Upadek.

Brighton 3:0 Tottenham

BRI: chyba najlepszy mecz w sezonie. Możemy wmawiać różne słabości i kryzysy renomowanym drużynom, ale to one mają klasowych piłkarzy, którzy mogą ukąsić w każdej chwili. W Brighton nic takiego nie miało miejsca. Przeciwnie – w ptasich derbach lotnik obsrał nielota. Cóż, mewa miała fory.

Za: Connolly 4.5: Pierwszy występ w pierwszym składzie i mamy kolejne złoto FPL pod warunkiem utrzymania składu. Tylko dlaczego miałby pójść na ławkę, skoro zdobył dublet, oddał 6 strzałów, z czego 5 z boxa, a 3 w bramkę, a na dokładkę 2 sytuacje stworzone? Co prawda się świeci, ale mamy 2 tygodnie na raporty medyczne i rozeznanie w sytuacji. A Greenwood wydawał się kiedyś taki fajny. Maupay 6.0: gdyby do Waszych serc i umysłów nie przemówił Connolly, to Maupay miał 10 kontaktów w boxie, a 1 z 2 celnych strzałów zamienił na gola. Obrona Brighton ft. Burn da Dunk: Ruchoma Wieża z Brighton stworzyła 2 sytuacje, Dunk zanotował asystę przy bramce młodziana Connolly’ego. 8 piłek odzyskanych i 10 wybić Lewisa uzasadnia 2 bonusy.

Różnice: Gross 6.4: 3 strzały, 3 szanse stworzone i łatka pechowca – w ostatnich 4 kolejkach 14 sytuacji stworzonych, w tym 2 setki, i ani jednej asysty.

Teoria: Potter wciąż rzeźbi i uczy się swojego zespołu. Postępy powolne, ale konsekwentne. Chcę zobaczyć trio Trossard – Connolly – Maupay. Chcę mieć któregoś gościa z ofensywy Brighton. Rok temu pewnie zaśmiałbym się sobie w twarz.

TOT: Bo tej hańby sam sobie człowiek nie przebaczy / By kochać tę, co sama kochać nas nie raczy. ~ Molier, Świętoszek.

Teoria: Tak jak kiedyś Vadis Odjidja-Ofoe troszkę zakochał się w Warszawie, tak my musimy troszkę odkochać się w Tottenhamie. Błogosławiony człowiek, który uczynił to wcześniej. WAT (H) to największy Sukkubus GW9. Piękna femme fatale, kobieta-osa, przed którą trzeba się powstrzymać, a to zadanie niełatwe.

Burnley 1:0 Agencja Statystów

BUR: 4 mecze domowe, 3 CS, bramki na Turf Moor wbił tylko lider ligi. Definicja solidności w tyłach. Forteca. Zamek Zbójcerzy. Wszelkie pochwały dla Rudego Mourinho zbieramy i wysyłamy listownie, brocząc koperty w mieszance krwi i toffi.

Za: Obrona Burnley, każden jeden. Najgorsze staty w defensywie miał Pieters, ale weźmy pod uwagę jego 55 minut gry. No właśnie, czyli brak CS. Solidarnie prosimy o łapanie kontuzji po 60. minucie. Dziękujemy za zrozumienie i pozdrawiamy, gracze FPL. A tak serio, to szkoda Holendra.

Różnice: Gudmundsson 5.9: 3 strzały (1 celny).

Przeciw: Barnes 6.5, Wood 6.2, McNeil 6.0: kolejno: żadnego celnego strzału, żadnego celnego strzału, żadnego strzału.

Teoria: kalendarz w kratkę: lei – CHE – shu – WHU. Bywało łatwiej, ale Zbójcerzom można zaufać. Podwojenie BUR w obronie to może za dużo, ale w przyszłości, przy trzymaniu takiej formy, warto będzie wziąć pod rozwagę.

EVE: ja już nie mam do nich siły.

