518850882

Ten pan – notabene może najpopularniejszy, a na pewno najwidoczniejszy chyba ostatnio kibic Lisów – poczeka na majstra do poniedziałku, lub do przyszłej soboty, my natomiast zmuszeni jesteśmy ogarnąć GW36 jakąkolwiek klamrą logiczną. Trochę jestem pogubiony. Mane???

Najbardziej nieprzewidywalne FPL bywa pod koniec sezonu. Podobnie jest na początku a potem na środku pomiędzy wódką a zakąską, stąd jeżeli dzisiejsze punkty to nie wina Tuska to co? Na dobry początek zapodajmy tweet jaki pojawił się w trakcie pierwszego niedzielnego meczu:

Liverpool FC ‏@LFC 1m1 minute ago
Congratulations to lucky fan Pedro Chiravella who won a competition to start for Liverpool today at Swansea

Efekt Kloppa wpisuje się w długą tradycję przeklinania w końcówce sezonu zawodników z Anfield Road. Lista strat, na które naraził nas Liverpool prawdopodobnie przekroczyła już zysk z DGW34. Paradoksalnie przed  podwójną kolejką to Coutinho, może Firmino, będą jednymi z najczęściej sprzedawanych graczy. Swansea przejechała się po juniorach 3 : 1, Coutinho zagrał 45 minut, Sturridge pełne 90 zyskując punkt więcej. Clyne za zero. Mignolet kilku menedżerom zafundował przynajmniej punkty Darlowa. W ogóle atak: Lukaku – Rashford – Sturridge zarobił krocie. Niewiele brakowało aby na dwóch punktach skończyli popularni Defoe i Carroll a na koniec dnia, w podobne bieda klimaty wpisał się Aguero i równo jak leci cała obrona MCI. Taka kolejka. Bez szablonu panuje chaos a anarchia fantasy premier league przekłada się na absurdalnie skrajne wyniki.

Są jakieś wnioski: Trudno zachować cierpliwość do KDB i pomocników the Reds kiedy Sunderland i Newcastle zażarcie walczą o przetrwanie a West Ham bije kolejne rekordy punktów w lidze. Sturridge dzisiaj 90 minut, Benteke gol a Ings ponoć wyrywa się aby jeszcze raz zagrać u siebie. Transfer Sturridge’a na DGW37 może nie jest aż tak dobrym, a przede wszystkim pewnym pomysłem, jak się wcześniej wydawało. Wiele zależeć będzie od czwartkowego półfinału. Natomiast jutro punktów nie może stracić Tottenham i kto wie, może Chadli albo Eriksen będą gwiazdami trzech ostatnich spotkań. Tak jak dzisiaj Mane. Nie odpuszcza również Luis van Gaal; po napisach końcowych chciał wytargać za włosy dziennikarza SKY, prezentując w tak bezpośredni sposób starcie Fellainiego z Huthem. Zaangażowanie – to też jakiś pozytyw przed DGW37 no nie?

https://t.co/sY4IM1wEzI

Napisałbym coś o 3 golach wioskowego głupka z garnkiem na głowie tylko że skrępowany kablami Matrixa nie widzę dalej niż pozwala system. Noble, Mane… Matrix się wiesza, wychodzą na wierzch alternatywne wszechświaty. Szaleństwo. Neo? Kobieta w czerwieni? Nie to posiadany przez 0.4% Kelechi Iheanacho.

36 kolejka prawie za nami. Rozgrywana w oparach chaosu, przy zapachu grillowanej podwawelskiej i zimnej majowej Tatrze wyrwała się ze zdroworozsądkowych założeń. Górą są niszowi menedżerowie, bo Deeney, Martial, Kelechi, Mane, Noble, Long czy Darlow to totalne różnice, trudne do przewidzenia, będące dzieckiem intuicji i spontany a nie chłodnego wyrachowania. Pokłon dla posiadaczy. Gdzieś tam na pewno drinki wali szaleniec, który celowo lub przez pomyłkę, oddał triple C Mane’owi.

Dwie ostatnie kolejki sezonu to czas bestii. Nie ma sensu cackać się dalej z Kloppem czy Pellegrinim – dajmy szansę ostatnim wojownikom sezonu.

 

 

Pierwszy sezon poza TOP10k. Czas na rewanż!