Punkty wszystkich najpopularniejszych wyborów premium. Biada szukającym różnic.

Jedenastka BGW11 (3-5-2):

Nick Pope – to powinna być kolejna porażka Burnley, tymczasem udało się poza jedną sytuacją wytrzymać napór z pierwszej połowy. 3 duże okazje strzeleckie wybronione, przy golu DCL nie było możliwości na interwencję.

Reece James – kolejny świetny występ, miał szczęście że piłkę przy asyście wrzucał do Giroud, nie Wernera. 2 duże sytuacje stworzone

Patrick van Aanholt – w końcu dał zasłużone punkty posiadaczom, pech chciał że dobry występ Holendra utonął przy wyniku 5-bramkowym. 2 strzały, 3 sytuacje stworzone

Toby Alderweireld – ktoś musiał wybijać namiętne dośrodkowania Arsenalu – w tej roli Belg sprawdził się bardzo dobrze. 11 CBI, 5/6 wygranych pojedynków główkowych. Piąte czyste konto z rzędu, z perspektywy czasu wymiany Reguilona, czy Auriera na Cancelo wygląda kompromitująco.

Salah – to nie był wielki mecz Egipcjanina, ale w FPL wyciągnął znowu 200%. Poza golem – prezentem i daleką wrzutką na głowę Matipa oddał tylko dwa strzały spoza pola karnego. Jako nie-posiadacz mam przed sobą ciężki wybór. Z jednej strony widzę Kevina i Bruno w składzie, przy których przyjemniej się ogląda mecze i od transferu zawsze dawali punkty. Z drugiej strony za plecami czai się ciągle taki widok:

To będzie ciężki tydzień. W niedzielę odpalam o 17. Formułę1 i myślę, że football nie istnieje.

Heung Min-Son – kolejny magik FPL, ostatnie 3 GW to łącznie 3 strzały, 2 sytuacje stworzone i xG 0.38, xA 0.25. 26 punktów nabitych w 3 meczach z czołówką (i Arsenalem). Patrząc w przyszłość trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie, czy traktujemy punkty Tottenhamu jako fart, czy jako umiejętności. Czasem wydaje mi się, że za łatwo tłumaczymy ignorowanie zawodników z jakością słabymi liczbami. Son nie miał pół sytuacji w meczu, miał za to pomysł na strzał i potrafił go wykonać lepiej, niż liderzy przestrzelonych xG z pola bramkowego (tak Werner, patrzę na ciebie)

Wilfried Zaha – nieliczni posiadacze mieli do przejścia drogę krzyżową z dwoma blankami, gdy było tyle pokus kupna Joty i Grealisha. Do tego Palace zaraz wchodzi na ciężki kalendarz TOT-whu-LIV-avl-LEI. Z jednej strony to było tylko West Bromwich, z drugiej tego właśnie potrzebujemy w FPL żeby w takie WBA tłuc. 6 strzałów, wszystkie z pola karnego. Zaha w tym meczu przestał w końcu krążyć z boku boiska i skupił się na robocie napastnika:

Riyad Mahrez – niesamowite, że z tego co zagrał nie było punktów. 4 sytuacje stworzone, ale aż 3 duże. xA1.13. Posiadacze mogą się pocieszać, że transfer się bronił na papierze i boisku. Może to taka anty-magia FPL u Algierczyka w tym sezonie. Jeżeli wyjąć spotkanie z Burnley, to mamy 6/8 pustych przelotów, mimo że w żadnym sezonie nie miał tak częstego miejsca w jedenastce.

Mason Mount – nisza nisz w tym sezonie, a jednak mamy kolejny świetny mecz ostatnio jak na Chelsea dość pewnego składu. Aż 7 sytuacji stworzonych, 2 duże. Szkoda, że wieże wyceniły go wysoko w tym sezonie, w cenie bliższej 6.0 milionów byłby fajnym, nieoczywistym wyborem.

Olivier Giroud – z napastnikiem reprezentacji Francji historia podobna jest jak z Kucharczykiem w Legii. Z każdym transferowym oknem spychany na ławkę, albo i trybuny. Był moment, że ciężko było się załapać do kadry meczowej. W końcu jednak okazuje się, że tak jak Kuchy był niezbędny, tak i Giroud jest must-have. Wykorzystuje nieskuteczność rywali i ciągnie zespół. Po tym meczu może mieć tak naprawdę duży niedosyt. 6 strzałów, z czego aż 3 były dużymi okazjami.

