fantasy football

Jest taka anegdota o teksańskim kowboju, który strzelał na oślep do ściany stodoły. Pokrył ścianę dziurami po kulach i gdy narysował  tarczę ze środkiem w miejscu, gdzie było najwięcej dziur, wyglądało to jakby rzeczywiście był dobrym strzelcem. W taki sposób, uznając centralny otwór za dziesiątkę, ustalamy w FPL sztuczny porządek rzeczy, który tuszuje przypadkowość wyborów. Potrzebujemy porządku, ponieważ sprawia on, że łatwiej nam będzie podjąć decyzje i dokonać właściwych decyzji. W najbliższym sezonie, przed GW1 najpierw dokonamy wyboru pierwszej piętnastki zawodników, potem 38 razy wybierzemy kapitana a po drodze dokonamy niejednego transferu. W dzisiejszym kąciku: FPL dla opornych kilka szybkich słów o psychologii wyboru.

Podejmowanie wyborów rozgrywa się w dwóch sieciach neuronalnych – sieć oceny wartości określa ogólną cenę indywidualnych wyborów ‒ analizuje jakość nagrody wobec ryzyka. Druga ‒ sieć kontroli poznawczej ‒ prowadzi do konkretnego zachowania w sytuacji wyboru. To ona jest najważniejsza bo trzyma w ryzach naszą uwagę, pozwalając wybrać celnie opaskę pomimo wielu pokus. Obie sieci rozrzucone są w wielu regionach kory przedczołowej mózgu związanych z planowaniem, przewidywaniem konsekwencji i świadomym wyborem. Sięgają również do emocjonalnego układu limbicznego i układu nagrody. Aby nasza decyzyjność pracowała właściwie, obie sieci muszą działać razem w równowadze. Gdy jedna z nich się wyciszy ryzykowne zachowania impulsywne stają się silniejsze, co sprzyja popełnianiu błędów. Wtedy, w przypadku naszego potknięcia, uaktywni się kora oczodołowa, stając się naszym pomocnikiem w naprawie*.  Tak działające sieci ukształtowane zostały w wyniku długotrwałego wpływu sił ewolucji – w FPL mamy problem – w rolę ewolucji wciela się doświadczenie, to ono pomaga w wyborach. Jego wagę najlepiej podkreśla poniższa tabela:

ilosc-sezonowW sezonie 2014/2015 do top10k  wbiło się tylko 398 menedżerów bez doświadczenia. Jakieś 4%. Kolejne 26% to weterani z dwuletnim doświadczeniem FPL; niecałe 10% dwukrotnie kończyło z OR w top10k pod rząd a trzech, siedem razy z rzędu.

Doświadczeniu i szczęściu można pomóc. Nawet należy. Grupa naukowców z Niezależnego Instytutu „Ernst Strüngmann Forumassembled” we Frankfurcie wyprowadziła nowe prawa decyzyjności. Po pierwsze to, co najbardziej ludzkie, czyli emocje. Po drugie to, co konieczne – upraszczanie myślenia poprzez binarne porównania na plus albo minus. I po trzecie – skrypty ewolucji, czyli dobór naturalny. Idąc tym śladem mamy przechlapane bo przecież większość decyzji – zwłaszcza wybór kapitana – podejmujemy pod wpływem emocji. Najlepiej byłoby działać racjonalnie tyle, że na drodze stoi szereg przeciwności:

– biologiczna racjonalność – wraz ze zmianą pozycji w tabelach zmienia się to czego potrzebujemy, zatem zmienia się nasz cel. Zaczynami od pierwszego miejsca na świecie a kończymy wczołganiem się do top500k. Żadna decyzja nie będzie dobra, jeśli cel jest błędnie określony. W trakcie sezonu mierzmy siły na zamiary i skupmy się na najważniejszym celu. Np. albo puchar, albo hth czy liga.

– efekt kotwiczenia –  decyzję podejmujemy na podstawie przypadkowych połączeń posiadanych już informacji, patrząc przez pryzmat naszych osobistych przekonań i uprzedzeń, czyt. Giroud.

– efekt czarnego łabędzia – nie przykładamy wagi do możliwości wystąpienia zdarzeń stosunkowo mało prawdopodobnych, ale tragicznych w skutkach, bo wydaje nam się, że nas to nie dotyczy. Z drugiej strony oddając opaskę Aguero trudno przewidzieć, że po spotkaniu z korkami Evansa zejdzie w 5 minucie spotkania. Są przypadki kiedy warto przewidzieć konsekwencje transferu: szklany Silva, Kompany, Sturridge albo rotowany boczny obrońca.

– koło zatopionych kosztów – zamiast podejmować nowe decyzje, analizujemy to, czego już dokonaliśmy, pozostając w tym samym punkcie. No ale w sumie nie widzę nic złego z antyramą nad kompem z miejscem w top1000.

– dyskontowanie czasowe – często przyjmujemy krótkoterminowe nastawienie, wolimy mniejsze nagrody teraz niż większe później. Stąd nietrafione różnice czy strzały na jedną kolejkę. Na logikę bowiem najkorzystniej rozpocząć jest sezon trójką pewnych napastników – nawet pomimo niekorzystnego kalendarza. Dzięki temu tez rodzi się później tzw. szablon.

