Cuda, cuda ogłaszają.

Jedenastka GW22 (3-5-2):

Emiliano Martinez – jako jedyny z Aston Villi dojechał na pierwszą połowę. Samodzielnie utrzymywał 0:0 pięcioma interwencjami. Nie jest wstydem być przełamanym przez Soucka. Punkt bonusowy przy 3 golach straconych podsumowuje występ.

Luke Shaw – zasłużone punkty i jednocześnie wielki pech. Shaw w FPL jest kapryśny, ale na koniec dnia się broni, w końcu 7 punktów przed spotkaniem posiadacze braliby w ciemno. W 45 minut 5 szans stworzonych, w tym dwie setki. Sezon życia Anglika, mogę się czuć pierwszym prorokiem – miałem Shawa od GW1 do GW5. Z prorokami tak już bywa, że czasem giną za swoje czyny.

James Justin- druga dwucyfrówka w sezonie, szanuję każdego kto lojalnie trzyma go od GW1. Przymierzałem się kilka razy do zakupu, ale zawsze zbiegało się to ze średnimi statystykami i blankami w meczach z łatwymi rywalami, które odstraszały. Tym razem Justin też nie rzucił na kolana, ale znalazł się w idealnym momencie w polu karnym i ośmieszył obrońcę. Trochę taki Soucek tego sezonu w obronie – nie każdego przekonuje, ale nie-posiadacze tylko na tym tracą.

Adam Webster – symboliczne wyróżnienie, rozciągnięte na całą obronę Brighton. 4 czyste konta z rzędu, powstrzymany Tottenham i Liverpool. Wyniki zasłużone i teraz pomogło trochę szczęścia z The Reds. xG przeciwników na poziomie kolejno 0.25, 0.51, 0.37 i 1.1

Bruno Fernandes – punkty na farcie i zdobyte bez Pogby, ale trzeba mu oddać że do końca spotkania walczył jakby na tablicy wyników było 0:0. Strzały z każdej pozycji, ale też dostrzeganie partnerów. Nawet jeżeli jest w niższej formie, to jest też pozytywnie szalony na punkcie goli i asyst. 11 kontaktów z piłką w polu karnym, 6 strzałów i 5 sytuacji stworzonych.

Ryan Fraser – to był mocny akcent i zapewnienie sobie miejsca w jedenastce na stałe. xG 0.42 z dwóch strzałów i aż 7 sytuacji stworzonych (2 do Wilsona). Punktów dla Newcastle nie było, ale pojawiła się koncepcja, która na boisku działa i jest to dobry prognostyk na przyszłość.

Raphinha – trzecie punkty z rzędu, forma złapana w ciężkim dla Leeds momencie. 3 strzały, 2 sytuacje stworzone. Raphinia chyba na stałe poszerza grono bardzo ciekawych opcji w przedziale 5.0-6.0 mln.

James Maddison – przerósł Fulham i ich dziurawą organizację gry. xA 1.40 wykręcone z 3 kluczowych podań. Zbliżające się spotkanie z Wolves to wciąż dobra okazja na punkty.

Jessie Lingard – Pan Piłkarz. Moyes kolejny raz udowadnia, że ma plan i z każdego może zrobić zawodnika premium. Teoretycznie absurdalny transfer zaakcentowany świetnym występem już w pierwszym meczu. Spodziewam się wypchnięcia Bowena (lub w wariancie bardziej ofensywnym Fornalsa) z jedenastki. 6 strzałów i 2 gole, mimo że pozycje do strzału były trudne (odpowiednio xG 0.11 i 0.12). Forma jest, choć nie mam pojęcia skąd po pół roku bez gry.

Anthony Martial – wiadomo, poziom trudności niski, ale wykorzystał swoje 45 minut. 5 strzałów, wszystkie z pola karnego. Może to będzie przełomowy moment dla Francuza.

Ollie Watkins – za nim trudne spotkanie, Grealish był ciągle podwajany i musiał sobie radzić sam. Mimo to pozostawał aktywny nawet w pierwszej połowie. W drugiej doczekał się w końcu pierwszego zagranie Grealisha. 4 strzały, wszystkie z pola karnego, ale też dobre wrażenie wizualne.

Antyjedenastka GW22 (5-3-2):

Bernd Leno – idiota nr1

David Luiz – idiota nr2, chociaż możliwe że gdyby nie reputacja Luiza ktoś dłużej analizowałby powtórki.

Jan Bednarek –z doświadczonych piłkarzy zagrał najsłabiej. Słaby w pojedynkach w powietrzu, na ziemi, z prawej i lewej strony, od dołu i od góry. Sytuacji nie ratuje brak faulu na Martialu – i bez tego ocena występu jest jednoznacznie zła. Oby się ogarnął po takiej orce.  Bednarek po nabiciu 23 punktów w 3 kolejki i wskoczeniu na szczyty obrońców FPL wzrósł do 4.9 i zaliczył kolejno 1,1,2 i -7 punktów.

Max Kilman – powinien wysłać kwiaty Luizowi. Saka robił z niego wiatrak, gdyby nie odwrócenie losów meczu, tam byłaby pewna czerwień. Niestety, trzeba przestać się oszukiwać że Kilman to jakiekolwiek uzupełnienie ostatniego slotu obrońcy.

Eric Dier – idiota nr3, co trzeba mieć w głowie, żeby w tak oczywisty sposób na leżąco faulować kogoś (szczególnie Wernera) w polu karnym.

Adrew Robertson – obrońca premium, najdroższy w FPL. Z Brighton dobił do 5 dośrodkowań w 90 minut. Kluczowych podań 0, strzałów 0. W kieszeń schował go nie Thago Silva, czy Ruben Dias, a skromny Solly March, pomocnik przekwalifikowany na wahadłowego.

Thiago Alcantara – miał być cud, miód i kreacja, a wychodzi chimeryczność i przeplatana jakość występów z ogólnym trendem spadkowym. Z Brighton 2 razy próbował dośrodkować (niecelnie) i nie stworzył żadnej okazji strzeleckiej.

Alexandre Jankewitz – idiota nr4, ale też symbol głównego problemu tego spotkania. Przez kontuzje konieczne było uzupełnienie jedenastki młodzieżą, która nie była w żaden sposób gotowa na takie wyzwanie.

Mohammed Salah – ponad 80% opasek poszło do kosza, przy wyniku Bruno powierzenie Salahowi opaski zrobiło 30-punktową różnicę na minus. Paradoksalnie, o ile ostatnim 15 punktom pomogło szczęście, to teraz przyszło wyrównanie pechem. 4 strzały, 2 setki i xG 0.80 powinny przynieść punkty. Jeżeli Egipcjanin miał zrobić rozróbę w FPL, to udało się, ale nie tak jak zakładali posiadacze.

Roberto Firmino – wypoczęty po ławce z West Hamem na tym poziomie musi zrobić różnicę, tymczasem zaliczył nijaki występ. 3 strzały z nijakim xG. Typowo znika z radarów, za nim na dobre się pojawił.

Richarlison – przełamał się DCL (chociaż przy tylu sytuacjach ile miał to był plan minimum), swoje zrobili Siggy i Digne. Brazylijczyk przeszedł obok meczu i zawiódł, bo ostatnio statystycznie wypadał lepiej. Richarlison od zawsze punktuje falami, w tym sezonie ta fala jeszcze nie nadeszła i nic jej nie zapowiada.