Działo się

Mnie ta kolejka mocno zaskoczyła, dając lekcję pokory. Po kilku niezłych wynikach uznałem, że ostatnie punkty złapałem na farcie i czas przed DGW to dobra pora na odświeżenie składu najnowszymi trendami i reanimację nieistniejącej ławki z WC. Skończyło się na 57 punktach, gdzie skórę uratowali głównie piłkarze pozostawieni w składzie.

Klasę pokazał nasz wnioskodawca, ObywaltelKane z 97 punktami. Za brak setki wyklinać może Rudigera, który zabrał pewny CS Reece Jamesa:

Jedenastka GW23 (3-4-3):

Robert Sanchez – tym razem bez CS, ale były wybronione dwie dobre okazje Vydry i Tarkowskiego. Łącznie 6 obron w ciężkim meczu, gdzie Burnley oddało rekordową dla siebie liczbę 20 strzałów (chociaż wiele z nich było uderzeniami rozpaczy z daleka).

Oleksandr Zinchenko – wyróżnienie za postęp między pierwszą a drugą połową. W przerwie ogarnął się i zamknął lewą stronę boiska. Na 8 ostatnich spotkań w lidze Ukrainiec zaczynał 7 i jest to kolejne niespodziewane wyjście z niebytu w obronie City, po Cancelo i Stonesie. Pep w tym sezonie dostał dwa mocne transfery do obrony, ale wymyślił ją zupełnie inaczej, niż każdy się spodziewał.

Joachim Andersen – od czasu do czasu obrona Fulham stwierdza, że chce być solidna. 5 CBI, 5/5 udanych wślizgów i powstrzymanie West Hamu, który dopiero co zrobił z Aston Villi jajecznicę. DCL easy na DGW? Mam wątpliwości.

Stuart Dallas – zadomowił się w pomocy Leeds i niedługo przed DGW wysłał mocny sygnał asystą. Kolejny przypadek, gdzie przy zakupie trzeba zamknąć oczy i zapomnieć o tym, że to obrońca Leeds. Albo można nie zapominać i zobaczyć 7 czystych kont na 22 spotkania. To o jedno mniej niż Manchester United, czy Arsenal. Sam Dallas zaliczył 2 strzały i 2 sytuacje stworzone. Wady? Pole karne przeciwnika trochę go jeszcze parzy, ale nie wymagajmy za wiele. No i strata Philipsa znowu odbije się na defensywie.

Phil Foden – zawodnik meczu z The Reds, 2 strzały i jedna sytuacja stworzona, ale jakość przerosła ilość. Wydaje się, że trio Foden, Gundogan, Sterling będzie najbardziej nienaruszalnym z przodu zestawem na DGW.

Ilkay Gundogan – po raz kolejny okazało się że forma ponad kalendarz, nawet w przypadku gościa który w głowie siedzi w szufladce z defensywnymi pomocnikami. W pierwszej połowie nerwowy, czego skutkiem był rzut wolny kierowany do chorągiewki i przestrzelony karny. Psychika na szczęście nie siadła. Był tam, gdzie spodziewałem się Sterlinga – na piątym metrze dobijając do pustaka.

Joe Willock – wniósł dużo świeżości do jedenastki Newcastle. Statystyki może nie imponują (1 strzał, 2 sytuacje stworzone), ale robił różnicę i swoją szybkością rozruszał grę ofensywną. Przełożyło się to też na efektywność Almirona.

Raheem Sterling – wcześniej robił regularne punkty, mimo że na boisku nie wyglądał na lidera. Z Liverpoolem szczególnie w pierwszej części spotkania to on robił najwięcej wiatru lewą stroną. Punktów mogło być więcej – wywalczony karny i asysta do Fodena na xA 0.48.

Harry Kane – jak na pierwszy mecz po kontuzji to był mocy powrót z 5 strzałami, wszystkimi z pola karnego. Niestety, to tylko West Bromwich, a i w tym meczu widać było braki w maszynie. Punkty pewnie będą, ale mnie nie przekonał do ściągania go na siłę. Przynajmniej na razie.

Dominic Calvert-Lewin – magiczne 12 punktów, świecące na wielu ławkach przed Souckiem. FPL nie jest sprawiedliwa, ale był to logiczny ruch. 1 strzał w meczu i 1 kluczowe podanie, akurat udało się z tego wycisnąć maksa.