– nieprzechodniość *** – gdy brak nam możliwości dokładnego porównania rozważanych opcji wyboru, mózg w danym momencie wybierze to, o czym akurat myśli, najczęściej w sobotę rano na 5 minut przed deadlajnem.

Natura nie wyposażyła nas w umiejętności podejmowania decyzji w sytuacjach, gdy dostępnych jest dużo możliwych opcji. W FPL mamy do pomocy szereg opcji: jest blog i jego użytkownicy, jest telefon do garreta lub gruwwy, jest czat, są statystyki i kalendarz oraz przeklęta czasami intuicja i na końcu – nasz własny mózg. Jest on w stanie symulować potencjalny wybór każdej możliwości, niezwykle sugestywnie wyobrażając sobie emocje, jakie mogłyby być następstwem jej podjęcia. W ten sposób nasza galareta sprawdza, która alternatywa jest najlepsza i przypisuje jej etykietkę szczególnie godna uwagi. To ten sympatyczny moment kiedy oddając C Aguero oczyma wyobraźni widzimy już trzy gole i awans w najważniejszej mini lidze. Etykietka ta ma formę neuroprzekaźnika dopaminy i wywiera wpływ na to, jaką decyzję podejmiemy. To jeden z moich ulubionych hormonów – odpowiedzialny za przyjemność i to uczucie lekkości kiedy punktuje kapitan. Poczucie wyższości nad resztą, lot sztukasem i obsrywania całej reszty naszą radością, wklejania wyniku kolejki z okolic 100 punktów i bezczelne pytanie – jak mi poszło? Odstawienie substancji narkotycznej jaką jest FPL wywołuje patologiczne obniżenie jej stężenia w strukturze mózgu, co objawia się dysforią oraz objawami głodu. Pozornie gramy dla przyjemności –  inaczej bez dopaminy nie dociągniemy do GW38. Praktycznie iluminacji doznajemy już w 1/4 sezonu kiedy jest już za późno aby zrezygnować. Uzależnieni i tak wracamy licząc, że następnym razem odnajdziemy św. Gralla.

Pomaganie w decyzjach niniejszym Blogiem, innymi kolegami w niedoli, statystyką ma ten plus, że zdejmuje z nas poniekąd uczucie odpowiedzialności za decyzje. Łatwiej znaleźć winnego i przejść przyspieszony proces nirwany – tak aby zdążyć przed następną kolejką. Im bliżej końca sezonu tym większe natężenie meczy i więcej decyzji do podjęcia, stąd takie wypalenie w okolicach 30 kolejki i martwe konta. Wg naukowców bez poczucia wspólnoty z innymi nie bardzo możemy egzystować. Stąd w FPL każdy z nas posiada jakiś krąg lub kręgi ludzi, które stanowią grupę odniesienia. Dzielą się na pozytywne jak społeczność Bloga oraz negatywne – najczęściej koledzy usytuowani w prywatnej mini lidze wyżej.

Podczas podejmowania każdego wyboru w FPL towarzyszyć nam będzie uczucie niepewności. Przewidujemy zatem zaistnienie negatywnych emocji, chęć skasowania konta oraz pizgnięcia komputerem o ścianę, względnie komórką. Tutaj obok Bloga i regularnego cyklu Co poszło nie tak (zastanawialiście się dlaczego nie ma stałego cyklu FPL – Co poszło tak?) istnieje pojęcie psychologicznego systemu odporności. Daniel Gilbert oraz Timothy Wilson, którzy stworzyli ten termin, zauważyli, że funkcjonuje w nas mechanizm odpowiedzialny za istotne redukowanie negatywnych konsekwencji emocjonalnych podjętych niewłaściwych decyzji. Mechanizm ten działa na ogół bez świadomości człowieka, w związku z czym ludzie, nie doceniając siły jego działania, błędnie prognozują swoje emocje i nastawienie, jakie pojawią się po dokonaniu wyboru. „Psychologiczny system odporności” sprawia jednak, że nawet jeśli podejmiemy decyzję, z której konsekwencji nie będziemy zadowoleni, zadziałają procesy znajdujące pozytywne aspekty owej decyzji i tym samym – redukujące negatywne emocje z nią związane**. W skrócie kurwa mać ma moc. Ale nie na czacie. Nie wolno.

Kończąc ów przydługi wywód chciałem zachęcić do szukania pozytywnych grup wsparcia. Jak te na blogu. Nie bawmy się w samotnych strzelców. Oprócz tekstów i 24 h czatu mamy również ciasteczka i kawę. Jeżeli nie grałeś wcześniej w FPL to zapraszam. Będzie wspaniała zabawa. Czy kłamię? Jasne. Ale dopamina piechotą nie chodzi a twarde narkotyki zabijają. Każda decyzja panie i panowie niesie w sobie ryzyko ale również możliwości. I to jest uzależniające. I to daje satysfakcję. I to jest esencja FPL.

* Jan Glaschner, współpracownik Kalifornijskiego Instytutu Technologii w Pasadenie

** Igor Rotberg

*** Marta Witkowska, Sztuka Dobrego Wyboru

Pierwszy sezon poza TOP10k. Czas na rewanż!