Ostatni.

Napisałem ostatni i patrzę się na ten krótki wyraz od kilkunastu minut. Długa pauza do zagrania na scenie, publiczność nie wiedziałaby o co chodzi.

Wpatrzona w aktora na scenie, zastygłego, nieobecnego, patrzącego na nich w taki sposób że poczuli się przezroczyści, niewidoczni i nieistotni. Próbujący odgadnąć co artysta miał na myśli, ich zwoje mózgowe powoli się przepalają. Coraz poważniej zastanawiają się czy przyjście do niszowego teatru na sztukę pod tytułem #FPL było rozsądną decyzją. Przecież mają tak mało czasu. Zegar zawsze odmierza w taki sam sposób a jednak odczuwają że czasu jest coraz mniej.

Na siebie, partnera, dzieci. Ale w jakiś magiczny sposób, udało im się wygospodarować chwilę na teatr. Kredyty, raty, kasy starczyło tylko na ten jeden spektakl. Kiedy tak rozmyślają ich głowa mimowolni skanuje salę. Na szczęście nie są sami, ludzie jak na nich spojrzeć. Podobni do nich, ich twarze wesołe ale oczy takie smutne jakieś. Tego nigdy człowiek nie jest w stanie ukryć, chyba że podczas wypadu do Amsterdamu. Właściwie to nie ma wolnych miejsc. Od zawsze wiadomo że nisza wypełnia się po brzegi, może kiedyś się przeleje i przestanie być taka nasza i swojska a mainstreamowa. Teraz patrząc na scenę, szukając sensu w ciszy po tym jednym wyrazie, należy tylko do tych kilku osób w trybunach i jednej , całej w czerni na scenie.

Mogłem wczoraj nie pić pomyślał aktor na scenie, kiedy próbował przypomnieć sobie dalsze słowa teksu jakie miał wymówić na scenie. Przecież mówił to już tyle razy, 37 dokładnie a teraz jak by jakaś pustka a on stojąc na scenie, właśnie pustkę przedstawia. W ciszy jaka go otacza, coraz częściej słychać szuranie nóg, krzesła zaczynają skrzypieć, ludzi wiercą się, wyczekują dalszej części spektaklu. On też zaczyna się niecierpliwić, w głowie dalej pustka, jednak spróbuje wypowiedzieć jakieś słowa.

Coutinho z Boro . 15 bramek straconych przez Boro w ostatnich 6 meczach i Liverpool walczący o UCL. To wydaje się proste, to wydaje się takie oczywiste. W dodatku, w końcu jest do kogo podawać piłkę, kiedy Stu biega z przodu i czeka na jedno, genialne prostopadłe podanie.

Batshuayi z Sunderlandem. Pierwszy gol w Premier League, występ od pierwszej minuty, kolejna bramka, teraz mecz ze spadkowiczem. Miłe zakończenie sezonu dla Belga, który walczy o swoją pozycję w przyszłym sezonie.

Kane z Hull , 2 bramki dzielą go od Lukaku ,przed nim jeszcze spotkanie z Leicester. Może być mniej do obrobienia z Hull. Hull już jako spadkowicz, słabe morale. Dobra okazja do tego aby drugi sezon z rzędu zostać królem strzelców Premier League.

Jesus z Watfordem. Nie mówię że Watford się położy i przejdzie obok spotkania. Tylko czy walka z rezerwami Chelsea pokazała że City może ich rozbić , strzelając podobną ilość bramek?

Przypadek tych 4 zawodników lub raczej 4 drużyn w których obecnie występują wspomniani zawodnicy jest prosty do przyjęcia. 4 najlepsze drużyny tego sezonu, grają z 4 najsłabszych drużyn , z których to 3 spadły już do niższej ligi. Fajnie to wygląda na papierze. Szkoda że Tottenham już nie musi walczyć o pkt, tylko i aż Kane musi a właściwie może. Podobnie z Chelsea , kto wyjdzie w ich składzie? Tego nie wiem nikt. Czy granie bezpieczne to wybór pomiędzy Coutinho , który z WHU rozbił bank a Jesusem? a może to nie Jesus tylko KdB/Silva/Sane albo Aguero?

Dla tych którzy nie przepadają za prostymi rozwiązaniami lub chcą przechytrzyć swoich konkurentów, tak po ludzku ich wykiwać, utrzeć nosa, pozostają takie oto nazwiska w poniższej sondzie.

Cisza. Koniec. Muzyka.

Właśnie siedzę i knuję o #FPL. szukam drugiego, lepszego Odemwingie #dziwneprzeczucie4ever