cp

Kiedy drugim najlepiej punktującym napastnikiem we własnej drużynie jest Llorente – uruchomił 8 punktów McAuleya – to znak, że dość konkretnie poszło nie tak. 43 punkty to może jeszcze nie tragedia, ale mam świadomość ile fuksa było w owych 43 oczkach. Bournemouth przestrzelił chyba trzeciego z rzędu karnego; mój Bertrand zachował czyste konto. McAuley wszedł za kontuzjowanego Llorente; patrząc na sportowego wkurwa Swansea czuję, że napastnik Łabędzi zagrał by i tak za 2 punkty. Mane wykorzystał ten jeden strzał przed kontuzją, punkty nieoczekiwanie dał Aguero. W takich okolicznościach przyrody wypada zapalić kadzidełko, podziękować bogom dyskretnie za łaskawe spojrzenie a nie jechać po bandzie z jadem i wkurwem. Zwłaszcza, że następną kolejkę odpalamy już o 20:45 we wtorek.

O czym więc pisać? Z Ratajem męczymy temat dzikiej karty. Mimo, że to wciąż czysta erystyka to nowe otwarcie  kusi. Wymieniłbym całą obroną, z dwóch pomocników i tyle samo napastników. Dziką kartę trzeba czuć; nic na siłę. Do tanga trzeba dwojga; te klimaty. A mięty nie ma. Nawet przy barze nie umiem zagadać. Kolejkę w środku tygodnia chyba lepiej przetrwać. Chyba. Drugi problem to powracający Ibra. Mam wrażenie, że więcej jakości i energii leży w Manchesterze po stronie drużyny Guardioli. Stąd zostawię Aguero w składzie. Wahając się. Trzeci temat to jakość. Końcówka sezonu rządzi się własnymi prawami; szablon gra lepiej niż nisza a trafić walczaka w ostatnich ekipach  będzie trudno. Nie widać tego może po kolejce z 9 czystymi kontami. Pisałbym ponownie o bapsach EA, o tym jak Navas zgarnął pełną pulę, ale uprawiam czynnie spokój ducha przed poniedziałkiem. Nerwów szkoda.

C8bRfF3WAAMw8UI

Poza tym wiosna. Widać to w pogodzie, na czacie i w energii poświęcanej FPL. Demokryt z Abdery, szalony filozof i kultysta wewnętrznego spokoju, twierdził, że ludzie z przypadku uczynili mamidło, którym usprawiedliwiają swą własną głupotę. I tak serio myślę czy trwanie przy okulawionym zespole ma sens. Z jednej strony Hold the Line; z drugiej nowe rozdanie i wiosenne porządki. Tą myślą kończyć będę wpis; przed nami maraton a mi pozostało kilka godzin aby zadecydować o końcówce sezonu. Nic nie jest tym czym się wydaje.

 

Pierwszy sezon poza TOP10k. Czas na rewanż!

Zapisz się na newsletter, bądź na bieżąco!

Bez spamu!