Drużyna Bloga na GW27:

Ederson – dwa poprzednie mecze bez CSa, jednak teraz przed nim kolejny DGW. Derby i Southampton u siebie to nienajgorsze połączenie. Potencjał na dwucyfrówkę jest spory – dodatkowo napędzić może go rywalizacja o złotą rękawicę. Dwa mecze przewagi nad Martinezem to wcale nie jest tak dużo.

Stones – od blanka w DGW uratował go gol strzelony West Hamowi. I właśnie ofensywą wygrywa z Diasem. Szanse na CSy (MUN&SOU) są dość spore. Bramkowo rozgrywa sezon życia, więc liczymy, że w DGW27 do trzech goli strzelonych w tych rozgrywkach coś jeszcze dorzuci. W Pucharze Ligi już pokonał bramkarza United.

Vestergaard – tak jak w przypadku Stonesa, tak i u Duńczyka liczymy na aspekty ofensywne. Vestergaard jest wyższy niż Sky Tower, Pałac Kultury i Bazylika w Licheniu razem wzięte, a przed nim DGW. Sheffield (a) i City (a) to przyzwoite połączenie. W ostatnich 4 meczach oddał 5 strzałów. Więcej goli od niego z obrońców strzelili w tym sezonie tylko Dallas i Zouma.

Maitland-Niles – to nasz szalony strzał. WBA nie zbłaźnił się w meczu z Evertonem, a przeciwko Brighton zachował czyste konto. Teraz czas na Newcastle, które nie grzeszy inteligencją w defensywie. To trzeci z wybranych przez nas obrońców, którego punktów będziemy bardziej szukać z przodu. No, ale w końcu…jak gonić, to atakując!

Son – wynagrodził posiadaczy. 14 pkt w DGW to wynik dobry, zważywszy na ostatnie mecze Tottenhamu. W ostatnich 3 meczach: 6 strzałów, 13 kluczowych podań i 2 asysty. Skoro Tottenham odbił się od dna, to warto trzymać – choćby dla terminarza, który wygląda co najmniej przyzwoicie. Teraz czas na Crystal Palace, które powstrzymało bandę norweskiego poławiacza śledzi Manchester United. Trudno wierzyć, by udało się z Kogutami.

Gundo – rozczarowanie w DGW, gdzie wiele osób dało mu opaskę. Jak się może odwdzięczyć za zaufanie? Od trzech meczów jest bez liczby, a przed nim kolejny DGW. Rywale? Manchester United, czyli idealny zespół na przełamanie i Southampton, które nie tak dawno straciło 12 goli w 2 meczach. Gundo, easy?

Mount – już za Lamparda mógł się podobać, ale pod skrzydłami Tuchela urośnie do miana piłkarza klasy światowej. Patrzy się na niego z ogromną przyjemnością. Ostatnie 4 mecze? 10 strzałów, 2 gole, 11 kluczowych podań. Absolutnie kluczowa postać Chelsea, przed którą mecz z Evertonem. Forma > terminarz

Salah – gdyby nie był Salahem, to nie powinien się tu znaleźć. Przed Egipcjaninem mecz z Fulham. Liverpool musi uważać, by nie przegrać szóstego (!) domowego meczu z rzędu. Fulham w ostatnich meczach udowadnia, że trzeba się z nim liczyć, a nie przypisywać łatwe 3 pkt. To jedna z ostatnich szans dla Egipcjanina, który – mimo klubowej zapaści – walczy o koronę króla strzelców. Lingard

Kane – ostatnie 4 mecze: 16 strzałów, 5 kluczowych podań i z tego…tylko 1 gol. Forma idzie w górę, tak jak u Sona. Niezły pomysł na opaskę – jeśli ktoś nie ma Gundogana.

Antonio – to, czy będzie grać dla reprezentacji Jamajki, to temat na inną opowieść. Fakty są takie, że w ostatnich 2 meczach (Tottenham i City) trafiał do siatki. Niewystawienie takiego piłkarza, w cenie jak za worek ziemniaków na rozbałaganione Leeds, to zbrodnia. 4 ostatnie mecze: 10 strzałów, 2 gole, 2 kluczowe podania, 2 asysty.

Ings – przed Ingsiakiem przemawia podwójna kolejka. Na gola czeka od 3 meczów, więc Sheffield to dobry rywal na przełamanie. City też zaczęło tracić bramki, więc próbować na Etihad warto. Ostatnie 4 mecze: 5 strzałów, 1 gol, 3 kluczowe podania. Czekamy na więcej.