Subiektywnie po GW3

Hity:

Leicester – 5 goli strzelonych City z miejsca imponuje, ale trzeba przyznać że jest to błąd matrixa – 7 oddanych strzałów w meczu, trzeba pogratulować skuteczności. Zupełnym zakrzywieniem rzeczywistości jest Vardy. Przyzwyczaił nas do łamania wszystkich praw FPL, w tym sezonie robi z nich roast. 2 oddane strzały z gry = 1 gol. 5 oddanych strzałów celnych = 5 goli. 11 dotknięć piłki w polu karnym – 4 z nich to karne. Całość zwieńczona „coldmap”, gdzie Vardy zainteresowany w tym sezonie jest tylko wznowieniem gry i karnymi:

Grajcie na Fulham i West Brom, oni są ciency – to punkt stabilizacji w chaotycznym świecie tego sezonu. FPL to prosta gra, widzisz beniaminka, który nie ogarnia obrony to dobierasz graczy drużyn przeciwnych*

*efekt osłabia popularność transferów na Twitterze, w skrajnych przypadkach kończy się spaleniem opcji – patrz Werner

Obaj beniaminkowie to na razie gwarancja minimum 3 straconych goli na mecz. W 6 meczach nasi dzielni dostarczyciele punktów wyłapali oczko – 21 straconych bramek. Nic nie zapowiada poprawy, w obu przypadkach mamy popełniane seryjnie typowe dla nowych zespołów błędy. West Bromwich kopiuje charakter swojego trenera – zaczynają odważnie, pilnują odległości, jadą na fali dobrych interwencji, nic nie jest w stanie ich powstrzymać. Ta wspaniała postawa trwa do pierwszego błędu, szczególnie w drugiej połowie – dochodzi nerwowość, pośpiech, frustracja. Całość zwieńcza pyskówka z sędzią po gwizdku w kwestionowaniu ewidentnej czerwonej kartki.

Fulham na meczową bijatykę wychodzi tak jak trener Parker – z pozą gentelmana, nienagannie ubrane i zachowujące wszelkie konwenanse. Na starcie bójki szybko dostaje poważny cios, który dumnie przyjmuje na twarz, niedługo potem kolejny. Pomimo wyraźnych uszkodzeń trzyma fason i gra do końca, wrzucając nieskończoną liczbę piłek w poszukiwaniu Mitrovica.

W West Bromwich wyraźnie brakuje jakości całej formacji defensywnej, łącznie z pomocą. 52 strzały oddane przez przeciwników to najwyższy wynik w lidze (24 z nich były celne, to również ligowy top). Sytuację ma ratować ściągnięty z Zenitu 36-letni Ivanović. Wbrew pozorom nie jest to głupie posunięcie. Serb wciąż rozgrywał pełne sezony w Rosji (już na środku obrony). Nawet jeżeli będzie odstawać szybkościowo, to Bilić na pewno liczy na to, że będzie przedłużeniem jego poleceń na boisku i zapanuje nad ustawieniem i temperamentem kolegów. Gorzej niż teraz i tak być nie może.

Fulham tymczasem zagubił się w polityce transferowej. Przed sezonem jasne było, że potrzebują środkowego i prawego obrońcy. Problemem było schowanie w szafie i nie wypuszczanie Odoi, Le Marchanda i Reama. Tymczasem ściągnięty został Areola, który nie jest wyraźnie lepszy od Rodaka (a nawet wydaje się na starcie bramkarzem o klasę gorszym), a Tete zamiast wykurzyć ze składu Odoi zepchnął go do środka obrony. Mają jeszcze niecały tydzień na pokutę i postanowienie poprawy.

Karl Darlow – bramkarz z najdziwniejszą ceną w FPL zaśmiał się z niewiernych. Mecz życia, powstrzymany m. in. Kane i Son. 11 obronionych strzałów i 3 punkty bonusowe. Obecnie drugi najlepszy bramkarz w grze robi 200%, by wykorzystać swoją szansę i pozostać w grze po powrocie Dubravki z rehabilitacji.

Trenerzy – w tym całym szaleństwie wielu z nich zachowuje najwięcej zdrowego rozsądku. Nieuczciwy rzut karny na korzyść własnego zespołu: Hodgson i Bruce nie ściemniają, że sytuacja była 50:50. Niezasłużone zwycięstwo: We got away with one. Maybe one point we deserved, we didn’t deserve more. But the character deserved more. Ole Gunnar Solskjaer trzeźwo na ziemi. Rozłożenie na łopatki przez West Ham: “I think defensively we were not good – at all. We were disorganised, unbalanced, losing duels. Offensively we didn’t create. We weren’t able to break West Ham. NES nie próbuje opowiadać, że pierwsza bramka ustawiła spotkanie.
Do pełni szczęścia brakuje tylko żeby Mourinho przemówił ludzkim głosem. Szkoda, że podobnej pokory nie ma w Ekstraklasie i Reprezentacji…

Kity:

Większość popularnych wyborów na wildcard. To była sądna kolejka dla szablonu WC, który zagrał na 20-30pkt. Dzika karta poza naprawą składu powinna być kopem na rozpęd przez kilka najbliższych GW. Przy tak nieprzewidywalnych rezultatach, był to kopniak z niespodziewanej dla menedżerów strony.

Sam chętnie bym zagrał wildcard, by wygrzebać się z czwartego miliona graczy, ale kompletnie nie mam na nią pomysłu. Obudzony w środku nocy nie wymieniłbym 3 must-have na dzikiej karcie, bo takich piłkarzy nie dostrzegam w tym momencie.

Wolverhampton – dla niektórych graczy potrojenie Wilków na dzikiej karcie to deja vu potrojonego Brighton z DGW. Abstrahując od kontuzji Podence, brak punktów Saissa i Jimeneza nie jest przypadkiem. Marokańczyk był granatem wrzuconym w obronę Wilków, może się cieszyć że do kolekcji straconych goli nie dołożył żółtej kartki. Meksykanin w przeciwieństwie do poprzednich spotkań zaliczył ledwo 2 strzały (3 licząc z samobójem). Pozytywy? Za tydzień Fulham.

Rzuty karne – sędziowie od dwóch sezonów robią wszystko by obrzydzić nam oglądanie spotkań. Najpierw karykaturalne używanie – nieużywanie systemu VAR. Teraz wygląda to na polecenie z góry pt. „mamy być najatrakcyjniejszą ligą świata”. Anglicy poszli na skróty i zamiast wprowadzić sprawiedliwe zasady gry, wprowadzili program karny plus. Większym problemem od ilości karnych jest ich przypadkowość. W zależności od meczu te same zagrania ręką są poprawne, albo karane. Takie same starcia są dokładnie analizowane, lub całkowicie pomijane.

Podyktowane rzuty karne:
BGW1  5x
GW2    8x
GW3    7x

Przewidywany Dream Team po GW38? Jest wypisany czarno na białym, pod tym adresem
Dla wzrokowców polecam grafikę

20 karnych na 28 rozegranych spotkań. Jeżeli utrzymamy ten trend, w sezonie czeka nas około 271 rzutów karnych. Ich wykonawcy w najlepszych zespołach mogą liczyć na ponad 20 bramek zdobytych w ten sposób. Kosmos.

PRZEKAŻ DAROWIZNĘ NA BLOGA