western

Miasteczkiem Blank City od 28 miesięcy rządził krostowaty hodowca bydła. Z jedynej w mieście wieży, twardą ręką i złotym rewolwerem dusił  w zarodku każdą myśl o wolności i nadziei. Przemocą, gwałtem i podstępem.  Każdego ranka jego banda zakapiorów trzepała regularnie chaty tubylców zostawiając im wyłącznie niezbędne ziarna pszenicy, skażoną wodę i zimne podpłomyki. Dwa dni po święcie Dziękczynienia najodważniejsi mieszkańcy, ciemną nocą, wysłali do sąsiedniej prowincji najodważniejszego z pierworodnych synów. Z czterema złotymi samorodkami i garścią zapomnianych meksykańskich monet wyruszył szukać pomocy. Fortuna nieoczekiwanie wynagrodziła ślepą odwagę a najodważniejszy z synów Blank City zwerbował drużynę śmiałych i bezinteresownych rewolwerowców. Llorente, Baines, Morrison, Phillips, Firmino, Brunt, Coutinho, Grosicki, Lanzini, Carrol oraz Kane …  Kosztem minimum 8 monet, pełnym galopem, niczym na skrzydłach wpadli do uciśnionego miasteczka. Prosto pod lufy czekających w pułapce bandytów krostowatego. Pierwsza salwa zmiotła z siodeł niemal całą drużynę. Próbował Grosicki, rewolwer wyciągnął Coutinho. Kolejne strzały powaliły ich jak szmaciane lalki. O gałąź skaleczył się Carroll. I z marszu skonał. Pozostawiony na tyłach Kane nie przeżył nawet 11 minut – zabłąkana kula urwała mu pół stopy. Najodważniejszy syn nie wierzył własnym oczom. Dookoła trwała krwawa jatka, świstały kule. Wyciągnął sztucer, wycelował w samego krostowatego i przestrzelił paskudnie. Ktoś go potrącił, kopnął; otoczony przez bandytów padł na gorący piasek. Zapłakał skonany plując czerwonym pyłem. Ludzie krostowatego zabili ostatniego z rewolwerowców a ostatnie kule wycelowali w młodego. Jest mój – krzyknął hodowca bydła. Wymierzył złoty rewolwer i krok po kroku, leniwie, ociągając się, ciężko sapiąc, podchodził do młodego. Ten otworzył zmęczone oczy, potoczył dzikim wzrokiem po pobojowisku i ruchem niemal z legend rzucił się na bossa. Wyszarpnął mu złoty rewolwer a w plugawą czaszkę wpakował trzy kule. Bandyci odstąpili.. bywają bowiem takie chwile kiedy nie stawia się bogom a widząc przegraną sprawę chowa broń i odchodzi. Mówiono o nim King. W mieście świętej Wieży.

 

Pierwszy sezon poza TOP10k. Czas na rewanż!