O menedżerze, który się Umie nie kłaniał.

Bartek, to Twój pierwszy sezon FPL. Kto Cię tak skrzywdził i namówił do grania?

Znajomi z dłuższym stażem w FPL zaprosili mnie do gry w minilidze. Początkowo byłem sceptyczny, miałem już jedno podejście do fantasy managera ligi mistrzów, ale nawet nie udało mi się skończyć sezonu. Tym razem jednak wciągnąłem się na dobre.

I z sukcesem. 1 294 miejsce w debiucie to fantastyczny wynik? Jak to się stało, że żółtodziób w biznesie tak udanie kończy sezon?

No na pewno była w tym duża doza szczęścia – co miało się udać, zwykle się udawało. Wydaje mi się, że to, że to mój pierwszy sezon, mogło zadziałać nawet na moją korzyść. To chyba było tak, że w tym sezonie nie sprawdzało się sporo założeń z sezonów poprzednich – a ja jako debiutant nie byłem nimi obciążony… Pamiętam np., że ze sporym zaskoczeniem odnotowałem, jak na początku sezonu wszyscy masowo kupowali tego Kane’a. Na początku moim znajomi, potem jak trafiłem na bloga to również tutejsza społeczność. Od początku odstraszał mnie ceną . Prawda jest taka, że musiałby przy niej chyba strzelać średnio gola na mecz, by jego zakup się opłacał. No ale wiadomo, że z takim lekceważeniem do niego mógł pewnie do tego podejść tylko ktoś, kto z bliska nie śledził co Harry zrobił w poprzednich dwóch sezonach. Szczęśliwie nie dotyczyła mnie też obawa przed nieprzewidywalnymi rotacjami Guardioli, których przynajmniej w tym sezonie po prostu nie było. Tzn. rotacje były, ale głównie na napastniku – stosowałem prostą zasadę, że jak jeden z duo Kun/Jesus nie może przez dłuższy czas grać, to biorę drugiego, a jak obaj są zdrowi to ich nie biorę. Świetnie się to sprawdziło. Natomiast Sterling, Sane KDB i do wiadomego momentu Silva grali praktycznie wszystko i siadali, kiedy rzeczywiście powinni. Ja byłem z kolei przekonany, że jak Guardioli maszynka w końcu odpaliła, to będzie częste maltretowanie słabszych drużyn. Starałem sie nie schodzić nigdy poniżej dwójki z MC z przodu. Od 10 kolejki miałem też przez cały czas Sterlinga – chyba najważniejszy czynnik dobrego wyniku (bo Salaha miał każdy). Warto było też mieć Defa Liverpoolu i to przez cały sezon. Może to brzmi jak herezja, ale taka prawda, że Liverpool tracił dużo goli tylko w meczach z TOP6 – w innych miał naprawdę sporo CSów. U mnie to był najpierw Moreno, a potem, a jakże – Robertson. Także to są takie decyzje które mi przychodzą na myśl, że najbardziej pomogły zrobić wynik – odpuszczenie przez większość gry Kane, mocne postawienie na MC, def LIV. Ich wspólnym elementem jest chyba to, że byłyby trudne do podjęcia przez gracza, który ma za sobą kilka sezonów.

To ciekawe co piszesz. Zacząłeś grę bez obciążenia i bez negatywnych doświadczeń minionych sezonów, a jak oceniasz swoje początki? Skład na GW1 miałeś, delikatnie mówiąc, daleki od pierwszych szablonów: 433 z Quanerem, Capoue, Bertrandem, Williamem i Cahillem (-3 w pierwszej kolejce).

Tak, a później w GW2 już leciał wildcard . Nie zwracałbym więc dużej uwagi na początkowy skład, bo to była typowa drużyna złożona przez początkującego – na dzień dobry nie grało mi 4 zawodników… Złożyłem ją w jakieś półgodziny, kierując się w dużym stopniu intuicją, biorąc zawodników których znałem i jakoś tam zwrócili moją uwagę (np. Firmino niską ceną). Resztę dorzuciłem „na czuja”, tak żeby się wyrobić w budżecie. Co się miałem starać, przecież wiadomo, że po paru kolejkach się znudzę….