Patrick Bamford – nie był to udany mecz, marnował dużo dobrych okazji, ale punkty znów są. 5 strzałów z pola karnego i stała klasa piłkarska. 6.7 to wciąż promocja.

Antyjedenastka GW23 (5-3-2):

Alisson – nie na tym poziomie, nie w takim meczu. W składzie przetrzebionym kontuzjami niezbędne jest, żeby podstawowi zawodnicy grali na swoim poziomie. Być może Allison nie był jeszcze w 100% gotowy i trzeba było wystawić Kellehera?

Trent Alexander-Arnold – mógł mieć 2 asysty, ale i tak nie nadrobiłby błędów z tyłu. Sterling miał autostradę po jego stronie. Anglik był zamieszany w karnego i w drugiego gola, który ustawił spotkanie.

Jan Bednarek – grajcie na Bednarka, on jest cienki. Próba przełamania się w boju nie wypadła najlepiej. Odpowiedzialny za pierwszą bramkę, przy drugiej wziął sprawy w swoje ręce i dobił wynik (dla FPL dobrze, że nie zaliczyli drugiego samobója z rzędu). Trenerem nie jestem, ale nie ryzykowałbym trzeciego z rzędu zawalonego przez Polaka meczu.

Cedric Soares – od 5 kolejek wywalczył skład najpierw kosztem Bellerina, potem na miejsce kontuzjowanego Terineya, ale ostatnim meczem dał mocno do myślenia Artecie. Błąd skutkujący golem na samym początku spotkania, 0 CBI.

Axel Tuanzebe – czy można w minutę zawalić mecz, wchodząc na zaciśnięcie szyków obronnych? Można. Zamiast utrzymania się przy piłce głupi faul, żółta, zgubienie krycia. Zremisowanie wygranego meczu było bardzo, bardzo Manchesterowe.

Antonio Rudiger – kusił ceną, kusił i gdy ponad 125 tysięcy menedżerów nabrało się, zabezpieczył brak CS. Fatalny w skutkach błąd w komunikacji, ale nie spodziewam się żeby akurat za to zagranie miał stracić skład. Szczególnie, że z obrony Chelsea wykręcił najlepsze liczby.

Jack Grealish – pusty przelot z tylko jednym strzałem i 4 sytuacjami stworzonymi o niewielkim xA 0.27. W doliczonym czasie gry zabrał posiadaczom punkt niepotrzebną żółtą kartką.

James Maddison – tym razem z reżysera przesiadł się na próby wykańczania. Do Bruno Fernandesa nie udało mu się skutecznie nawiązać, 6 strzałów, większość z trudnych pozycji z łącznym xG 0.40. Obraz dopełniony żółtkiem.

Pomoc i atak Liverpoolu – wyróżnienie grupowe. 2 sytuacje stworzone (Mane, Firmino). Poza karnym 4 strzały z pola karnego (Jones, Firmino, 2xMane). Rzut karny tylko przypudrował stały problem w ataku. Błędy Alissona nie będą zdarzać się zawsze, a potencjału na gole jak nie było tak nie ma. Justin z kolejnymi punktami z Liverpoolem? Być może, jeżeli znowu stwierdzą, że pole karne jest nie dla nich:

Danny Ings – czwarty z rzędu mecz bez gola, mimo że okazje były. 4 strzały z pola karnego, xG 0.89 – Ings w formie którąś z tych sytuacji by wykorzystał. 10 kontaktów w polu karnym to niezły wynik, ale to wciąż nie punkty FPL:

Michail Antonio – po kilku spotkaniach z rzędu gdzie punktował poniżej potencjału swoich okazji, przyszło mocne zbicie w dół. Jeden kontakt z piłką w polu karnym i same zera w pozostałych rubrykach. Obraz beznadziejnego spotkania dopełniła zmiana, która przypomniała nam o jego wątłym zdrowiu.

PS. Mike Dean oglądał sytuację Soucka z Mitrovicem 23 razy(!) przed podjęciem idiotycznej decyzji. Abstrahując od umiejętności sędziowskich, rozpatrywanie czerwonych kartek przy baaardzo duuużych spowolnieniach, to odbieranie sędziemu możliwości rzetelnej oceny. Jeżeli tak to będzie wyglądało dalej, to coraz więcej zawodników nauczy się symulek pod VAR, żeby błahe sytuacje rozpatrywać jako faule w ofensywie, czy czerwone kartki. W zwolnionym tempie ocenia się tylko fakt kontaktu, a nie jego siłę i dynamikę sytuacji.