Różnice: Sigurdsson 7.6, Digne 6.0: obaj stworzyli po setce. Ogólnie chłopaki robią co mogą, żeby dać punkty (bo tak już realnie patrząc, to Digne defensywnie jest jednak mocno pod formą), ale że mają w składzie drewno na opał, to cóż więcej mogą. Żeby nie być gołosłownym: w trakcie GW5-GW8 The Toffees strzelili 2 gole przy xG = 6,29. W tym okresie to największa ujemna rozbieżność w Premier League. Sam Siggy wykreował 12 okazji (2 setki), co nie dało niestety żadnej asysty. Obok Grossa drugi największy pechowiec pod tym względem.

Teoria: Jednego się boję bardziej niż tego, że Marco Silva (o którym miałem naprawdę dobre zdanie, ale czas spojrzeć prawdzie w oczy – myliłem się) pozostanie na stanowisku osoby prowadzącej WF-y w Evertonie. A mianowicie sytuacji, w której właściciele sięgną po kogoś pokroju Big Sama. To nie jest zespół na stawianie autobusu. Tu trzeba korzystać z fruwającego Digne’a, precyzyjnego Siggy’ego i niezłego Richarlisona. Trzeba dać Keanowi kilka meczów na pokazanie się, a nie demotywować go rzekomą konkurencją z DCL. Przychodzi młody talent z Juventusu, który parę goli we Włoszech strzelił, i który zarazem siedzi na ławce kosztem Sponsora Kącika Szydery. I gdzie tu logika?

Liverpool 2:1 Leicester

LIV: uff.

M&M’s: o ile Milner rzadko komu uratował kolejkę, tak z Mane możemy zbić wirtualną piątkę. Bardzo fajny występ, choć mogło być lepiej, bo jedna setka pozostała niewykorzystana, ale przyjmujemy wydarzenia z Anfield z pokorą i dziękujemy za 12 punktów, bardzo cenne w obliczu pustych przelotów innych potencjalnych opasek. TAA: 7.2: budżetowy KdB zgarniający od czasu do czasu punkty za CSy. Jakkolwiek głupio to nie zabrzmi, był bardzo bliski zdobycia 15 punktów. Jeżeli się zastanawiacie, za co dostał 1 bonus:

Firmino: miał lepsze występy w tym sezonie, a wypieszczone dośrodkowanie od Trenta powinien zmieścić w siatce. Szkoda. Robertson: miał jedną niezłą okazję, ale mocny strzał poszedł prosto w Schmeichela. Salah: na ten moment Mane > Salah. Jest takie jedno ładne słowo, brzmi ono: dezynwoltura. Właśnie tak scharakteryzowałbym obecnego Salaha. Niby ogólnie gra nieźle, ale zawodzi w kluczowych momentach, nie będąc zanadto skupionym psuje proste piłki i nie wykorzystuje setek. Ciągu na bramkę też nie może odnaleźć. Jego plusem jest bycie wyżej w hierarchii karnych od Mane, ale tak poza tym to chyba nic więcej za nim teraz nie przemawia. Nie za tę cenę.

Teoria: Liverpool w meczu ligowym albo bramek nie traci, albo traci jedną. Utrata gola nr 5 skutkowała tym samym utratą piątego CS. To wkurwia, a wkurwia tym bardziej, że Leicester oddało pierwszy strzał w 73 minucie, który poleciał hen w trybuny. Drugi – wiadomo. xG strzału Maddisona = 0,06.

LEI: Brendanowi prawie udało się wymknąć z Anfield z punktami, ale zwycięstwo gospodarzy, mimo tak dramatycznych okoliczności, jest po prostu wynikiem zasłużonym.

Za: Maddi 7.1: najbardziej obiecujący gracz z ofensywy Leicester.

Teoria: Niniejszym zakończył się średniawy kalendarz Lisów. Obecnie zaledwie 3 pojedynki z TOP6 aż do GW24. Dużo się może w tym czasie zmienić, ale nie ma co się rozwodzić – bardzo dobry moment na długoterminową inwestycję.

