jednego trafienia do wyrównania bilansu z najlepszego, pierwszego sezonu. W czasach, gdy populacja sensownych napastników FPL kurczy się, warto mieć go na uwadze, jeżeli Arsenal odpadnie z LE. Lacazette punktuje idealnie pod FPL – jeżeli wychodził w pierwszym składzie, to od GW26 nie dał punktów tylko z Liverpoolem.

Antyjedenastka GW31:

Fraser Forster – wystawienie bramkarza na West Bromwich kosztem Martineza okazało się nieopłacalnym ryzykiem. Forster puścił 3 gole i sprokurował karnego, ale trzeba oddać, że w pierwszej połowie był sam i nie miał broni. Święci wyglądali, jakby oddali mecz bez walki, komplet obrońców nie był zainteresowany bronieniem, a środek pola nie istniał. Biorąc pod uwagę mecze zeszłej kolejki, może Big Sam stworzył na treningach potwora (wcześniej w wywiadach narzekał, że ze względu na natłok spotkań nie ma jak ćwiczyć nowych schematów). Patrząc po obecnej formie to WBA, a nie Fulham będzie szukało ucieczki przed spadkiem.

Daniel Amartey – drugi pod rząd słaby występ i słuszna zmiana już w przerwie spotkania. Ofensywie West Hamu nie sprawiał kłopotów, przez złe ustawienie nawet nie wchodził z nimi w pojedynki. Obawiam się, że Rogers może przejść na 4 obrońców, szczególnie że w najbliższych meczach powinni być nastawieni na atak. Inna sprawa, że po meczu z West Hamem na ławkę tak samo zasługują Fofana i Evans.

Arthur Masuaku – tydzień temu były pozytywy jego powrotu, teraz schodzimy na ziemię i przypominamy sobie, że gra obronna jest jego problemem. Bezpośrednio winny utraty bramki. West Ham w ostatnich meczach kuleje jako opcja defensywna. Pomimo mocnych początków i nabijania 3-bramkowej przewagi, pod koniec spotkania zaczyna brakować mocy w akumulatorach i kończy się to dramatyczną obroną do ostatniej minuty. Myślę, że jest to efekt zmęczenia sezonem i plagi kontuzji.

Nathan Ake – nie był to najlepszy powrót do składu, nie poradził sobie mimo rzadziej niż zwykle napierającego Leeds. Przegrał połowę pojedynków główkowych, co kiedyś było jego mocną stroną. Zasłużony zjazd do bazy w 58 minucie, ciekawe jak do tego podejdzie Pep. Jedyną rzeczą jaka na dobre może powstrzymać kogoś od uczestnictwa w ruletce występów jest osobista uraza do występów zawodnika.

Ben Chilwell – coś w taktyce krycia strefą poszło nie tak, skoro opiekę nad takim wieżowcem jak Benteke w ostatniej chwili Rudiger i Zouma przekazują niższemu, spóźnionemu Anglikowi. Obrona Chelsea nie dała punktów w dwóch potencjalnie łatwych spotkaniach, współczuję każdemu z jej podwojeniem. W kalendarzu do końca sezonu tylko Fulham zdaje się łatwym łupem. Jeżeli ktoś nie ma większych problemów w składzie, można zastanowić się nad ewakuacją, szczególnie że obecność w innych rozgrywkach nie pomaga.

Raheem Sterling – spec od niszczenia marzeń i nadziei. Ściągany przez menedżerów tylko na to spotkanie żeby potem zmienić go na punktującego z United Sona. Ustawiony daleko od bramki, bez szukania okazji na typową dobitkę z metra do pustej. 5 strzałów (3 z pola karnego) i jedna sytuacja stworzona, niewielkie łączne xG 0.30. Co ciekawe Sterling upatrzył sobie szczególnie jeden sektor boiska:

Sadio Mane – pomimo ograniczonych minut zasłużył na nagrodę publiczności. Wolał po swojemu zmarnować akcję, niż wystawić na pustą bramkę do Joty. Nie doszukuję się tutaj teorii spiskowych – w mojej opinii Mane jest tak sfrustrowany sobą w tym sezonie, że nakręca spiralę błędów. Posadzenie na ławce nie pomogło wprowadzeniu luzu i zdjęciu presji.

Bruno Fernandes – potwierdziło się zaklęcie, że Bruno nie punktuje z Pobgą na boisku. A poważnie mówiąc Portugalczyk rozegrał dobre piłkarsko spotkanie, ale wycofany szukał asysty asysty, niż punktów FPL. Jeden strzał i jedna setka stworzona.

Gabriel Jesus – niby wszyscy wiemy jaką klasę piłkarską przedstawia Brazylijczyk, ale przy układaniu WC mogły kogoś zmylić dwie bramki w lidze z rzędu. Mimo, że City grało z przewagą jednego gracza przez pół spotkania Jesus wykręcił 3 strzały (1 z pola karnego) i 2 sytuacje stworzone. Po tym sezonie Obywatele potrzebują według mnie nie jednego, a dwóch napastników.

Jamie Vardy – kolejny bezbarwny występ, nakryty czapką przez kolegę z ekipy. Dwa strzały ze słabych pozycji i jedna stworzona okazja. Nadchodzący kalendarz kusi, żeby do Kelechiego dorzucić kolegę z ataku, ale raczej skończy się to klasyczną pułapką – Vardy jest daleko od formy.

Harry Kane – po wielu kolejkach upokorzeń w końcu kupiłem Kane’a, nie dziękujcie. Bezbarwny występ jego, jak i Tottenhamu jako całości, osiągnięty wynik był lepszy niż zaprezentowana gra. 3 oddane strzały, tylko jeden z pola karnego. Pozycją na boisku wrócił do typowego środkowego pomocnika. W GW32 gra z dwiema słabymi defensywami, i w to jest główna nadzieja na punkty, bo nastrój w klubie po utracie kontaktu w walce o LM się nie poprawi.