Okiem emeryta.

Stare chińskie przysłowie mówi Klejnot nie może być wypolerowany bez tarcia. Od chwili startu FPL szlifujemy non stop. Zdzieramy do krwi paznokcie, kreślimy palcami na ograniczonej przestrzeni migoczącego ekranu krwawe smugi, kręcimy się w kółko z powtarzalnymi wyborami. Zamykamy premier league w pozorze zrozumienia. Luki w naszym pojmowaniu przykrywamy doświadczeniem lub zbiorową wiedzą roju fpl i chcemy wierzyć, że ład istnieje. Zazwyczaj ta fikcja jest skuteczna. Prześlizgujemy się po powierzchni, nieświadomi głębi, jakie się pod nią kryją. Jak ważki frunące ponad taflą głębokiego na setki metrów jeziora, podążamy błędnymi ścieżkami bez celu. Do 38 kolejki. Aż w końcu, gdzieś pośrodku tej wędrówki, czasami wcześniej, sięga po nas lodowate nieznane. Największe kłamstwa zachowujemy dla nas samych. Gramy w grę, w której wydaje nam się, że jesteśmy bogami, w której dokonujemy wyborów, w której mamy wpływ na rezultat. Udajemy, że nasza kontrola nad przebiegiem rozgrywki sięga głęboko, że FPL jest czymś więcej niż ułudą, że rozum będzie nam towarzyszył, kiedy znajdziemy się w czarnej dupie. Rzeczywistość jest inna, o czym ten Blog pisze uparcie już od ładnych paru lat.

Im bliżej piątkowego pojedynku Liverpoolu z Norwich tym wśród braci i sióstr w fpl większa potrzeba wskazówek. Wyczuwam w brzęczącym roju lekką panikę. Widzę zmarszczki na czołach hardcorowych menedżerów, pierwsze rysy w szablonie, rosnące zaniepokojenie żółtodziobów. Niekończące się pytania jak Harry Kane czy Aubameyang? Do składów wlatuje Kevin de Bruyne, kwadrans później slot odzyskuje Sterling. Digne wypada przez Gueye by po chwili wrócić po rychłym transferze Keana. Nawet wybór bramkarza spędza sen z powiek. Co gorsza, mijający preseason nie dorzucił do głębi fpl nowych odpowiedzi. Bo jakie wnioski płyną z lipca? Poza formą Barkleya. Kupimy Sharpa czy Wooda, bo w sparringach zdobyli hatty? Siwy emeryt wie, że pośpiech jest nie wskazany. Układanie składu to odrzucanie skrajności. Szanse na hatricka budżetowego zawodnika będą w sezonie niewielkie. Odrzucamy je jako mało prawdopodobne zdarzenie. Tak jak kupując Pogbę nie zakładamy czerwonych kartek. W czyśćcu fpl najważniejsza jest regularność. Na którą też trzeba uważać, bo łatwo napisać – ten zawodnik da w sezonie 170 punktów a jego ppg jest wyższe niż innego. To wszystko prawda pod warunkiem trzymania typa cały czas przez 38 kolejek. Najczęściej doznacie tej regularności licząc jego punkty po wywaleniu ze składu, po 6 punktach w 3 minionych kolejkach.

Preseason nie rozwiązał również problemów z jedenastkami Arsenalu, Chelsea i Manchesteru United. Czy aby na pewno wiemy jak wyjdą na GW1? Ja nie wiem. Domyślam się tylko, że tacy goście jak AWB, Rashford, Haller, Pepe, Wesley, Trossard, Pogba, Kean, Tielemans, Barkley i paru innych mogą być szybko fajnymi skarbonkami.

Jakie konkretne rady w gościnnym tekście niszowego Bloga FPL, może wam przekazać pokryty patyną emeryt? Po paru cyklach fpl i setkach tekstów Bloga wystarczy pięć palców:

Po pierwsze, nie oszukuj. Pomimo, że na drugim koncie kusi potrojona opaska Salaha vs Norwich.

Po drugie, nie bądź pizda. Gra się do końca.

Po trzecie, trzymaj dystans. To tylko gra a w życiu dopadną cię gorsze tragedie.

Po czwarte, nie każdy ruch w trawie, nie każdy dźwięk to zagrożenie. Nie każda opinia jest faktem. Tutaj fuks sypia regularnie ze statystyką a na boku pieprzy się z przewidywaniami.

I po piąte, przestań do cholery polerować. Skład, który dopieszczasz dzień w dzień, i tak rozpierdolisz w ciągu czterech następnych kolejek.

 

 

PRZEKAŻ DAROWIZNĘ NA BLOGA