Sezon otworzył znakomity mecz Watford – Liverpool. W przerwie okazało się, że już tego nie olewam tylko siedzę z 10 znajomych na prywatnym czacie, omawiamy każdą akcję, a ponadto gorąco dyskutujemy o Premier League, o szansach na tytuł poszczególnych drużyn o przyszłym królu strzelców (typowałem chyba Lukaku) itp…Pamiętam, że jeden ze znajomych, wieloletni fan Arsenalu, odgrażał się że to jest właśnie ten sezon i Kanonierzy wreszcie odpalą. Kanonierzy skończyli jak skończyli, a kolega zakończył miniligę na 4 miejscu. Generalnie we wszystkim się nie zgadzaliśmy, ale co do 2 kwestii byliśmy wyjątkowo zgodni i kiwając do monitorów głowami potakiwaliśmy sobie jeden drugiemu – ten Salah to całkiem niezły zawodnik, ale trochę jeździec bez głowy i biorąc pod uwagę bogactwo Kloppa z przodu może mieć problem z utrzymaniem składu, a sam Liverpool to z taką grą w obronie nie ma czego szukać w Lidze Mistrzów….w każdym razie wpadłem w temat jak śliwka w kompot. Miałem wspomnianego Firmino, który dał wtedy chyba 12 pkt. Ponoć wielu hazardzistów zaczyna od tego, że pierwsza wizyta w kasynie jest wygrana…

Szybko ogarnąłem, że z takim składem, mimo przyzwoitego wyniku nie będę miał czego szukać i wziąłem WC. Druga drużyna jeszcze miała kilka błędów (nabrałem się np. na Xhakę), ale była już dużo lepsza.

WC po GW2 dała tylko 55 punktów, ale przynajmniej było zielono. Założyłeś sobie przed startem jakąś konkretną taktykę, czy też dynamicznie dostosowywałeś się do zmian?

Zdecydowanie to drugie, przynajmniej na początku….Siłą rzeczy nie mogłem mieć przygotowanej taktyki, bo wchodziłem w sezon tak naprawdę nie znając gry. Z kolejki na kolejkę uczyłem się więc mechanizmów – jakie znaczenie ma terminarz, rotacje etc. Patrzyłem też na te zbiorowe lamenty nad Harrym Kanem i cieszyłem się, że mój etatowy na początku sezonu kapitan Lukaku (na tym etapie) w miarę robi swoje. Około 5 kolejki zacząłem grzebać w necie, żeby poczytać coś więcej i tak trafiłem na bloga. Dłuższą strategię ułożyłem gdzieś na przełomie roku, jak doszła nowa dzika karta. Wtedy już byłem przygotowany do gry na wyższym poziomie .

Blog wystarczył? Czy szukałeś wiedzy również na innych stronach?

Na pewno blog daje naprawdę dużo. Oprócz bloga korzystam z tej strony, która przewiduje zmiany cen zawodników (FPL Statistics – redakcja). W pierwszej części sezonu zerkałem też na Fantasy Scout żeby zobaczyć jakie są przewidywane składy – potem już sam mniej więcej starałem się to przewidzieć. Nieoceniony był też po 30 kolejce AnfieldExpress. I tyle.

Przed DGW37 i finałem LMSa przekopałem chyba cały anglojęzyczny Internet w celu ustalenia, czy Arsene wystawi na bramce Cecha, którego miałem, czy Ospinę i muszę zmienić rezerwowego bramkarza na benchbooście. Oczywiście i tak źle ustaliłem.

Jako rookie jesteś dla każdego piszącego o FPL prawie św. Grallem. Można Ci zadawać dziesiątki głupich pytań, ale mnie tak naprawdę najbardziej interesuje zmiana Twojego podejścia do Premier League i poniekąd skażenie FPL? Wiem, że kibicujesz Barcelonie i Wisle Płock? Oglądanie EPL daje Ci radość, czy po założeniu drużyny FPL to już wyłącznie ruchome cyferki?

Hmm… trzeba powiedzieć, że w pewnym sensie są to dla mnie biegające cyferki. Nie kibicuje nikomu w Anglii, ze względu na Guardiolę trochę sympatyzuje z MC, ale prawda jest taka, że gdy ich oglądam to i tak najbardziej liczy się to czy ja zgarnę punkty a nie czy zgarnie MC .

Ale muszę też powiedzieć, że niejako przy okazji bardzo doceniłem Premier League. Jak wspomniałeś, kibicuje Barcelonie i Wiśle Płock. O ile nasza rodzima „Bundesliga” to trochę odrębna dyscyplina sportu, i nie ma sensu bawić się w jakieś porównania, to muszę przyznać, że regularne oglądanie Premier League poniekąd mi przywróciło entuzjazm do oglądania piłki. Liga hiszpańska zrobiła się tragicznie nudna – wiadomo jak to wygląda. Od dobrych paru sezonów jest to konkurs pod tytułem kto mniej razy się potknie na średniakach. I zaledwie kilka wyrównanych meczów w sezonie. Nawet nie chodzi o słabość hiszpańskich drużyn poza Barcą, Realem i Atletico, bo one wcale nie są słabe, ale to raczej giganci za bardzo odjechali. Przepaść między wąską czołówką a całą resztą jest zbyt duża.

