mou

W Poznaniu, na Wildzie, mieszka Szatan. Przy placu Marii Skłodowskiej Curie 5, ciągnąc zimne puszkowe Tyskie, kolega Jankes opowiedział onegdaj taką oto historię: Było ciepłe lato 97′ choć czasem padało. Mieszkał niedaleko, gdzieś w kamienicy na górnej Wildzie. Tej konkretnej deszczowej nocy strzeliły mu w domu korki. Ciemno wszędzie. Na klatce schodowej również. I tak cholernie pusto. Po omacku, trzymając się kurczowo starej, wytartej poręczy schodził powoli w dół licząc stopnie. Nagle poczuł, że coś naśladuje jego każdy krok wywołując dodatkowe, ledwo wyczuwalne drżenie desek. W tej samej chwili chłód wdarł się przez żebra, przeszył go na wylot, zostawiając na karku prawie mroźny pocałunek a obok ucha usłyszał wyraźny szept starej kobiety – obróć się a wyrwę ci serce. Jankes się nie obrócił dzięki czemu tego słonecznego dnia opowiedział nam swoją historię. Dreszczyk, jaki wywołała, towarzyszył mi przez resztę dnia, w trakcie wykładów, i później gdy kładłem głowę na poduszkę. Podobny dreszcz potrafi zamienić w słup lodu, kiedy nagle w przegródce plecaka nie ma portfela. Bo zawsze tam był a omyłkowo jest w innej. Albo kiedy słysząc hiobowe wieści przeszywa nas chłód smutku, lub gdy za zakrętem brakuje, wyczekiwanej wcześniej, bliskiej osoby. Jest też inny rodzaj niepokoju i dreszczu. Brak w składzie Kuna Aguero. Dramatyzuję? No serio, ja się obawiam nie posiadać w drużynie Argentyńczyka.

Ostatnią tegoroczną kolejkę otworzył zażarty pojedynek Hull City z Evertonem. Siedząc w tym samym czasie na mieście nie wylewałem za kołnierz stąd wynik sprawdziłem rano, i po raz kolejny pochwaliłem siebie za udaną czujkę z Bainesem, a zganiłem za rzecz jasna inny transfer w obronie. W sobotę, po 15:00, już twardo przejąłem w rodzinie centrum sterowania multimediami i w kolejce na setkę gasłem z każdym kwadransem. Ławka Jonesa, po stracie CS przez DDG, nawet nie bolała – zwłaszcza, że prawdopodobnie zagra w GW20. Brak Cedrica, którego zastąpiłem Jones’em nawet ubawił. Kolega, licząc na CS Świętych, kupił za Clyne’a van Dijka. Drugi znajomy zdublował obrońców Chelsea wywalając kasę na Azpiego. Ostatnią szansę dałem Siggiemu odkładając transfer Phillipsa na dzisiejszy wieczór. Sędzia na Old Trafford odebrał mi punkty za dwie bramki kapitana Ibry. Takimi historiami można wybrukować dziewiętnastą kolejkę. Połowa sezonu, i ostatnie godziny przeklętego roku 2016, to prawdopodobnie dla wielu w FPL sylwestrowa masakra piłą mechaniczną i fantastyczny przyczynek do rozpoczęcia wlewania w siebie alkoholu.

zlatan
Mając mało czasu trzeba ciąć ostro i decydować szybko. Siggy i Payet out. Koniec patrzenia w cyferki: Sigurdsson ponownie dużo strzelał (4 razy, w tym 2 celnie, 2 stworzone szanse) a Payet szalał po całości oddając dzisiaj aż 8 strzałów, w tym 3 celne. I co z tego Panowie? 2 + 2 równa się 4 punkty. Amat daje tyle samo punktów co Jones, dodatkowo łapie 5 żółtą kartkę, a rotacje bocznych obrońców Puela przyprawiają o wstyd nawet Pochettino. Tniemy i naprawiamy. O kolejkę za wcześnie wystrzelił Phillips; przy kalendarzu WBA i dzisiejszej formie będzie motorem drużyny Pulisa. Statsy na punkty przekłada nareszcie Pogba – dzisiaj 7 strzałów, ale tylko 2 celne. Mkhitaryan słabiej – tylko 3 strzały, 1 celny – więcej strzelał Ibra (4), fajny mecz rozegrał Martial (3 celne strzały z 4). Nawet Fellaini oddał 5 strzałów. Generalnie dominacja zespołu Mourinho: 32 strzały, 23 stworzone szanse i aż 51 crossów (z czego 12 Valenci). Powinno być 4 : 1. I nie powiem, bramka Boro w kontekście OR bawi. Czyste konto niespodziewanie traci Chelsea a Costa i Hazard dalej, regularnie punktują. Kapitan Costa > Kapitan Ibra. Zero punktów Alonso przyjmuje z pokorą – raz, lubię Croucha; i dwa, wcześniej dawał pewne punkty, teraz to szablon. UPDATE: Przyznana post factum asysta zamienia te 0 na 3 punkty. Biorę to za zwiastun udanego Nowego Roku.

chelsea
Hatty wbija Gray, ale kalendarz mówi nie. Kto kupił go wcześniej zarobił wuchtę punktów i zebrał kudosy na dzielni za fantastyczne wyczucie różnicy. Bonusy oraz CS zalicza, coraz bardziej popularny, Ake – teraz Arsenal i wyjazd do Hull, od GW22 dwa fajne mecze u siebie. Stanislas tylko asysta, ale był sercem i rozumem Wisienek. Fajna różnica. Polecamy.

Ostatnie spotkanie przeszło mi bokiem. W zasadzie nie miałem wyboru; kobiety potrafią postawić na swoim. Końcowy wynik cieszy: grający ponownie na fałszywej 9 Firmino w pierwszych 60 minutach miał tyle udanych dryblingów co Mignolet ale w trakcie całego spotkania odwalał brudną robotę wykonując 5 wślizgów i zaliczając 4 udane przechwyty; Lallana złapał asystę przy bramce Wijnalduma ale z babsami to się nie popisał; Clyne nieoczekiwanie kończy spotkanie z CS a Aguero – napastnik, któremu dedykowałem wstępniak – z taką formą i bylejakością Guardioli, nie jest aż tak wielkim zagrożeniem jakiego się spodziewałem. I okazuje się również, że daleko mu do statusów must have oraz kun easy.

Bardzo przeciętną kolejką zamykamy rok 2016 i tym samym przekraczamy półmetek sezonu 2016/2017. To najprawdopodobniej najciekawszy sezon odkąd param się FPL. Chyba też najtrudniejszy. Panie i Panowie; dużo decyzji przed nami. Już w Nowym Roku trzeba odpalać następne transfery, rozważyć sens pójścia do łóżka z dziką kartą i zdecydowanymi decyzjami odciąć gnijące kończyny mijającego właśnie tegorocznego szablonu. W Nowym Roku życzył bym sobie więcej czasu dla siebie, rodziny i dla tego co mnie spala a wszystkim czytelnikom niszowego Bloga FPL, menedżerom uzależnionym od FPL i EPL, wszystkim co wpadają tutaj przelotnie i wszystkim stałym bywalcom salonu życzę odwagi w życiu, szczęścia w miłości, dobrych wyborów i umiejętności zachowania balansu pomiędzy rzeczywistością a zabawą. Pozdrawiam Was serdecznie i wszystkiego najlepszego w roku 2017.

 

Sprawdź

Beniaminek – Huddersfield Town

A imię jego Tom Ince. …