Rysy na szablonie.

Jestem pewien, że gdzieś głęboko w trzewiach waszych mini-lig odnajdziecie drużyny z Hazardem, Robertsonem, Arnautovicem, Kingiem, Holebasem i Vardym. Czasami nawet z czterema przedstawicielami tej wesołej kompani. Drużyny, tuż przed dziesiątą kolejkę pełne potencjału, blichtru sprowadzone w jej trakcie do toczonym robakiem trupów. Definicje naiwnych oczekiwań i zderzenia ze ścianą rzeczywistości. To pierwsze rysy na chwalonym jeszcze całkiem niedawno przeze mnie szablonie. Jakie są pierwsze objawy zmian chorobowych szablonu? Regularne nowe nisze, brak punktów na budżetowych slotach i przestrzelone opaski premium. Zacznijmy od tych ostatnich. Zgodnie z przewidywaniami punkty dali pomocnicy Liverpoolu: Salah dosłownie pokonał wszystkich niewiernych i zrobił to czego nie potrafił z Cardiff Kane. Dał solidne punkty na opasce. Mogło być więcej, ale 30 punktów kapitana to u niejednego niemal połowa punktów z weekendu. Albo 15, bo aż 840 000 menedżerów nie dało mu w sobotę C. Tyle samo punktów dał Mane, trafiony strzał każdego kto wierzył w przełamanie Senegalczyka po pięciu kolejkach bez punktów. Opaski jak Hazard, Laca, Firmino poszły w piach. Szczególnie żal tej Hazarda, bo Chelsea na Turf Moor nawet się nie spociło. Budżetowe punkty Bournemouth dostał każdy kto miał w składzie kogoś z trójki Brooks, Fraser lub Wilson. Potłuczony King jedenastkę Wilsona mógł oglądać tylko z trybun. Gorzej z całą resztą budżetowej watahy: zawiedli Jimenez, Mitrovic, Arnautovic, Ings oraz popularni Maddison, Pereira i Schurrle. Asysty Richarlisona lub Zahy to takie resztki ze stołu. Mało. Bardzo mało w obliczu straconych czystych kont Liverpoolu czy Wolves.

Szablon się kruszy, trzeszczy, chwieje bo raz jeszcze punktują Pereyra, Martial i Aubameyang a tabele dodatkowo przewrócić mogą jutro Kane, Trippier, Aguero lub Sterling. Zresztą wystarczy tej nudnej automatycznej wyliczanki. Co właściwie wiemy? Niejeden syty menedżer wolał zaoszczędzić transfer i nie ryzykować z niszowcami. Błąd, szybko zapomnieliśmy, że forma > kalendarz. Dwa, defensywy BUR/HUD/FUL i CAR, polujemy na nie dalej. Już na TT pisałem, że największą wadą posiadania Mitrovica jest niemożliwość wystawienia go przeciwko obronie Fulham. Trzecia rzecz to wpychanie palców tam gdzie nie trzeba. Grzebanie w solidnej obronie rzadko opłaca, a pierwsze transfery out, np Alonso, były błędem, podobnie jak założenie, że rozgryzło się założenia taktyczne Kloppa czy Emery’ego. Takiego wała panie i panowie. Pozorna iluminacja, olśnienie, uczucie że wiem lepiej, że jestem silniejszy lub mądrzejszy kończy się najczęściej wspomnianą na wstępie kolizją ze ścianą. I może dobrze, bo nic tak nie ustawia składu i następnych transferów jak sprowadzenie do parteru i wskazanie miejsca w szeregu. I zen, pieprzony, zen bo wkurwa po weekendzie jest tyle, że można by bloga nim wybrukować. Tak więc spokojnie. Nie zawsze trzeba rozumieć aby było pięknie.

 

PRZEKAŻ DAROWIZNĘ NA BLOGA