Norwich 1:5 Aston Villa

NOR:

AVL: Bardzo wesoły trening strzelecki miał miejsce w Norwich – mowa o 43 strzałach (22 Norwich, 21 Aston Villa). Mam tylko jedno pytanie – gdzie jest McGinn?

Za: Wesley 6.0: niewykorzystany karny, a i tak wykręcił 14 punktów. 5 strzałów w bramkę to wynik zarówno Wesleya, jak i całego Norwich. Mogło i powinno być wyżej, więcej, mocniej. El Ghazi 5.5: 5 strzałów, jeden z nich zawieruszył się na słupku, 2 stworzone setki dały dublet asyst. Grealish 5.9: znowu 4 strzały, 3 celne, 2 szanse stworzone.

Różnice: Targett 4.4: 3 szanse stworzone, asysta po zostawieniu piłki dla Hourihane’a. Fajnie, że wyszedł na boisko kosztem nijakiego Taylora. Douglas Luiz 4.5: zagrał co prawda 12 minut, ale wspomnijmy, bo jak strzela, to cudownie. Niemal kopia uderzenia z drugiej kolejki.

Teoria: Mecz z Brighton zapowiada się nieźle, ale Villę powoli trzeba będzie wygaszać: na horyzoncie bardzo ciężkie boje z TOP2. Powrót do fajnych fixów tak naprawdę dopiero od GW17. P.S. McGinn 3 strzały, 0 celnych.

Watford 0:0 Sheffield United

WAT: Normalny Watford pyknąłby spokojnie takie Sheffield, ale nie wiem, jaką piłkę musiałby dostać Andre Gray, aby trafić do siatki. A Welbeck to samolubny dzban.

Teoria: nawet gdyby w terminarzu było teraz Coco Jambo, Farmacja Tarchomin i FC Płochocin, i tak nie byłbym przekonany do polecania Watfordu. Ale jest Tottenham – do odważnych świat należy.

SHU: Szable jeszcze bez porażki na wyjeździe – kto by pomyślał?

Za: Lundstram 4.5: 2 szanse stworzone i 1 strzał, z którego ciężko było coś ulepić. Trzeba podziękować Hendersonowi i Grayowi za zachowanie CS.

Różnice: Norwood 4.9: 3 szanse stworzone

Teoria: ARS – whu – BUR – tot – MUN. Jest tu materiał na 2 CS Lunda.

West Ham 1:2 Crystal Palace

WHU: Młoty przekonały się na własnej skórze, że gdy prowadzi się 1:0, wypada to prowadzenie podwyższyć. Były ku temu okazje, ale to Orły z dwóch i pół okazji zrobiły 2 gole.

Za: Haller 7.4: ależ to było frustrujące, gdy w pierwszej połowie trafił z kilku metrów prosto w Guaitę. Na szczęście w drugiej połowie już się nie pomylił i mecz zakończył z golem. 3 strzały z boxa, 2 celne. A jakby zdobył bramkę tym scorpion kickiem, zachodzilibyśmy wszyscy w głowę, jak to w ogóle możliwe. Akrobata co się zowie.

Różnice: Fredericks 4.5: 4 szanse stworzone, kończy mecz z asystą. Najlepszy gracz Młotów podczas tego sobotniego popołudnia.

Przeciw: Lanzini 6.5: 1 niecelny strzał i to wszystko. To nie był jego mecz.

Teoria: Na Goodison Park trzeba będzie się odbić i tyle. Przede wszystkim musi odnaleźć się Lanzini, który po urazie nie zagrał najlepszych zawodów, i cierpi na tym cała drużyna, bo Młoty nie wypracowały sobie nie wiadomo ilu sytuacji.

CRY: W życiu potrzeba czasem trochę szczęścia. Przyszło ono w postaci boskiej ręki Declana Rice’a i trwającej trzy tygodnie analizy VAR, która uznała gola Ayew.

