Home FANTASY PREMIER LEAGUE FPL – Fall, Pain, Life

FPL – Fall, Pain, Life

0

Być graczem Fantasy? Wystarczy oglądać mecze Premier League, wybrać 15 piłkarzy, w każdej kolejce dać Salaha na C i przeprowadzać zmiany.  To przecież gra przeglądarkowa więc wszyscy robimy to tylko dla fanu i pogłębiania wiedzy o naszej ukochanej lidze angielskiej. Cóż, niestety to nie takie proste.

Każda kolejka to oczekiwania, słodki smak zwycięstwa i gorzki smak porażki. Chwile chwały i momenty, gdy chcemy usunąć konto, po czym rzucić to wszystko.  Ale przecież wiadomo, że tego nie zrobimy. Chociaż czasem ciężko trzymać się swoich założeń po kolejnych razach od Bogów FPL. Gdy Chelsea wygrywa 7-0, a grający jako napastnik Havertz jako jedyny z jedenastki The Blues zalicza blanka, akurat gdy kupiliśmy go za -4 i daliśmy C zamiast Faraona. Gdy Pep znów zabija nasze plany rotacją nietykalnego dotąd KdB. Gdy co tydzień mamy nową kontuzję w składzie, lub dopiero co kupiliśmy Raphinhe, Mbeumo czy Vardy’ego. Gdy na ławce zostają soczyste punkty ESR i Livramento, które mogły uratować sezon. I gdy nasz obrońca traci bramkę w doliczonym czasie gry lub po niesłusznie uznanej bramce. Jednak bez tego to nie byłoby to samo. Zwycięstwa smakują dużo lepiej po chwilach cierpienia, z czego wyciągnie przebłysk geniuszu i trafiony kapitan, po chwilach zwątpienia i serii czerwonych strzałek. Gdy nasz skład odrodzi się niczym feniks z popiołów, a my uniesiemy kufle ku niebu w geście zwycięstwa. By zapomnieć o tym wszystkim za 5 kolejek, gdy znów upadniemy, nadejdą nowe pożary i kryzysy, które trzeba zażegnać.

Moja dusza gracza cierpi jednak nie tylko przez kontuzje i blanki, a przede wszystkim przez brak opcji. Za Ronaldo mogę kupić chyba tylko Jesusa i Kane’a z jednym dobrym meczem w lidze, jeszcze ze słabiutkim Newcastle. Gdy w pomocy w półce cenowej Gallaghera czy Benrahmy trzeba wybierać między ESR z dwoma zwrotami w sezonie, a Redmondem, który nie trafia z dwóch metrów w GW9. Dylemat jak „dżuma czy cholera”. Ale chyba wolę się trzymać tego co mam, bo co prawda jest chujowo, ale chociaż stabilnie.

FPL? To sposób bycia. To miłość i nienawiść. Coś, bez czego nie możemy żyć przez uczucie pustki. To również zwykła gra, w której podejmujemy naprawdę niewiele decyzji w skali całego sezonu.  Ale spokojnie, będzie lepiej. Przecież już gorzej być nie może. Prawda?