Drużyna Bloga: BGW33

Martinez – najlepszy bramkarz sezonu przeciwko piernikowej ekipie West Bromu. Co może pójść nie tak? Martinez nie broni w Chelsea, więc nie zakładamy 4 goli puszczonych (8/2=4). To jedno z pożegnań, z człowiekiem który dał nam wiele, bardzo wiele. W GW34 ma Everton, a potem…czerwono mi.

Dunk – casus Trossarda. Świeżo, tanio, tak jak chcesz i w terminarzu się zgadza. Sheffield to zespół, przeciwko któremu Dunk do CS (oby) dorzuci piątego gola w sezonie. Cena (4.9) to kolejny argument za spróbowaniem gonić. – 9.1 TSB%

Alexander-Arnold – Liverpool goni LM, więc musi szukać pomocy po swoich flankach. W dużo lepszej formie od Robertsona jest TAA. Ostatnie 4 mecze to 4 strzały, 12 kluczowych podań -> 1 gol i 2 asysty. Nie zdziwi mnie, jeśli ktoś zaryzykuje z opaską na Newcastle.

Saiss – Wolves może i jest najnudniejszym zespołem świata, ale czy właśnie tego nie potrzebujemy? Saiss, który kosztuje 5.0 jest optymalną opcją, zwłaszcza, że coś może dodać z przodu. Bądźmy jednak szczerzy – przy wariacjach tego sezonu – CS z Burnley nam starczy.

Salah – jeden punkt w meczu z Leeds szału nie zrobił, a przecież Liverpool walczy o Ligę Mistrzów. Przed Faraonem mecz z Newcastle, który aż prosi się aby dać mu opaskę. Czy to doradzamy? Być może. Czy można zaczynać kolejkę bez Momo? Niekoniecznie. W ostatnich 4 meczach oddał 17 strzałów, z których zdobył dwa gole. Musi być lepiej.

Greenwood – przy zajechanym jak 26-letnia Skoda Rashfordzie, emerycie Cavanim, oddychającym rękawami Bruno, popularny Mason staje się naszą strzelbą z diabelskiego orszaku Norwega. Piekielnie skuteczny – ost. 4 mecze: 17 strzałów (!), 4 gole, 5 kluczowych podań, 1 asysta

Trossard – Sheffield zostało już zdegradowane i w końcówce sezonu może grać odważniej. To idealna szansa dla piłkarzy pokroju Trossarda – szybkich, nieszablonowych, dobrze czujących się w grze kombinacyjnej. Zachęca ceną (5.7) i nadzieją na to, że będzie złotym strzałem w tej kolejce. Ostatnie 4 mecze: 7 strzałów, 1 gol, 4 kluczowe podania, 1 asysta.

Lingard – Drink. Eat. Hit Lingard. Repeat. Forma>kalendarz. West Ham jest podrażniony wynikiem z Newcastle, a Chelsea zremisowała z Brighton 0:0. Jak śpiewał Grzegorz Ciechowski na barykadach walka trwa (o Ligę Mistrzów). Kto ma powieść Młoty, niźli Lingardinho? Pięć meczów z rzędu z golem. W ostatnich 4 meczach: 11 strzałów, 5 goli, 2 kluczowe asysty, 2 bramki. Ja (menedżer niejakiego FILIPWELT) daję mu opaskę, a Wy róbcie, co uważacie.

Jota – ciekawa róznica dla goniących albo dla tych, których nie stać na Salaha. W ostatnich dwóch meczach oddał po 5 strzałów, więc czekamy na konkrety. Zwłaszcza z ceną – 7.0 przy Salahu to jak promocja na pomarańcze w Kauflandzie. Warto spróbować, zwłaszcza, że Newcastle to nie są wirtuozi gry defensywnej.

Watkins – mecz z West Bromem, który w defensywie ogarnia mniej więcej tak bardzo, jak kibic wracający po przegranym meczu swojej drużyny, upojony 4 godzinną libacją w gronie przyjaciół, wygląda dość świeżo. Aston Villa udowodniła, że może postraszyć – nawet City – i tylko dzięki głupocie Casha nie zdołała powalczyć o punkty z Obywatelami. W ostatnich 4 meczach 2 gole i  dorzucona jedna asysta.

Iheanacho – maszyna, która strzela i się nie zatrzymuje. New Odemwingie. Ostatnie 4 mecze: 20 strzałów (!!!), 6 goli, 4 kluczowe podania i mecz z upierdliwym niczym poranny kac albo wieczorne wzdęcia Crystal Palace. Mecz łatwy nie będzie, ale cel uświęca środki. Lisy grają o Ligę Mistrzów i na potknięcia nie ma miejsca.