W porównaniu do tego Premier League wypada dużo lepiej. Czołówka jest szersza, więcej jest niespodzianek. Te mecze też jakoś tak inaczej się ogląda, mniej nawet ze względu na odmienny styl gry, ale przede wszystkim klimat na trybunach i całą otoczkę towarzyszącą lidze. Dopóki nie grałem w FPLa, ligę angielska oglądałem rzadziej, teraz już rozumiem czemu jest w Polsce i na świecie chyba najpopularniejsza. Generalnie, w porównaniu z La ligą, wiele rzeczy wychodzi na plus. Poza poziomem stricte sportowym, bo tu wyznacznikiem są dla mnie europejskie puchary i wiadomo jak to wygląda – trudno dyskutować z faktami.

Czyli najlepsza liga świata 🙂 Weekendy z FPL zmieniły Twoją codzienność?

Trochę stety-niestety uczciwie trzeba przyznać, że tak . Zwykle w piątek po południu jest śledzenie na blogu przecieków z szatni, podejmowanie decyzji transferowych, żeby już uwolnić sobie głowę od tego na wieczór (bo nie samym FPLem człowiek zyje ). W sobotę zdarza się, że ciurkiem oglądam wszystkie trzy mecze, gapię się w telefon śledząc co się dzieje i gadam ze znajomymi z prywatnej ligi. Pewnie będę chciał trochę odpuścić w przyszłym sezonie, bo pół soboty na to schodzi…W niedziele zwykle już trochę odpuszczałem, jeśli nie miałem akurat meczu z kilkoma swoimi zawodnikami.

A jak rodzina i przyjaciele? Zauważyli zmianę?

Widzą, że w weekendy dziwnie dużo zdarza mi się siedzieć na telefonie .

Spora część znajomych również gra. Jak w pewnym momencie trochę odjechałem w minilidze, to zostałem cholernym nerdem i freakiem, który nic nie robi tylko ogarnia FPLa i po co mi to w ogóle pokazywali…. Trochę w tym przesady. Trochę.

Znam to. Jak wiemy, kolega Beniaminek dorobił się ksywy jebany za lidera. Jak oceniasz, po pierwszym sezonie mechanikę FPL? Podwójne kolejki, blanki i czipy dają więcej emocji czy raczej narzucają pewien plan i sztywną strategię?

Mechanika jest bardzo dobra, w gruncie rzeczy nieskomplikowana, ale też wystarczająco urozmaicona przez elementy które wspomniałeś – czipsy, blanki i duble. Można to bez problemu szybko ogarnąć, czego jestem dobrym przykładem. Wcześniej zdarzyło mi się kiedyś grać w Fantasy Champions League i tam było trochę bałaganu, bo trzeba było robić zmiany w składzie między wtorkiem i środą – raz zapomniałem i rzuciłem grę w diabły, bo dużo punktów przez to straciłem. Pamiętam też, że tam jest przyznawany 1 pkt za każde 3 odbiory – ciekawe rozwiązanie które z jednej strony bardziej wprowadza do gry defensywnych pomocników, z drugiej gra traci trochę na przejrzystości. Słuchałem waszego podcasta i pamiętam, że trochę narzekałeś, że czipy duble i blanki wprowadzają dużo taktyczności i gracze z krótszym stażem mogą być trochę poszkodowani, bo nie będą wiedzieli jak się na to przygotować. Mnie się z kolei wydaje, że nie ma tego aż tak dużo, a bardzo urozmaica grę. No i ta taktyczność to coś co też mi bardzo odpowiada. Dużo satysfakcji dało mi zaplanowanie jak rozegrać czipy w drugiej części sezonu i obserwowanie jak założenia się w miarę sprawdzają. Niestety, jeśli gra ma być choć trochę oderwana od kwestii szczęścia, to musi być trochę „knucia”.

A co byś zmienił w FPL, w przyszłym sezonie?

