odwrót napoleona znad moskwy

Przypomniał mi się odwrót Napoleona spod Moskwy. Cesarz jest samotny. Zimny wiatr tnie po twarzy, pod sztywny od mrozu płaszcz wciska się marznący śnieg a ukochany siwek ledwo pociąga nogami. Głodna armia przez zaspy brnie dalej. Chaotycznie; słaniając się; pozostawiając rannych padlinożercom. Chaos nie próżnuje. Szarpie i kąsa, ale Marszałek Ney dwoi się i troi resztkami sił broniąc tyłów. Przegrany Napoleon z szeregów maszerujących zjaw wyławia kątem oka ostatnich bohaterów. Jestem daleki od cesarskich analogi ale czuje się podobnie wyczerpany. Kampania wygląda na przegraną a ostatnie bitwy wypruwają tylko ostatnie nerwy. Wczoraj zasnąłem przy Manchesterze United. Zmogły mnie tylko dwa piwa – fakt; 10,5% ale 0.33 – zmogły, zasnąłem przy 0 : 1 w okolicach 80 minuty. Rano niespodzianka. Dzisiaj druga runda do momentu bramki Aguero nie brała jeńców. Nie gra Bertrand; wchodzi Baines z ławki. Spadają czyste konta; kapitan Alexis bez punktów, bramki trolli .. wówczas wpadają punkty Aguero i Redmonda a zmęczony ja pośród zmarnowanych szans widzę, użyję może na wyrost słowa … bohaterów. Bramki Kuna, Redmonda a później Origiego dają jakąś najprostszą satysfakcję bo to czujki i ostatnie bastiony pozornie zdroworozsądkowego myślenia aby nie brać dzikiej kart tylko trzymać się wcześniejszych wyborów. Chyba się opłacało.

Jakoś poszło, ale zmęczenie jest przeogromne. Skarżyłem się dzisiaj Gruwwie, że ledwo ciągnę bo nie umiem położyć lachy i przejmuje się byle gównem. Do tego wiecie. Problemy moich zjaw z Kessel Run to jedno; pisanie na bloga to druga sprawa. Czasami łapie się, że napisałem już o wszystkim. Gapie się w zakurzony ekran Toshiby szukając natchnienia w bladnącym kursorze. Te nie nadciąga a przecież koniec 31 już za nami. No i weekend jedziemy dalej. Pozostaje codzienność, świat uparcie ma w dupie FPL rzucając pod nogi nowe przygody. Jestem zmęczony i przyznaje: mam nadzieję drodzy rywale, że odczuwacie to samo. Emocje rywalizacji i jednocześnie zmęczenie materiału przełożone poczuciem nonsensu ekscytacją o 23 w środę zbioru cyferek. Żona już dawno zasnęła a ja stukam w te małe klawisze i siedząc odcięty w cieplarni liczę bonusy.

Mam nadzieję, że w składach trafił wam się również nieoczekiwany bohater. Bo generalnie to chujnia. Gdyby Co poszło nie tak było księgą przekleństw pisałbym cykl dłuższy niż Biblioteka Żółtego Tygrysa. 58 (-4) punktów to prawdopodobnie nie najgorszy wynik ale okupiłem go konkretnymi gramami duszy.

Który na górę, który spada w dół
Kto bardziej sprawnie własny los swój kuł
Więc się i wspinać, świeczki warta gra
W systemie siła…

 

Pierwszy sezon poza TOP10k. Czas na rewanż!