Za: Kelly 4.1: gdy tylko nie ma Sakho, można na niego liczyć. Bez CS, ale z nieoczekiwanym prezentem w postaci asysty i 2 bonusów. Ayew 5.1: gorszy od Benteke nie jest, szanse wykorzystuje na miarę swoich możliwości. Co prawda Hodgson buńczucznie zapowiada walkę o TOP6 i potrzebuje do tego napastnika i dwóch obrońców. Ale to ewentualne zmartwienie na styczeń.

Różnice: PvA 5.6: Nie nastawiałbym się na karne z jego strony: musiało zabraknąć Milivoja, Benteke i Townsenda, że van Aanholt podszedł do karnego. Ale drugą bramkę w sezonie strzelił.

Przeciw: Townsend 5.7: przegrywa rywalizację nawet ze Schluppem.

Teoria: MCI – ars – LEI – che – LIV, czyli albo ława, albo ewakuacja. Nawet pomimo formy piłkarskich potentatów.

Arsenal 1:0 Bournemouth

ARS: przewidywany wesoły futbol z obu stron tym razem wzajemnie się zniósł; w całym spotkaniu mogliśmy obejrzeć zatrważające 4 celne na strzały (2 ARS, 2 BOU). Może byłoby weselej, gdyby Auba rzutem na taśmę przypieczętował zwycięstwo Kanonierów.

Za: Auba 11.0: kiedyś musiał nie trafić, ale oddał 4 strzały – 1 celny, 1 w słupek. Pozostaje tylko żal.

Różnice: Saka 4.5: 2 szanse stworzone i 1 strzał z dystansu. Zważywszy na to, co pokazał na Old Trafford, trochę zawiódł, choć brzmi to śmiesznie w przypadku gracza, który łapie pierwsze występy w Premier League. David Luiz 5.8: No niech mu będzie, w końcu zdobył 15 punktów, czyli 250% wyniku z poprzednich 7 kolejek. Chambers 4.4: Wydaje się, że wygrał skład – jeśli uważacie, że Arsenal będzie w tyłach spisywał się lepiej niż w poprzedniej kampanii, to Chambers jest dobrą opcją. Mam wrażenie, że nawet mimo powrotu Bellerina na horyzoncie Emery będzie starał się gdzieś upchnąć Chambersa. Pożyjemy, zobaczymy.

Przeciw: Pepe 9.4: niby asysta, ale zagrał tylko 62 minuty, znów mniej niż Saka. Gdyby kosztował 3 miliony mniej, pewnie bylibyśmy zadowoleni. Ale nie jesteśmy.

Teoria: fajnie mieć jakichś zawodników w trakcie zielonej autostrady Arsenalu, choć może warto wstrzymać się z zakupem jeszcze jedną kolejkę – Sheffield pokazało całkiem niedawno, że tanio skóry nie sprzedadzą. Zwłaszcza u siebie.

BOU: w sumie to nie ma tragedii, ale znając poczynania Sokratisa i Davida Luiza, wielu z nas ostrzyło sobie ząbki na fajne punkty z względnie trudnego fixa.

Za: Cilson 7.9: bez punktów, ale z wykreowaną setką. Na długim dystansie, a FPL jest przecież grą długodystansową, można na nim polegać.

Różnice: Rico 4.1: jeśli będzie grał, prędzej czy później przyniesie kolejne asysty. Póki co Lloyd Kelly nie powinien mu zagrozić.

Teoria: wstajemy, otrzepujemy się, idziemy dalej. W kolejce, w której zawiedli niemal wszyscy, blank BOU to niewielkie zmartwienie. Jak ten paproch, którego wystarczy zdmuchnąć z biurka. Odwracamy się w drugą stronę, a tu nagle błękitny głaz narzutowy właśnie rozjebał nam laptopa.

Manchester Shity 0:2 Wolves

MCI: Apogeum wkurwu (patrz: obrazek).