Nie widzę sensu w klasyfikowaniu takich zawodników jak Salah czy Sterling jako pomocników. Wieże chyba wychodzą z założenia, że napastnik w tej grze to ma być typowa 9, a to trochę nie przystaje do dzisiejszego futbolu. Najlepsi i najbardziej bramkostrzelni zawodnicy to boczni napastnicy – nie tylko w Anglii, ale też np. Messi, Ronaldo, Neymar… To że Salah czy Sterling dostają 1 pkt za czyste konto to jednak przesada.

Chyba coś rzeczywiście jest nie tak z bonusami – z jednej strony gra premiuje gola pomocnika, bo daje za niego 1 pkt więcej, z drugiej strony ten sam pomocnik dostaje za tego gola mniej od napastnika małych punktów do obliczania bonusa. Widzę tu niekonsekwencję. Może nad tymi bonusami należałoby się pochylić.

Oprócz tego to gra jest dobrze pomyślana, wyważona, nie za prosta i nie za skomplikowana. To my popełniamy błędy nie mechanika .

Ja bym poprawił system bapsów i zwiększył ilość mini lig. Pomówmy przez chwile o turnieju Last Man Standing? Jak oceniasz jego przebieg, rzeczywiście jest tak trudny? Dostałeś się przez przypadek, czy raczej śledziłeś pilnie Bloga?

Może zaskoczę, ale porównując wszystkie blogowe rozgrywki uważam, że LMS jest najłatwiejszy. Mam na myśli to, że w LMSie, miałem do pokonania „raptem” 150 przeciwników. Puchar bloga o ile pamiętam, łącznie z kwalifikacjami to było blisko 1000 graczy. Liga bloga to właściwie mistrzostwa Polski. Bardzo sobie cenię sukces, ale uważam, że Puchar i Ligę wygrać trudniej. W lidze chyba nawet nie załapałbym się do czołowej 10. Na pewno jest to pokłosie zamkniętej formuły – wielu rywali odpadło, bo nie zdążyło się zalogować. Kolega Pazdannavaro co kolejkę prowadził wirtualną klasyfikację ze swoim udziałem w turnieju, z której wynikało, że gdyby wziął udział, to by wygrał. I pewnie tak by było. Mam też przykład z własnej miniligi – jeden z kolegów miał świetną drugą połowę sezonu, w której zdobył więcej punktów ode mnie. Gdyby wziął udział, to też by mnie wyprzedził. Ale formuła jest jaka jest i dobrze – po sympatii jaką budzi turniej, widać że się sprawdza. Otwarcie zapisów do turnieju było zdaje się w piątek. Jak wspomniałem, dla mnie to czas, w którym grzebie w składzie i czytam przecieki z szatni, więc miałem duże szanse, że akurat będę na blogu. Jakoś specjalnie nie czekałem, bo przecież nawet nie za bardzo jeszcze wiedziałem na czym ten turniej polega. Ale miałem pozytywne wrażenia z udziału w pucharze bloga i ucieszyłem się, że się dostałem. Na pewno nie spodziewałem się ze wygram.

Zamknięta, a co za tym idzie trochę niesprawiedliwa, formuła turnieju to dobry pomysł?

Tak, widać że turniej cieszy się duża popularnością i chyba nawet ci, którym nie udało się dostać tak naprawdę nie oczekiwaliby jego zmiany. Jak dla mnie jest OK. Może inaczej będę jojczył, jeśli w przyszłym roku nie uda mi się dostać i bronić tytułu .

To jeszcze ostatnie pytanie o LMS. Szedłeś jak burza, w trakcie LMS zanotowałeś chyba tylko 4 czerwone strzałki; trzymałeś lekki dystans do biesiadnej czołówki a potem strąciłeś króla i wbiłeś do top3. Analizowałeś składy przeciwników czy po prostu grałeś swoje?

Raczej grałem swoje. Koniec końców, o wygranej decyduje overall za okres turnieju i chyba nie ma sensu sugerować się decyzjami przeciwników, tylko grać to, co we własnej ocenie przyniesie najwięcej punktów. Inaczej to może wyglądać w pucharze, gdzie o awansie decyduje pojedynek z konkretnym graczem. Wyjątek zrobiłem przed DGW37 czyli finałem. Kalkulowałem, że mimo 6pkt straty do Hopeless Wanderers jestem chyba w lepszej sytuacji, bo swojego bench boosta oceniałem dużo wyżej niż tripla który pozostał przeciwnikowi. Fpl_Freak w ogóle nie miał chipa więc stanowił mniejsze zagrożenie. W związku z powyższym uznałem, że nie powinienem kombinować z opaską tylko dać ją tak samo jak rywale – przeczuwałem że obaj wybiorą Kane’a. Robienie różnic mi się nie opłacało, ale kusił Jesus czy Sterling. Nie ufałem Kane’owi, jego gra po kontuzji wyglądała nie tyle słabo, co beznadziejnie. Cały jego sezon też wiadomo, że był mocno w kratkę i przede wszystkim robił rzecz chyba niedopuszczalną u napastnika premium – nie strzelał w meczach w których było oczywistym wyborem na kapitana i psuł opaski. Generalnie unikałem go, a jak już kupowałem, to nic dobrego z tego nie wychodziło. W DGW37 na szczęście też nie było super, i Hoplessy nie odskoczyły za bardzo na triplu.

