Milner? Who the fuck is Milner?

Rudy Szkot, a jakże, zasłużenie powraca do Premier League. W barwach QPR, mojej ulubionej drużyny ery Championship Manager , w sezonie 12/13, wbił 2 gole i 3 asysty; rok później 3 gole i 6 asyst po czym zmienił klub na Hull City. 3 gole i 5 asyst w sezonie 15/16; gol i 3 asysty po awansie do Premier League. Cała ta wyliczanka udowadnia, że lewy obrońca reprezentacji Szkocji (fun fact: zadebiutował w meczu z reprezentacją Polski) to typ ofensywny z ciągiem na bramkę przeciwnika. Od wczoraj, za sumę około 10 milionów funtów (niemal 1/3 tego ile PSG daje za Sancheza, taka uwaga do księgowych Kanonierów) to nowy obrońca power metalowej kapeli Kloppa.

W minionym sezonie po lewej stronie obrony Liverpoolu biegał Milner. Taka zmutowana krzyżówka obrońcy i pomocnika. Kolejny sukces, po transformacji Firmino, fabryki mutantów Kloppa. Opcją był również Moreno, ale bądźmy poważni. Porównajmy miniony sezon Milnera i Robertsona:

Clipboard02

Następnie poprosiłem 11 latka aby obiektywnie wskazał tacie, który z lewych obrońców w sezonie 16/17 miał lepsze cyferki? Mylące co najwyżej może być 7 karnych Milnera – reszta statsów niekoniecznie wskazuje Robertsona jako naturalnego zastępcę Milnera. Jedyną przewagą Robertsona jest gra lewą nogą i celniejsze crossy.

Obrońca 5.0 z czołówki tabeli powinien kusić. Tyle, że Robertson nie ma pewnego miejsca w składzie a Klopp zapowiedział rotację sponsorowaną Ligą Mistrzów. Teoretycznie Robertson ogrywać się może w rozgrywkach grupowych LM a Milner grać dalej w lidze. Może być też dokładnie na odwrót.

Pozostaje kalendarz the Reds: wat – CRY – ARS – mci – BUR – lei. W kratkę. Z kiltu Robertsona. Na koniec video z szatni Liverpoolu i spokojnego weekendu życzę.

 

Pierwszy sezon poza TOP10k. Czas na rewanż!