Powrót z tarczą.

W poniedziałek skończyło się lato.  Kilkadziesiąt godzin później, nocą z wtorku na środę, nieznani sprawcy obalili ostatecznie wartość Kane’a. Zmiana o 0.1 miliona jest symbolem. Upada pomnik niezbędności napastnika Tottenhamu i całun strachu jaki budził w niepokornych nie posiadaczach. Od dzisiaj Harry Kane jest jednym z wielu napastników FPL.  Przedrożonym, to na pewno, takim który nawet jeżeli w weekend strzeli bramkę to nie spowoduje większych rewolucji. Ot bramka. Nikt dla Kane’a nie rozwali specjalnie składu. Nikt za nim nie zapłacze. Stanie się symbolem anielskiej cierpliwości. Harry Kane budził grozę – Harry Angel będzie zagadką.

Wracamy do FPL po przerwie reprezentacyjnej. Było spokojnie, na przekór apokaliptycznym wizjom fałszywych proroków, nawet za spokojnie. Wśród istotnych ofiar naliczyłem Trippiera, Kompany’ego i Mbembe. Nie w smak to wszelkim spekulantom liczącym gruby hajs z team value; do tego wszyscy ci, którzy odpalili dzikie karty zaraz po GW3, tak naprawdę dzisiaj wiedzą niewiele więcej. Kupiliście Salaha, Morate, Jonesa, Naughtona… Faktem są na pewno powroty do składów Hazarda, Evansa, Coutinho, VVD i Alexisa oraz losowa rotacja po repach. Odpoczynkiem zagrożony może być każdy piłkarz, który opuścił Europę a o podstawowy skład powinni się martwić posiadacze Carrolla, Hegaziego, Stephensa lub np. Vokesa. Problem sam się rozwiąże w ciągu najbliższych dwóch tygodni. Nie ma co panikować ani wykonywać gwałtownych ruchów.  Bezpieczniej nastawić się na niespodzianki to nie będzie bolało. Ciekawie wygląda kalendarz GW4. Wyśmiewany Arsenal ma szansę zrehabilitować się w pojedynku z Bournemouth. Spotkanie na Emirates rozpatruję już wyłącznie w kategoriach, powiedzmy męskich – jedenastka wkurwionych facetów chyba naprawdę będzie chciała się odkuć na czym realnie zyskać mogą posiadacze Lacazette, Kolasinaca czy Ramseya. Bramkami jak napalmem o poranku pachną starcia Tottenhamu z Evertonem i Leicester z Chelsea. Niepewne są dalsze losy Bilica stąd na poniedziałek czekają wszyscy posiadacze Chicharito i Antonio. Największą zagadką GW4 będzie ustawka o 13:30 Guardioli z Kloppem. Obaj powinni wytoczyć najcięższe działa. Pytanie które? Coutinho? Aguero czy Jesus? Pierwszy odpoczywał w trakcie repów, drugi zagrał dwa mecze. Dla OR chyba najważniejszym meczem będzie ten o 18:30 – Stoke City vs Manchester United. Co najmniej 50% menedżerów odda opaskę Lukaku i to spotkanie rozstrzygnie losy sporu: posiadanie vs nisza.

Wierzę w zamknięty cykl życia sezonu. Od ekscytacji i narodzin przed pierwszą kolejką po zmęczeniem sezonem w okolicach późnego kwietnia. Nadciąga jesień, która przynajmniej mnie zawsze przestawia na inne tory. Zwalniam, może przez wiek, przestaje się gwałtownie wkurwiać i złościć. Kiedyś popadałem w złość częściej i szybciej. Wystarczyło jak tramwaj uciekł. Ale też nigdy nie potrafiłem pielęgnować gniewu. W zasadzie zawsze pierwszy przepraszam a złość jest jak strzała mocnego bełta. Uderza i mija. Raz tylko długo karmiłem się złością kiedy późnym wieczorem wygrzebałem się spod przewróconego samochodu gdzieś pod Grójcem. Padał deszcz, zignorowałem ostrzeżenie o ostrym zakręcie a chwilę później wychodziłem przez wybitą szybę, zaraz przy drewnianym krzyżu upamiętniającym śmierć w tym samym miejscu pechowej Matyldy. Zastanawiało mnie wówczas kim była? Wszystko mija. Nie jestem już wściekły na Kane’a, odpuściłem Britosowi, zapomniałem o nieudanej dzikiej karcie. Myślę o dzieciakach, które wróciły do szkoły, opijam zrzucenie 0.9 kilograma a czekając kiedy w paczkomacie zostawią Destiny 2 knuje jak tu zrobić wino borówkowe. Jednymi słowy… FPL płynie zaraz obok moich dni, razem z moim nurtem, to taka fajna faza, kiedy wydaje nam się, że nie przeszkadzamy sobie. Jak zawsze do czasu kiedy coś ci niesprawiedliwie odbiorą i zostawią z poczuciem straty.

 

Pierwszy sezon poza TOP10k. Czas na rewanż!

Zapisz się na newsletter, bądź na bieżąco!

Bez spamu!