Christian Benteke – są rzezy które ciężko wytłumaczyć w 2020 roku i występ Belga jest jednym z tych fenomenów. Pierwsza wyjściowa jedenastka w lidze, z której zrzucił wydawałoby się pewnego Ayew.

Antyjedenastka BGW11 (3-4-3)

Edouard Mendy – pierwszy duży błąd w Premier League dotychczas idealnego bramkarza. Jeżeli wychodzi w takiej sytuacji z bramki, to musi mieć 100% pewność i kontrolę nad sytuacją. W pozostałej części meczu pokazał już więcej jakości, nie pękł psychicznie.

Conor Coady – to nie był dzień reprezentanta Anglii. Samobój strzelony Salahem, słaba (chociaż według mnie przypadkowa) symulka.

Stuart Dallas – Chelsea to były za wysokie progi. Do anonimowego występu z brakiem stworzonych sytuacji dorzucił wyprowadzenie Bielsy z równowagi nieakceptowalną stratą w końcówce.

Vladimir Coufal – mecz z Manchesterem pierwszy raz mocno zweryfikował braki defensywne Czecha, po jego stronie była autostrada. Zdenerwował Moyesa na tyle, że nie dociągnął do końca meczu, mimo że zmiany w obronie praktycznie się w West Hamie nie zdarzają. Na potwierdzenie wizualnego wrażenia – CBI 0.

Kevin de Bruyne – paradoksalnie. Znowu pozostawił posiadaczy z dużym niedosytem. Mimo 24 punktów w 2 kolejkach, a posiadacze mogli liczyć na znacznie więcej. Wrogiem Belga jest obramowanie bramki. De Bruyne miał dać posiadaczom przewagę nad Salahem, tymczasem tylko wyrównał siły. Mecz oczywiście na najwyższym poziomie, 5 strzałów, wszystkie z pola karnego. 2 duże sytuacje stworzone.

Pablo Fornals – gdyby nie oglądać meczów byłaby to świetna różnica w FPL. Niestety w rzeczywistości oczy krwawią, znowu przestrzelone dwie stuprocentowe okazje. Fajnie, że potrafi znaleźć się w sytuacji, szkoda że ostatni raz na wysokiej skuteczności grał jeszcze poza Anglią.

Matheus Pereira – wydane ponad 8mln€ miało dać największą jakość i dać nadzieję w walce o utrzymanie. Brazylijczyk nie dźwiga odpowiedzialności, największa gwiazda nie może kończyć arcyważnego meczu z Crystal Palace przed czasem, nawet jeżeli kartka nie była oczywista.

Aubameyang – tradycyjnie słaby występ, ale trzeba docenić regres Gabończyka. Tym razem udało mu się pogubić w najlepiej zapowiadającej się akcji Kanonierów. Saka piłkarsko znajduje się teraz dwa poziomy nad nim. Auba do pewnego momentu był tłumaczony ustawieniem na boisku – w ostatnich meczach został jednak sprawdzony w kilku wariantach i w każdym był słaby. Inna sprawa, że taktyka pt.pałowanie dośrodkowaniami na Aubameyanga to policzek wymierzony kibicom Arsenalu w derbach.

Timo Werner – optymista powie, że znowu są punkty. Niemiec w tym spotkaniu otrzymywał wspaniałe podania (np. Chilwell), ale znowu trafianie w prostokąt go przerosło. Tak jak z Newcastle, powinno być kilkanaście punktów, jest asysta pocieszenia. 4 strzały z pola karnego, w tym 2 duże okazje. To głupie, ale mam z tyłu głowy pomysł sprowadzenia go za DCL. Ile czasu da się grać tak absurdalnie nieskutecznie?

Sebastien Haller – nie ważne za ile West Ham kupuje napastnika, każdy transfer kończy się nagłą utratą umiejętności po miesiącu-dwóch od przybycia do klubu. Francuz dokonał rzeczy niemożliwej – przy ogromnej życzliwości fanów i menedżera nie jest w stanie sprostać chociaż 50% oczekiwań, a najlepszy wydaje się tylko wtedy gdy miesiąc nie podnosi się z ławki i zapomina się o jego występach. Tym razem udało mu się wykrzaczyć w spotkaniu z pustą bramką i jednym obrońcą. Od jakiejkolwiek próby strzału ważniejszy był kolejny koronkowy drybling, oczywiście kilometr od przeciwnika.

Che Adams – najpierw były świetne liczby bez punktów. Potem były świetne punkty bez liczb. Teraz nie ma niczego, 0 strzałów w 90 minut z Brighton. Może powrót Ingsa poprawi sytuację. Może.