To na koniec o nas. O ludziach tworzących FPL. Jak z perspektywy beniaminka oceniasz polską społeczność FPL? Stać nas na więcej czy raczej zawsze będziemy niszą?

Oceniam super, fajnie, że jest takie miejsce jak blog z tym swoim słynnym czatem. Że są organizowane zloty i można poznać innych graczy na żywo (żałuję, że nie mogłem być na zlocie w Warszawie w niedziele). Można dzięki temu poświecić na grę właściwie tyle czasu, ile sie chce, bo na czacie z tego co widzę praktycznie zawsze cos się dzieje. Wszystko co nauczyłem się przez ten sezon, to przez śledzenie artykułów na blogu (uwielbiam poweekendowe wnioski, choć domyślam się, że są czasochłonne do sporządzenia), komentarzy pod nimi i okazjonalne zaglądanie na czata i czytanie spostrzeżeń innych czytelników. Można wiec powiedzieć, że w LMSie ograłem swoich nauczycieli .

Z tym czatem mam zresztą małą anegdotkę. Zajrzałem tam jakoś na początku sezonu. Trwała właśnie zbiorowa psychoterapia po kolejnym „wyczynie” bombardiera z północnego Londynu . Właściwie zawsze wtedy tak trafiałem, że jak już wchodziłem, to było narzekanie na Kane’a. W końcu już chyba trochę mnie to zirytowało, i bez specjalnego respektu dla obecnych wyjadaczy pierwszy raz zabrałem głos w stylu „po co wy w ogóle nim gracie?!”. Nie miałem nawet ustawionego awatara. Nie wyczułem delikatności chwili i zebrałem trochę pocisków .

Nie przepadam za tym Kane’m, ja jestem kibicem Barcelony, dla mnie prawdziwy napastnik kończy się na metr osiemdziesiąt . I na pewno nie rodzi się na wyspach…

Nie umiem natomiast odpowiedzieć na pytanie, czy gra pozostanie w Polsce niszą. Na razie chyba z tego co wiem graczy przybywa. Na pewno pozytywnie podziałałby jakiś głośny transfer czołowego zawodnika do klubu z TOP 6 – w grę wchodzi chyba tylko Robert Lewandowski. Wystąpiłby może w Polsce efekt Salaha…

Za Harrego zbierzesz pewnie lekką dawkę hejtu na Blogu, ale co tam, żadnej cenzury. W temacie Bloga, co prawda trzymałeś się z boku, ale chyba musiałeś czytać komentarze i czata? Faktycznie jesteśmy zarozumiali tworząc wyimaginowane grupy wzajemnej adoracji czy to wciąż otwarta społeczność?

Częściowo już odpowiedziałem. Społeczność absolutnie nie jest zarozumiała, niczego takiego nie zauważyłem. Historyjka, którą przytoczyłem uważam jedynie za zabawną. Natomiast faktem jest, że każdy nowy gracz który trafia na bloga może nie mieć siłą rzeczy zbyt dużo ciekawego do powiedzenia (chyba że ma już duży staż w grze, a wcześniej jakimś cudem na bloga nie trafił). Może poprosić o poradę w jakiejś kwestii i niewiele więcej, bo cóż mądrego może powiedzieć doświadczonym graczom. Z tego powodu nie brałem zbyt dużego udziału w dyskusjach na blogu czy czacie – jak już to czytałem i się uczyłem gry .

Dzięki Bartek, to wszystko. Dziękuję za wywiad i mam nadzieję, że od nowego sezonu FC Witki będą rozpoznawalne, groźne i ponownie zawalczą o tak dobry końcowy wynik.

Dzięki i ja również mam taka nadzieje.

 

Pierwszy sezon poza TOP10k. Czas na rewanż!