Propaganda sukcesu.

Z braku pomysłu na wpis postanowiłem symbolicznie podsumować mój początek sezonu 18/19. Dlaczego akurat przed szóstą kolejką? Bo sześć to liczba naturalna następująca po pięć i poprzedzająca siedem. Nie inaczej. Poza tym sześć to liczba dni potrzebnych Bogu do stworzenia świata – a ja przecież jestem tak blisko perfekcyjnego szablonu – to również liczba doskonałości Wisznu a numerolodzy uznają szóstkę za liczbę szczęśliwą. Emanując tym cholernym szczęściem trzymam się kurczowo, niczym pijak latarni, bezpiecznego 400k w OR. Po hitach za minus 12! Strategicznie to idealna, niemal wymarzona, pozycja do ataku na top10k. Celowo, starannie wypracowanym manewrem, naśladuję wielkiego króla Jagiełłę, który pod Grunwaldem chowając wojska w zacienionym lasku zmusił aroganckich i dumnych Krzyżaków do wielogodzinnego smażenia się na polach Tannenbergu. Dlatego przyczajony pomiędzy smukłymi świerkami, sosenkami, w spokoju praktykuję zen, gdy w tym samym czasie cała czołówka nerwowo napina żyły marnując kolejne chipy. A kiedy mówię zen, mam przed oczami pszeniczny kłos wyrosły na tej ziemi, znajome boćki, co przycupnęły na przyjaznej mazurskiej chacie, widzę bursztynowy świerzop tańczący wśród fal burzanów…

Moje pierwsze pięć kolejek to nieprzerwane pasmo sukcesów. Jednym, genialnym ruchem pokonałem jednocześnie rotację i kalendarz. Wystarczyło zacząć sezon bez piątego obrońcy (Peltier) i z kontuzjowanym Gunnarssonem, aby każdy problem w składzie rozwiązał autosub Wan-Bissaka. Trafnie przewidziałem formę Frasera, Richarlisona, Robertsona i Hazarda tylko zamiast nich wybrałem innych zawodników. A to boli. Jak drzazga w fiucie. Tyle, że nic bez powodu. Propaganda sukcesu musi być ponad masy a zamiast paprykarza wpierdalać niszowy kawior. Najlepiej na tarasie apartamentowca troskliwie obserwując uginające się pod ciężarem codzienności blokowiska. Ponadto skupiając większość transferów na 4 slocie pomocy wypracowałem przyzwoite team value i ani razu nie przestrzeliłem opaski. Nawet zamiana Salaha na Hazarda dopiero po GW6 to wcześniej zaplanowany plan a nie nagła utrata wiary w potencjał faraona. Propaganda nie ponosi porażek tylko tworzy nową rzeczywistość. Staliśmy nad przepaścią, ale zrobiliśmy krok do przodu! Tak będzie.

Mój nowy kurs zależy od sukcesu opaski w szóstej kolejce. Cztery szablonowe opcje: Salah/Mane vs SOU; Aguero vs CAR i Hazard vs WHU zderzą się zaplutymi karłami reakcji rodzaju Mitrovic na Watford, lub Vardy vs Huddersfield. To będzie następna kolejka, która nie zadowoli wszystkich, wyznaczy nowe ścieżki, i w której za Mendy’ego raz jeszcze wejdzie Wan-Bissaka. I taka, gdzie trzeci z rzędu pusty przelot Salaha otworzy nam oczy na nową teraźniejszość. Taką, w której przedsezonową wyobraźnię wydymała rzeczywistość.

Pierwszy sezon poza TOP10k. Czas na rewanż!