Aguero: wyszedł w podstawie, ale co z tego? I on skończył serię bez blanka, także należy ogłosić remis między nim, Aubą a Cilsonem. W meczu 3 strzały z boxa, pewnie strzelał w stewardów i fotografów, bo w bramkę nie trafił. Sterling: ten to chociaż oddał celny strzał z boxa. Jedyny taki ze strony MCI. Kurwa, jedyny. Drugim celnym strzałem popisał się Walker, ale zza szesnastki. Walker: skoro o wilku mowa, to ten zszedł w przerwie, by Joao Cancelo przeszedł na nomialnego PO, a na lewą stronę wszedł Zinchenko. Cancelo: nie będzie miło wspominał debiutanckiego meczu od początku w Premier League. Mahrez: trololololololololo Dilva: aż 10 kontaktów w boxie, 2 niecelne strzały. Rodri: aż 5 szans stworzonych, w tym setka. Najwięcej w MCI (!!!).

Teoria: co łączy porażkę z Norwich i porażkę z Wolves? Brak de Bruyne.

WOL: podczas burzy mózgów w celu ułożenia Drużyny Bloga stwierdziłem, że Cilson tym razem zaliczy pusty przelot (ot, przeczucie), a Ota zdobędzie więcej punktów niż Cresswell. Dopiero drugi gol Traore przekreślił tę próbę jasnowidzenia. Było blisko.

Za: Traore 5.0: łatwo można popaść w huraoptymizm, kiedy strzelasz 2x ctrl+c/ctrl+v na Etihad. Doświadczeni (żeby nie powiedzieć: wytrawni) gracze pamiętają, że Adama zdobył swojego 2 i 3 gola w Premier League, a parę meczów zdążył już tu zagrać. Przez parę mam na myśli 73. Ale kto wie, może Traore pokaże właśnie teraz, że nie jest tylko lekkoatletą i będziemy się cieszyć, patrząc na jego punkty, a nie muskuły.

Różnice: Jimenez 7.1: raczej nie powtórzy wyniku z 18/19, ale to on 2 razy podawał do Traore. Boly 5.0: trzeci z Wilków, który zgarnął bonus. Niespodziewany drugi CS z rzędu.

Teoria: morale po takim meczu powinno wystrzelić w górę. Gracze Wilków w FPL to więźniowie sukcesu z poprzedniej kampanii: ceny może nie są zaporowe, ale zniechęcają. Jeżeli ktoś ufa Traore i sądzi, że to przebudzenie bestii i będzie miał teraz sezon życia: proszę, śmiało, zapraszamy, pociąg niebawem odjeżdża. Reszta wydaje się trochę droga. Nawet taki solidny Boly – jakoś intuicyjnie lepszym wyborem wydaje się albo obrońca z najwyższej półki, albo tanie mięso armatnie z potencjałem na punkty.

Southampton 1:4 Chelsea

SOU: Kontynuują serię z co najmniej jednym strzelonym golem na swoim boisku. To wszystko, co pozytywnego mogę powiedzieć na ich temat.

Za: nikt

Różnice: Ings 5.9: robi na tyle szumu, by obrońcy rywali strzelali nim bramki. Punkty są, to się liczy.

Teoria: Jak tak dalej pójdzie, Bednarek niebawem usiądzie na ławie.

CHE: zważywszy na to, co się wyprawiało w tej kolejce, Lampardowi ściskamy wirtualnie prawicę. To naprawdę diablo inteligentny gość i wierzę, że poradzi sobie z prowadzeniem Chelsea. Szkoda, że podchodziłem z dystansem i wątpiłem w niego przed rozpoczęciem sezonu.

