Sobota < Niedziela

Stary układ Salah-Son-Kane odgryza się na duecie KDB-Bruno. Wszystkich pogodził jeździec apokalipsy Vardy. Rewanż w środku tygodnia.

Jedenastka GW12 (3-5-2):

Emiliano Martinez – udowodnił starą prawdę FPL, że najlepiej nie ruszać bramkarza przy ft. Solidne 11 punktów, trochę niezłych interwencji i nadrobione punkty z poprzednich kolejek. Piękna perspektywa na przyszłość w kalendarzu BUR-wba-CRY. Z drugiej strony, 11 punktów bramkarz nie nabija brakiem roboty.

Reece James – wymienianie go w gronie najlepszych obrońców GW stało się trochę rutyną. Gdyby zawsze szły za tym punkty, byłby sezonowym wcieleniem TAA. 3 strzały, niestety najlepszy zakończony na słupku.

Michael Keane – środek obrony Evertonu to w tym sezonie drzwi obrotowe, ale akurat pozycja Anglika jest stała. 5 na 6 wygranych pojedynków główkowych, 12 CBI.

Angelo Ogbonna – West Ham w dziedzinie rozegrania stałych fragmentów gry jest w ścisłej czołówce tego sezonu. Włoch skończył mecz z bramką, ale dołożył do tego dwie sytuacje stworzone, z czego jedna była dośrodkowaniem do Balbueny (!). Zastosowany był wariant kojarzony z Rakowa Częstochowa, gdzie środkowi obrońcy nie wracają od razu po stałym fragmencie na swoją połowę, a starają się przydać na szybkiej rekontrze z przodu. Petrasek lubi to.

Eberechi Eze – zasłużone punkty, na które pracował od początku spotkania stwarzając świetne okazje dla Benteke i Zahy. 5 szans stworzonych, część z nich bym zakwalifikował jako prawie – setki.

Ademola Lookman – od czasu kompromitacji z WHU ciągnie grę Fulham, 3 na 4 spotkania z punktami (blank tylko z City). Niestety, powinien też wyłapać czerwoną kartkę.

Gylfli Sigurdsson – w nabiciu statystyk pomógł karny i wykonywane rzuty rożne, ale mamy w FPL błysk Islandczyka. 6 sytuacji stworzonych. Biorąc pod uwagę jak szklanym zawodnikiem jest James Rodriguez, Gylfli choćby w części odrodzony jest bardzo potrzebny Evertonowi.

James Maddison – gość, który od początku sezonu ani razu nie był na poważnych radarach robi wynik kolejki. 6 strzałów, wszystkie z pola karnego. Niestety stawiam na jednorazowy przebłysk. Mimo że to pierwsze poważne punkty Maddisona w sezonie, cena trzyma się pozycji wyjściowej – 7.0.

Jamie Vardy – typowy dzień w biurze. 3 sytuacje, dwa gole, doliczona asysta. Rzeź mas zauroczonych na C Tottenhamem, Liverpoolem czy Manchesterami. Ciekawostka – Vardy pierwszy raz w tym sezonie zaliczył ponad 5 punktów w meczu u siebie.

Che Adams – jeżeli myślisz, że już się wypalił, to spodziewaj się grubych punktów. Kolejny występ przeczący logice ciągłości formy. 8 punktów było najmniejszym wymiarem kary, bo do trafienia dołożył dwie duże sytuacje stworzone kolegom.

Bobby Decordova-Reid – wyciągnął maksimum, gol strzelony mimo tylko dwóch sytuacji. Za 5.2 punktuje w miarę regularnie od GW7. Wady? Napastnikiem jest tylko nominalnie, realnie biega mniej więcej na wahadle:

Antyjedenastka GW12 (2-5-3) „All-out attack”

Mathew Ryan – tradycyjnie niska skuteczność bronienia, tym razem 50%. Co z tego, że Brighton dopuszcza do niewielu okazji, skoro nie mają z tyłu na kim się oprzeć.

Trent Alexander-Arnold – potencjał z przodu to jedno, problemy w tyłach to drugie. Tak jak przed kontuzją, wciąż w słabej formie, niemiłosiernie objeżdżany przez Lookmana i Cavaleiro.

Andrew Robertson – tu słabej dyspozycji w obronie nie da się wytłumaczyć kontuzją. Po jego stronie Fulham zbudowało druga nitkę autostrady do bramki Alissona.

Granit Xhaka – wytrzymał z czerwem do 12 kolejki, doceniamy

Kai Havertz – minęła trzecia część sezonu, a Niemiec wciąż jest ciałem obcym w Chelsea. Jeden strzał, jedna stworzona sytuacja, a to wszystko ze zdziesiątkowanym Evertonem. Mówiło się, że Pulisic miał słabe wejście w ligę, ale Havertz przedefiniował to pojęcie. Na razie ciężko dostrzec chociaż promyk nadziei.

Raheem Sterling – KDB nie ma z kim grać z przodu w tym sezonie. Jego dorobek to jeden strzał w 90 minut i dużo utrzymywania piłki z boku od pola karnego.

Ivan Cavaleiro – chłop miał 3 razy wynik spotkania na nodze. Trzy sytuacje stuprocentowe zaważyły, że zamiast 4:0 jest 1:1.

Sadio Mane – jeden strzał i snucie się po boisku z wielkim Fulham. Wypady w pole karne rzadko spotykane. Jeden strzał, z kuriozalnej pozycji. Szkoda, że dałem się nabrać na tymczasowy angaż Senegalczyka. Z drugiej strony zrobienie minusa na Salaha też byłoby średnią inwestycją.

Garbiel Jesus – nigdy nie będzie Kunem. Miał na nodze soczystą, rozstrzygającą piłkę ale, tradycyjnie czegoś zabrakło. Zastanawiam się jakby się potoczyła kariera Iheanacho, gdyby w roli Brazylijczyka został w Manchesterze. Wykończeniem akcji przerastał Jesusa o kilka długości.

Fabio Silva – grający napastnik za 5.2 z siódmej drużyny poprzedniego sezonu brzmi dumnie, jak plan na tanie uzupełnienie ataku FPL. Tymczasem dla Wolves nie jest to na razie uzupełnienie tanie, ani dobre. 40 mln€ można było wydać na poważne wzmocnienie ataku Wilków. Za połowę tej ceny do Newcastle przyszedł Wilson. Najbliższy kalendarz CHE-bur-TOT-mun będzie ciężkim chrztem dla młodego Portugalczyka. Jeżeli nic się z tego nie wykluje, to Wilki dołączają do grona drużyn na których próbujemy łapać łatwe CS.

Sebastien Haller – piątkowy wieczór upłynął nam w rytmie klasyku: Fabian wybija z piątki na Hallera, Haller przegrywa pojedynek główkowy, Leeds w posiadaniu piłki. 14 pojedynków główkowych, wygrane 35%. Iworyczyk kompromitował się też pod bramką rywala. 5 strzałów z pola karnego, 0% skuteczności. Biorąc pod uwagę przeciągający się powrót Antonio można jednak Hallera obserwować w FPL, przecież kiedyś się musi przełamać.