Za: cała ofensywa CHE. Chyba każdy zgarnął kawałek tortu dla siebie, a Lampardowi klaruje się z przodu następujący kwartet Abraham – CHO – Mount – Willian. Abrahama 7.7 (3 strzały/3 celne) i Mounta 6.8 (3 strzały/1 celny + 2 szanse stworzone) zachwalać nie muszę – kto ma, ten jest szczęśliwym człowiekiem. Kto nie ma jeszcze Mounta, może pójść w tańszego CHO 5.9 (2 strzały/1 celny + 3 szanse stworzone) notującego drugą asystę z rzędu w pierwszym występie od 1. minuty. Dodatkowy plus: grał najwyżej ze wszystkich zawodników. Willian 7.0 to opcja dla menedżerów, którzy podkradli trochę hajsu rodzicom ze skarbonki. Tzn. można go mieć, ale można taniej, co nie zawsze oznacza, że lepiej – Brazylijczyk stworzył 2 setki, dorzucił 2 niecelne strzały, kończył mecz z asystą i kompletem bonusów.

Różnice: Kante 5.0: myślę, że można zacząć o nim mówić w kontekście FPL. Pewnie, nie będzie punktował tyle co wyżej wymieniona czwórka, ale widać, że Kante czuje się bardziej pewnie pod bramką przeciwnika. Ciężko polecać tę opcję, ale nie możemy jej rozpatrywać w kategoriach absurdu.

Przeciw: Pulisic 7.2: zapłacono za mnie 58 milionów i chuja gram, pomyślał sobie pewnego dnia Christian Pulisic i zaczął rościć pretensje, że nie gra. A Lampard mu na to, że to nie cena, a forma wyznacza pierwszy skład. I dobrze. Ciężko będzie mu się przebić, jeżeli w ogóle zostanie w Chelsea.

Teoria: granie Chelsea to czysta radocha z tym kalendarzem. Brać, bo tanio, a jakość jest. W GW9 przyjeżdża Newcastle. Liczymy na lepszą skuteczność niż z Brighton.

Newcastle United 1:0 Manchester „hehe” United

NEW: Stało się. Po raz pierwszy w tym sezonie (o ile dobrze pamiętam) nie obejrzałem skrótów z meczu. Oficjalnie gonią mnie różnorakie obowiązki. Nieoficjalnie przyznaję, że jestem masochistą, ale nie aż takim.

Za: Mongstaff 4.5: choć strzelił zwycięskiego gola, wstawiłem go do rubryczki głównie dlatego, że chciałem napisać Mongstaff. Wybaczcie. Zarazem odmawiam pisania innych żartów z nazwiska owych braci.

Różnice: Willems 4.5: nie lubię Newcastle, ale jeszcze niejeden CS zgarną, a Willems dokłada do tego niezłą jakość w ofensywie. Songstaff 5.0: 4 szanse stworzone, w tym setka. And now: sing the song.

Teoria: Wyjazd na Stamford Bridge kończy apokaliptyczny kalendarz Newcastle, z którego raczej wyszli z tarczą. Po inbie z Benitezem to ich często skreślaliśmy do spadku w pierwszej kolejności, tymczasem po 8 kolejkach są ponad strefą spadkową i wcale nie są najgorszym zespołem ligi.

MUN:

Kącik Szydery im. DCL:

  • Andre Gray: skoro mamy w świecie filmu Złote Maliny, to może czas pomyśleć nad czymś w rodzaju Złotego Pudła? Jego niecelny strzał do pustej bramki to obecny Watford w pigułce.
  • Kogucia masakra w Brighton
  • Błękitny głaz narzutowy bez KdB
  • Niedziela, 6 października 2019 roku. Chelsea not included.

PS: wybaczcie za opóźnienia we wnioskach GW7 i GW8 i spadek w jakości tekstów i analiz. Jak powszechnie wiadomo, życie pisze własne scenariusze i w dupie ma nasze plany, toteż nie miałem dość czasu, by wystarczająco dobrze przychylić się dwóm ostatnim kolejkom. Pozytywna wiadomość na koniec: to raczej chwilowe perturbacje. Do GW8 przyjęliśmy swoisty chrzest na ten sezon FPL. Po przerwie powoli zacznie się jazda bez trzymanki. Pomyślnych wiatrów!

PRZEKAŻ DAROWIZNĘ NA BLOGA